Norwegian Wood zdaje mi się najbardziej poetycką ze wszystkich książek Murakamiego. Jest utrzymana w ciepłych barwach. Taki przynajmniej odniosłam wrażenie. Wspomnienia są nasłonecznione, inne, jak twarz dziewczyny ze wspomnień, prześwietlone jak klisza fotograficzna. Dopiero w miarę postępowania opowieści klarują się i stają rzeczywiste, nasycone szczegółami.
![]() |
Moje wrażenia, kiedy czytam Norwegian Wood |
Na pozór zwyczajna historia chłopaka i dziewczyny wkraczających w dorosłe życie. Na ich wzajemnych relacjach głębokie piętno wywarła samobójcza śmierć ich wspólnego przyjaciela. Watanabe staje się niemal indyferentny w stosunku do całego świata, Naoko natomiast staje się nadwrażliwa; każdy płaci swoją cenę za pozostanie wśród żywych.
Pewnego dnia na drodze młodego mężczyzny staje ekscentryczna, krótkowłosa i niezwykle gadatliwa studentka Midori, która na swój sposób cofa atrofię uczuć bohatera. Równie ważną postacią jest jakby bóstwo opiekuńcze, Reiko, umuzykalniona współlokatorka Naoko, która z pamięci gra Beatlesów (między innymi tytułowy utwór).
Fakt, że akcja toczy się na przełomie lat 60/70 właściwie nie ma znaczenia, ponieważ jest bardzo uniwersalna - pierwsze fascynacje, przekraczanie progu dorosłości, itp. Murakami dotyka w niej również ważnego problemu samobójstw wśród młodych Japończyków. Élan vital a zarazem pęd ku śmierci. Jedynym, który zdaje się temu opierać jest Watanabe; jest częścią świata, ale w nim nie uczestniczy, nie przeżywa, staje się jakby obserwatorem. W jego postaci możemy dostrzec pewne zalążki schludnego outsidera z późniejszych powieści Murakamiego, gdzie z taką samą dokładnością i natężeniem opisywany jest seks, jedzenie, picie piwa, czy robienie prania.
Również szerokość geograficzna wydaje się jakby przekłamana - Japończycy czytający literaturę anglosaską, słuchający muzyki pop i popijający puszkowane piwo. Ponoć Noblista Kenzaburō Ōe wyraził wątpliwości, co do japońskości prozy Murakamiego, a jednak w jego rodzimym kraju powieści sprzedają się na pniu i to w rekordowych nakładach!
Kilka lat temu nakręcono film na podstawie tej powieści. [link]. Przyznam, że nie rozumiem, czemu żaden dystrybutor nie podjął się wprowadzenia Norwegian Wood na nasz rynek. Przecież Polacy pokochali tę specyficzną europejsko-japońską prozę. Bo nie wiem jak Wy, ale ja jestem zakochana od pierwszej powieści.
Pewnego dnia na drodze młodego mężczyzny staje ekscentryczna, krótkowłosa i niezwykle gadatliwa studentka Midori, która na swój sposób cofa atrofię uczuć bohatera. Równie ważną postacią jest jakby bóstwo opiekuńcze, Reiko, umuzykalniona współlokatorka Naoko, która z pamięci gra Beatlesów (między innymi tytułowy utwór).
Fakt, że akcja toczy się na przełomie lat 60/70 właściwie nie ma znaczenia, ponieważ jest bardzo uniwersalna - pierwsze fascynacje, przekraczanie progu dorosłości, itp. Murakami dotyka w niej również ważnego problemu samobójstw wśród młodych Japończyków. Élan vital a zarazem pęd ku śmierci. Jedynym, który zdaje się temu opierać jest Watanabe; jest częścią świata, ale w nim nie uczestniczy, nie przeżywa, staje się jakby obserwatorem. W jego postaci możemy dostrzec pewne zalążki schludnego outsidera z późniejszych powieści Murakamiego, gdzie z taką samą dokładnością i natężeniem opisywany jest seks, jedzenie, picie piwa, czy robienie prania.
Również szerokość geograficzna wydaje się jakby przekłamana - Japończycy czytający literaturę anglosaską, słuchający muzyki pop i popijający puszkowane piwo. Ponoć Noblista Kenzaburō Ōe wyraził wątpliwości, co do japońskości prozy Murakamiego, a jednak w jego rodzimym kraju powieści sprzedają się na pniu i to w rekordowych nakładach!
Kilka lat temu nakręcono film na podstawie tej powieści. [link]. Przyznam, że nie rozumiem, czemu żaden dystrybutor nie podjął się wprowadzenia Norwegian Wood na nasz rynek. Przecież Polacy pokochali tę specyficzną europejsko-japońską prozę. Bo nie wiem jak Wy, ale ja jestem zakochana od pierwszej powieści.
Przeczytane na wyzwanie
książka, której akcja dzieje się w Chinach lub Japonii
Szybciutko się uwinęłaś. Może i u mnie przyjdzie czas na tego autora japońskiego, gdyż jak do tej pory przeczytałam tylko jedna książkę Japończyka.).
OdpowiedzUsuńMam jedną książkę Murakamiego, ale nigdy nie miałam jakiejś większej ochoty, żeby po nią sięgnąć. Za to Twoja notka o "Norwegian wood" bardzo mnie zaciekawiła! :)
OdpowiedzUsuńPrzeczytaj koniecznie. Tylko uprzedzam: trudno się rozkręcają, ale jak wciągną... Moja pierwsza książka Murakamiego to Kronika Ptaka Nakręcacza, z początku tak czytam, czytam, nudy, sobie myślę, ale czytam dalej i niepostrzeżenie wsiąknęłam!
UsuńSzybka jesteś.
OdpowiedzUsuńTen Murakami mnie intryguje, ale na razie nie mam na niego czasu.)
Z wyzwaniem? Ha, trzeba mieć sposób: podpatrzyłam co wygrywa w ankiecie i przeczytałam:)
UsuńMurakami jest bardzo specyficzny i trzeba się w niego wkręcić powoli. Życzę odpowiedniej dozy czasu na HM:)
Uwielbiam Murakamiego :) Moim planem jest uzbieranie wszystkich jego książek na półce i dobrze mi idzie :D
OdpowiedzUsuńHa, mam ten sam cel: na razie mam osiem książek:)
Usuń"Norwegian Wood" to moja ulubiona książka autora. "Tańcz, tańcz, tańcz" również zrobiło na mnie wielkie wrażenie, ale niestety było też kilka książek, szczególnie tych nowszych, które trochę zmieniły moje zdanie o Murakamim.
OdpowiedzUsuńOj, czemu? A mnie się tak podobały, że na ostatnią część trylogii nie mogłam się doczekać!
UsuńMam już kilka zaliczonych.....Muszę powiedzieć, że jego bohaterowie są nieźle pokręceni.....ale czemu tak często przypominają mi mnie?
OdpowiedzUsuńI dlatego przeczytam każdą następną....
Ha ha ha, tak, mam wrażenie, że HM pisze o każdym z nas, dlatego sama dla siebie nazwałam jego bohatera Everymanem:)
UsuńCzytałam jakiś czas temu. Podobało mi się. Ciekawe jaki jest film.
OdpowiedzUsuńJakimś cudem udało mi się go wczoraj w nocy obejrzeć na Kinomaniak.pl, czy coś takiego. Całkiem ładny, ale nie umywa się do książki.
UsuńCzytałam kilka książek tego autora i rzeczywiście są wyjątkowe. Tej jeszcze nie miałam okazji, ale narobiłaś mi ochoty :-)
OdpowiedzUsuńZachęcam, może przez wakacje sięgniesz:)
UsuńWszędzie pełne o Murakamim, a ja nie czytałem żadnej jego książki. Trzeba to zmienić i to natychmiast.
OdpowiedzUsuńZmień:) Naprawdę polecam.
UsuńTeż jestem zakochana w twórczości Murakamiego, uwielbiam jego sposób pisania. "Norwegian Wood" jeszcze nie czytałam, ale jedna kategoria w lipcowej Trójce sprawia, że się zastanawiam :)
OdpowiedzUsuńTo była pierwsza myśl, jaka przyszła mi do głowy, kiedy zobaczyłam - jeszcze w ankiecie - kategorię.
UsuńTo pierwsza książka Murakamiego, którą przeczytałam. Pisarz mnie zaczarował i od spotkania z "Norwegian Wood" zaczęłam sięgać po inne powieści. Wczoraj obejrzałam film, nakręcony na podstawie tej książki i jestem delikatnie rozczarowana. Film jest nostalgiczny, smutny, bardzo plastyczny (zjawiska natury, muzyka odbijają emocje bohaterów), ale nie oddaje klimatu książki. Wolę literacki pierwowzór.
OdpowiedzUsuńTak, niestety wyszedł po prostu film o dorastaniu, i jak piszesz - nie oddaje klimatu książki. Chociaż pięknie się na Japonię patrzyło:)
UsuńO tak! Poezja w prozie!
OdpowiedzUsuńUwielbiam Murakamiego i dotychczas tę książkę uważam za moją ulubioną tego autora! Majstersztyk!
A i mnie również dziwi brak filmu w polskich kinach, czy choćby na DVD. Ale niestety, tak to już jest, że za przeroszeniem hollywoodzkie "szmiry" wprowadzane są na polski rynek, a takie perełki z Dalekiego Wschodu już nie...
Niestety. Nawet nie wiem, czy film wyszedł na dvd, a nawet jeśli chciałabym go legalnie wypożyczyć, to nie ma gdzie, bo zamknęli jedyną w okolicy wypożyczalnię.
UsuńTo ciekawa książka. Przeczytałam i oceniłam dobrze, ale jest tak nastrojowa, że właściwie nie ma akcji, tylko właśnie nastroje. A przynajmniej ja tak to pamiętam.
OdpowiedzUsuńTak, w ogóle u Murakamiego jest niewiele akcji: w Kronice ptaka nakręcecza przez sto stron jest o kocie i robieniu jedzenia;)
Usuń