451 stopnie Fahrenheita - Ray Bradbury

☞ 451 stopni Fahrenheita to dystopia Raya Bradbury'ego, która nie przestaje trwożyć nas swoją aktualnością. Chociaż od ukazania się książki minęło ponad 60 lat (data wydania to 1953 rok), nadal odczuwa się ponure proroctwo płynące z kart powieści.



Głównym bohaterem jest strażak, Guy Montag. Strażak to dziwny, bo zamiast gasić pożary, wznieca je - świat przedstawiony u Bradbury'ego jest światem posuniętym do granic: tu pali się książki, które uczą krytycznego myślenia, wszystko, co daje namysł i asumpt do zadawania pytań o istotę - zostaje zmiecione w tytułowych 451 stopniach F (czyli ponad 250 stopni Celsjusza).


Znamienny jest zwłaszcza dość długi monolog-wykład naczelnika straży, Beatty'ego; na mnie zrobił tak przygnębiające i oszałamiające wrażenie, że aż brakło mi tchu, i autentycznie łzy napłynęły mi do oczu! Beatty wyjaśniając zagubionemu Montagowi, mówi: "Dawniej książki przypadały do gustu nielicznym: paru osobom tu, paru tam... Takim, którzy mogli sobie pozwolić na inność. Świat był duży. Przestronny. Z czasem jednak zaroiło się w nim od oczu, łokci, ust. Dwukrotny przyrost populacji, trzykrotny, czterokrotny. Filmy, audycje radiowe, czasopisma ilustrowane... Książki zaczęły równać w dół, do poziomu nijakich mas." Kultura zostaje rozmieniona na drobne, wszystko się ułatwia, upraszcza. Z czasem "książki się kurczą. Powstają skrócone wersje. Streszczenia. Brukowce. Wszystko sprowadza się do żartu, do celnej puenty." Dalej jest tylko gorzej: "Klasykę skraca się najpierw do piętnastominutowego słuchowiska, potem do dwuminutowej wstawki w audycji o książkach, w końcu do hasła słownikowego na dziesięć, dwanaście linijek. Oczywiście przesadzam, w słownikach były definicje. Nie brakowało jednak ludzi, których cała wiedza na temat Hamleta, ty z pewnością znasz ten tytuł, Montag; pani zaś, pani Montag, najprawdopodobniej kojarzy tylko jakieś jego wątłe echo, cała wiedza, jak powiedziałem, sprowadzała się do jednostronicowego streszczenia pomieszczonego w książce reklamującej się takim oto tekstem: „Teraz możesz w końcu przeczytać całą klasykę i dotrzymać kroku sąsiadom”. Rozumiecie? Ze żłobka na uniwersytet i z powrotem do żłobka. Oto schemat rozwoju intelektualnego obowiązujący od co najmniej pięciuset lat.
I dzieje się tak nie tylko z książkami, ale i z życiem: "Polityka? Jedna kolumna, dwa zdania, nagłówek! A potem wszystko znika w locie. Umysł ludzki napędzany przez wydawców, wyzyskiwaczy, nadawców pędzi w koło z taką prędkością, że wirówka odrzuca wszelkie zbędne, czasochłonne myśli!" - przerażające, prawda? 


A jak to się ma do dnia dzisiejszego? Ano całkiem "się ma". Kultura piwa i karkówki z grilla ilustrowana dyszkantowymi głosikami podbijanymi rytmicznym dudnieniem z głośników na full. Na własne życzenie dajemy sobie robić sieczkę z mózgu: ścianowizja to nic innego jak iluś tam calowe plazmy hdmi wzięte w sklepie nie dla idiotów na raty 0%. A gdzie miejsce na zachwyt, na wnioski? "Ogród sztuk", czy cudne mini wykłady profesora Leszka Kołakowskiego zostały zmiecione przez quasi dokumenty i głupawe kabarety. Mass media rzygają na nas sieczką, niby-to-opiniami, szczują i wtłaczają do głów, co mamy myśleć na dany ("starannie wyselekcjonowany") temat, podpowiadają na kogo pluć.
A palenie książek w imię równości, w imię "mnie się to nie podoba" odbywa się w najlepsze: komuś nie podoba się Harry Potter - spalmy go razem z piórniczkiem z Hello Kitty, kogoś razi Przeminęło z wiatrem? Zetrzyjmy je z platformy streamingowej. 


Dla podtrzymania atmosfery trwogi obejrzałam po raz enty Equilibrium (jestem tym widzem, który ogląda Equilibrium dla fabuły); a kiedy Beatty mówił o streszczeniach klasyki żywo stanął mi w pamięci pomysł Amelie Nothomb ujęty w Peplum - jednostronicowe streszczenia największych dzieł.
To nie RZĄD, nie TYRANI, tylko MY SAMI. W każdej dystopii jest ziarnko prawdy. Hiperbola ma nam uświadomić przepaść, w kierunku której zmierzamy. "Życie staje się jednym wielkim slapstickiem", konkluduje beznamiętnie Beatty. "Wyrzuć ludzi z teatrów, zostaw tylko clownów." 

Tytuł: 451 stopni Fahrenheitabr
Autor: Ray Bradbury
Tytuł oryginalny: Fahrenheit 451
Tłumaczenie: Wojciech Szypuła
Wydawnictwo: Mag
Rok wydania: 1953/2018
Opis fizyczny: 151[2] stron
Gatunek: powieść/dystopia
UKD: 821.111(73)-3

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza