Książka liczy sobie nieomal tysiąc stron. Jednak od pierwszej chwili czytelnik wsiąka bez reszty w opisywany przez autora, niebezpieczny świat. Przyznam szczerze, że koło pięćsetnej strony miałam przesyt, ale dzielnie doczytałam do końca. Na wakacje - jak znalazł:)
Przeczytane na wyzwanie Trójka e-pik
lekkie, wakacyjne czytadło
Zapraszam do mnie na ciekawy konkurs:
OdpowiedzUsuńhttp://skrytkaslow.blogspot.com/2013/07/konkurs-z-okazji-5-555-wyswietlen-bloga.html
Zaraz wypełnię, dziękuję:)
UsuńNie przebrnęłam przez tę książkę, leży na półce, ale kto wie... może doczytam właśnie przez wakacje :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
Dlatego starałam się nie zdradzać fabuły:) Wakacje są odpowiednie na takie dokańczanie kiedyś zaczętych książek:)
UsuńBardzo mnie zachęciłaś, więc z chęcią przeczytam. :) Na pewno bardzo interesująca książka. :)
OdpowiedzUsuńNarobiłam sobie smaka na debiut Falconesa:)
UsuńDzisiaj widziałam w sklepie bransoletkę z tym wisiorkiem. Amulet. :)
OdpowiedzUsuńCiekawy musiał być ten fragment o myciu. :) Niedawno czytałam gdzieś o historii mycia. :D Podobno chrześcijanie również bardzo chcieli odróżniać się od Żydów, w których religii też jest rytualne mycie. :D
Wstyd mi, jak czytam podobne fragmenty, naprawdę. No, ale to historia. Chociaż sądząc po autobusach komunikacji miejskiej - moda wraca;)
UsuńNie do końca zrozumiałam z recenzji - podobała Ci się w końcu, czy nie?
OdpowiedzUsuń"Katedra w Barcelonie" należy do grona moich najulubieńszych książek, "Ręka Fatimy" jeszcze czeka na mnie, bo to dość grube tomiszcze, ale ja lubię odwlekać lekturę książek moich ulubionych autorów, bo najfajniejsze jest oczekiwanie na przyjemności:)
Poza tym dziwne wydaje mi się nazwanie tej książki "lekkim wakacyjnym czytadłem":) To monumentalna powieść historyczna, pełna faktów i wiedzy, zanim po nią sięgnę muszę się trochę przygotować, przypomnieć sobie pewne sprawy. Lekkie czytadło? Myślę, że Falcones mógłby dostać zawału serca, gdyby ktoś tak nazwał jego gigantyczną i wartościową pracę...
Ha ha, no nie w sensie pejoratywnym, bo głupich książek nie czytam:)
UsuńPo prostu nie ma tego kalibru, co Remarque na przykład czy Steinbeck. Nie kwestionuję ogromu pracy autora, ale dla mnie jest to coś w sam raz na lato.
Czy mi się podobała? I tak i nie - gdyby Falcones okroił ją nieco, zdecydowanie byłaby lepsza. Nie przeraża mnie bynajmniej jej objętość, ale - jak już napisałam, przy około 500 stronie miałam przesyt. Niemniej jednak po Katedrę chętnie sięgnę.