Header Image

Wojna Crier - Nina Varela [współpraca reklamowa]

Post powstał we współpracy z @youandyabooks 

Automatony, czyli stworzona przez Kreatorów rasa jest poprawioną wersją ludzkości. Są piękni, wysocy i niemal od razu zdali sobie sprawę ze swojej pozycji, czyniąc sobie stwórcę (człowieka) poddanym. Rządzący Rabu suweren Hesod wydaje właśnie córkę, Crier za mąż. Jak widać, automatony przejęły w pełni ludzkie obyczaje, a sam Hesod jest tradycjonalistą.



Kiedy Crier spotyka narzeczonego, wyniosłego automatona Kinoka, Ayla, ludzka służąca z pałacu planuje zemstę na zabójcach rodziców. Jak łatwo się domyślić z zapowiedzi Aylę i Crier połączy głębokie uczucie (więc z zemsty, że tak powiem, nici).


Jednym z moich ulubionych motywów jest S.I, automaty i bioetyka związana z postępem technologicznym. Tematem Wojny Crier są Automatony, czyli sztuczni ludzie ożywieni alchemią. Ponadto interesują mnie polityczne przepychanki na najwyższym szczeblu władzy. Jeśli chodzi o romanse, zupełnie mnie nie interesują w książkach fantasy i sci-fi (po prostu tak mam i już) i nie zwracam na nie większej uwagi.


Chciałabym wiedzieć coś więcej na temat automatonów. Fantasy to gatunek, który niemożliwe czyni możliwym, ale poskrobałabym tę pozłotę sercokamienia i dowiedziała się, jak to wszystko działa. Na razie ożywienie automatonów ma dla mnie coś z poczynań golarza Filipa z Akademii pana Kleksa. Może nie powinnam się dąsać, bo przecież powieść jest przeznaczona dla czytelnika 14+ (czyli raczej nie inżyniera ani bioetyka) i magii też raczej nie rozkładam na czynniki pierwsze. Oglądam teraz Fundację (czytałam 2 lata temu) i fascynuje mnie postać Demerzel. Asimov wymyślił bowiem myślące roboty, czyli świadome maszyny, które zostały unicestwione podczas konfliktu międzygatunkowego. Nie porównuje powieści debiutantki z kultową sagą s-f, ale przyszło mi na myśl, że nie mogą istnieć dwa gatunki na jednej przestrzeni, bo to prowadzi do czystek etnicznych. Takie dziwne rzeczy przychodzą do głowy, jak dorosły czyta powieść dla młodzieży.

Lammas Melanie Marquis (seria Sabaty) [współpraca reklamowa]

Za możliwość zapoznania się z tą inspirującą lekturą dziękuję @wydawnictwo_kobiece [współpraca reklamowa]


 

Lammas Melanie Marquis to kolejna propozycja dla miłośników kultywowania wielokulturowego świętowania tradycji przesileń i równonocy opartych na Kole Roku. Lammas celebruje się od zachodu słońca 31 lipca do zachodu słońca 1 lipca, więc to już dziś! “Gdy nadchodzi Lammas, najważniejsze plony lata właśnie już dojrzały. Odbywają się obrzędy, ludzie bawią się, wyrażają swoją wdzięczność i ucztują. Sabat ten, znany również pod nazwą Lughnasadh, jest czasem świętowania pierwszych zbiorów — czy oznacza to pierwsze zbiory z przydomowego ogródka, czy pierwsze z naszych planów, które udało się zrealizować. By uczcić żniwa, często piecze się tego dnia chleb.” 

Marquis prócz starych praktyk związanych ze świętami plonów, proponuje także nowe praktyki, bardziej przystające do naszych czasów. Nie tylko Wiccanie czy Neopoganie mogą świętować — nie ważne, w co wierzysz, warto podziękować za gwiazdy na firmamencie, za chleb na stole i zdrowie najbliższych. Z Lammas związane są letnie jarmarki i festiwale. To też, jak pisze autorka, “świetny okres na refleksję, introspekcję i odnawianie więzi — z Ziemią, z sobą samym, z innymi mieszkańcami naszej planety.” Warto spędzić więcej czasu na świeżym powietrzu, obserwując naturę i doceniając ją na każdym kroku. Lammas również sprzyja domykaniu postanowień - podobnie jak ze żniwami, tutaj podsumowujemy to, co udało się nam osiągnąć. To kolejna propozycja z serii Sabaty, przybliżająca wierzenia naszych przodków. 

Dziękuje serdecznie wydawnictwu Kobiecemu za możliwość zapoznania się ze skłaniającym do refleksji tekstem poświęconym kulturze i tradycji.

Lista TBR '23

 

Atlas Six - Olivie, Blake
Autobiografia - Thomas Bernhard
Bogowie i potwory - Shelby Mahurin 
Bóg rzeczy małych - Arundati Roy (dokończyć)
Bracia Karamazow - Fiodor Dostojewski
Ciemne oblicze - Wasilij Rozanow
Co dalej szary człowieku - Hans Fallada
Córka zegarmistrza - Kate Morton
Czarne skrzydła czasu - Diane Setterfield 
Czarownica ze wzgórza - Stacy Halls
Cztery pory roku (opowiadania fantasy)
Czuła jest noc - F.S Fitzgerald
Dendryty - Kallia Papadaki
Depesze - Michael Herr
Doktor Żywago - Boris Pasternak
Dom nad jeziorem - Kate Morton 
Dwór miodu i popiołu - Mayer/Clare 
Dzieci Arbatu - Anatolij Rybakow
Dziewiaty dom - Leigh Bardugo 
Eseje - William Butler Yeats
Floryda - Lauren Groff 
Gołąb i wąż - Shelby Mahurin 
Green Witch - Arin Murphy-Hiscock
Historia naturalna smoków - Marie Brennan
Historyk - Elizabeth Kostova
Inspektor i złodziejka - Andrulewicz/Truchel
Internat - Serhij Żadan
Izbica Izbica - Rafał Hetman
Jak przetrwać w średniowiecznej Anglii - Ian Mortimer
Jak tata przemierzał Afrykę - Ota Pavel
Jezioro - Bianca Bellová 
Jezioro nurów - E.L. Doctorow
Każdy umiera w samotności - Hans Fallada (dokończyć)
Klara i słońce - Kauo Ishiguro
Klątwa dla demona (T3) - Magdalena Kubasiewicz
Kobieta w bieli - Wilkie Collins (dokończyć)
Kołysanka dla czarownicy (T1) - Magdalena Kubasiewicz
Kozioł ofiarny - Daphne du Maurier
Krew i miód - Shelby Mahurin 
Król z bliznami - Leigh Bardugo
Królestwo Nikczemnych (T1) - Kerri Maniscalco
Królestwo Przeklętych (T2) - Kerri Maniscalco 
Królestwo Złowrogich (T3) - Kerri Maniscalco
Książka - Keith Houston
Mały przyjaciel - Donna Tartt
Milczący zamek - Kate Morton
Mistrz - Colm Toiblin
Moja kuzynka Rachela - Daphne du Maurier
Mój czołg - Viktor Horváth
Na nieludzkiej ziemi - Józef Czapski 
Na okrągłych drogach - Tadeusz Sławek
Na tropach jednorożca - Mike Resnik 
Necrovet - Joanna Gajzler
Oberża na pustkowiu - Daphne du Maurier
Ojciec Chrzestny - Mario Puzo
Opisanie świata - Marko Polo
Pamiętnik Mary Berg
Pan lodowego ogrodu (1-4) - Jarosław Grzedowicz 
Pani England - Stacy Halls
Pasujesz tu najlepiej - Miranda July
Piękna młoda żona - Tommy Wieringa
Płonący Bóg (tom 3)- Rebecca F. Kuang 
Podrzutek - Stacy Halls
Pokrzywa i kość - T. Kingfisher
Przysługa dla Czarnoksiężnika (T2) - Magdalena Kubasiewicz
Ptaki - Daphne du Maurier
Rebeka - Daphne du Maurier
Republika Smoka (tom 2) - Rebecca F. Kuang 
Requiem dla nikogo - Złatko Enew
Rządy wilków - Leigh Bardugo 
Sen Brunona - Iris Murdoch
Seria Życie w średniowieczu - Frances Gies, Joseph Gies (6x)
Słoneczny Gon. Post Mortem - Mags Green
Słowiańska wiedźma - Dobromiła Agiles
Stramer - Mikołaj łoziński
Strażnik Tajemnic - Kate Morton
Sycylijczyk - Mario Puzo
Syrena i Pani Hancock - Imogen Hermes Gowar
Świat magii i czarownic - Andre Norton
The Inheritance Games (T1) - Jennifer Lynn Barnes 
Tron z piór i kości - Mayer/Clare 
Umiłowana - Toni Morrison
Wespertyna - Margaret Rogerson
Wiedźmy Kijowa. Miecz i krzyż (T1) - Łada Łuzina
Witajcie w Ciężkich Czasach - E.L. Doctorow
Wojna makowa (tom 1) - Rebecca F. Kuang
Wyprawa w Góry Księżycowe (T3) - Mark Hodder
Zachować swój świat - Nadine Gordimer
Zapach kwiatów i śmierci - Nadine Gordimer
Zatoka Francuza - Daphne du Maurier
Zdumiewająca sprawa Nakręcanego Człowieka (T2)- M. Hodder

Naznaczona krwią - Tracy Deonn [współpraca reklamowa]

Dziękuje wydawnictwu You&YA za możliwość przeżycia emocjonującej przygody z powieścią “Naznaczona krwią” Tracy Deonn [współpraca reklamowa]


 

W zeszłym tygodniu premierę miała druga odsłona serii o nastoletniej Bree Matthews, członkini tajnego stowarzyszenia Legendarian. W poprzedniej części bohaterka, chcąc poznać prawdę o śmierci matki, dołącza do potomków rycerzy Okrągłego Stołu, skupionych na kampusie uniwersytetu Chapel Hill.

“Miesiąc temu głęboko pod colleg’em ocknął się i powrócił na świat duch króla Artura Pendragona - powrócił na świat i pojawił się we mnie, jego prawdziwej spadkobierczyni. Przebudzenie Artura było znakiem, iż Camlann, odwieczna wojna między siłami Legendarian i Cieniogonów rozgorzeje wkrótce na nowo.”

“Naznaczona krwią” to wprawny retelling i znakomita przedstawicielka gatunku YA. Powieść łamie stereotypy, ponieważ główna bohaterka jest ciemnoskóra, co daje pretekst do podjęcia tematów takich jak niewolnictwo i rasizm. To także opowieść o przyjaźni, poznawaniu własnych granic, do tego emocjonalny rollercoaster i plot twisty, które przygotowuje fanów na trzęsienie ziemi w kolejnym, wyczekiwanym tomie.

Tracy Deonn konsekwentnie buduje wielopoziomowy świat oparty na legendach arturiańskich. Akcja jest niezmiernie emocjonująca, a postacie wydają się z krwi i kości, zwłaszcza Bree, która uczy się panować nad mocami.

Niestety, nie czytałam pierwszej części, ale zamierzam ją zamówić do biblioteki, żebyście mogli wypożyczyć oba tomy już w sierpniu. Czy będę polecała serię Tracy Deonn? Szczególnie miłośnikom YA i fantasy, których przybywa i w Filii 15 Biblioteki w Rybniku.

Przekładu dokonał Grzegorz Komerski, znany z tłumaczeń R.F. Kuang.

Dobromiła Agiles - Magia Naturalna [współpraca reklamowa]

“Ci, którzy zajmują się magią, wiedzą, że może ona zmienić wiele […], ale zawsze działa w zgodzie z naturą […] To z niej magia czepie swa moc.” 

 

Dobromiła Agiles, czarownica i arcykapłanka łódzkiego kowenu Wiccan Tradycyjnych w książce “Magia Naturalna” sięga do historii magii, oraz ruchu wicca i magii słowiańskiej, a także wskazuje paralele między animizmem, szamanizmem*, a dzisiejszymi zachowaniami społecznymi. Duży fragment poświęcony jest na wstęp, by czytelnik zrozumiał kontekst książki i poznał różnicę między magia ceremonialną a magią naturalną.

Magia naturalna nie jest systemem, a sposobem na odnalezienie się w “dzisiejszym nowoczesnym i chaotycznym świecie, by na powrót się ukorzenić”. Dobromiła Agiles w sposób przystępny i niezobowiązujący proponuje, byśmy wcieliły się w rolę ekoczarownicy i dbały o naszą przestrzeń, Matkę Ziemię i nasz dobrostan. Współczesna czarownica naturalna to przede wszystkim osoba (nienależnie od płci) skierowana na świadome życie w zgodzie z porami roku i naszym wewnętrznym zegarem. Tyle się mówi o ostatnio (słusznie) modnych nurtach proekologicznych, slow life, uważność czy zero waste i diy – naturalna czarownica czerpie z nich od dawna, dbając o ekologię i życie zgodnie z naturą.

Książkę przeczytałam od deski do deski, a karteczki indeksujące są chyba, na co drugiej stronie. Przemawia do mnie takie ekologiczne i świadome podejście, szczególnie że od jakiegoś czasu staram się trochę wyhamować, karmić rodzinę sezonowo, a także… przestać walczyć z upływem czasu i pogodzić się z tym, że nie mam już ciała i energii dwudziestolatki. Autorka zachęca do wyjścia na łono natury, zatrzymania się i kontemplacji otaczającej rzeczywistości. Na każdą porę roku proponuje inne aktywności, przestawienie się na inne myślenie, zgodne z żywiołem, który reprezentuje dany kwartał roku. Możemy się wiele nauczyć wsłuchując, się w naturę, czerpiąc z jej mocy. Książka skłania do refleksji nad sobą, swoim postępowaniem, a także zachęca do kontemplacji zmian, które zachodzą niemal co dzień.

Myślę, że jest coś naprawdę magicznego w tym, że czytałam tę Magię Naturalną akurat w czasie przesilenia.

Za możliwość zapoznania się z tą inspirującą lekturą dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu [współpraca reklamowa]

* Jeśli ciekawi Was pojęcie szamanizmu, to chętnie odeśle Was do filozofa kultury, Mircea Eliade.

Rodzina Monet. Perełka 3.2 - Weronika Anna Marczak [współpraca reklamowa]


 

Weronika Anna Marczak, to autorka pisząca z początku na platformie Wattpad, która zyskała niedawno ogromną popularność; seria nie schodzi z czołówki list sprzedaży, a po autograf ustawiają się kilometrowe kolejki. 

Już przy okazji poprzedniej części pisałam o tym, że nie czuję się targetem, ale skoro wszyscy rozmawiają o tej książce, a młodzież chce to czytać, to muszę się do wiedzieć, co jest tego przyczyną. Atutem niewątpliwie jest potoczny język, który z pewnością może trafić do młodego czytelnika. 

Podobać się może również otoczka, cały ten blichtr, którym otoczeni są Monetowie. Podtrzymuje moją opinię, że to może być dobra lektura “na kocyk”, niezobowiązująca i przenosząca czytelnika w elegancki świat drogich hoteli i prywatnych plaż. A czytelniczki robią prywatne rankingi ulubionego brata i chwalą Hailie za obronę własnego zdania, które coraz mocniej stara się wyrażać. 

Jako bibliotekarka mam naprawdę mnóstwo zapytań o tę serię i cieszę się, że udało mi się pozyskać, chociaż dwie książki dla #Filia15Rybnik (obie części Perełki). Klasyfikacja Rodziny to IV/Po, czyli powieści młodzieżowe dla wieku 15-16 lat, chociaż to książka dla raczej starszego odbiorcy (ten tom z racji niektórych scen zakwalifikowałabym do innej kategorii). 

Fanki serii będą w zachwycone, bo Perełka to chyba najlepsza część z dotychczasowych; historia nabiera tempa, a emocje buzują. Bardzo chętnie dowiedziałabym się, co Wam się podoba/nie podoba w serii Weroniki Marczak? 

P.S. Okładka jest obłędna i oczyma wyobraźni widzę wyroby papiernicze z motywem serii.

Za możliwość zapoznania się z lekturą dziękuję Wydawnictwu You & YA [współpraca reklamowa]

Trylogia Wszystkich Dusz (Księga Czarownic, Cień Nocy, Księga Życia, Przemiana) - Deborah Harkness

Młoda wykładowczyni Uniwersytetu w Oksfordzie, Diana Bishop skrywa tajemnicę. Choć nie używa swojej mocy, jest czarownica wywodząca się w prostej linii od Bridget Bishop, jednej z sądzonej w Salem czarownicy. Pewnego dnia w jej ręce trafia tajemnicza księga, o której od dawna wiadomo było, że zaginęła. Dla Diany to początek niesamowitej i mrożącej krew w żyłach przygody. Jej tropem podąża przystojny wampir, Matthew Clairmont, a także inni czarownicy i demony.


 

Nie chce Wam za wiele zdradzać z fabuły, ale kto czytał/oglądał, ten wie, że świat Wszystkich Dusz jest wspaniały, bogaty i niezwykle dopracowany. Mam małego bzika na punkcie tej serii i koniecznie musiałam mieć zagraniczne wydanie. Pokochałam Dianę za jej pasję do alchemii – na studiach bardzo mnie interesowała magia w życiu codziennym (zwyczaje, które wynikają wprost z zachowań magicznych, np. wiecha na dachu wykańczanego domu, itp.), a także alchemią, jako początkom nauki, która dziś znamy jako chemia. Oczywiście, Matthew zaskarbił moje uczucia jako honorowy, odpowiedzialny i nie czarujmy się, daleko bardziej pociągający wampir niż znane dotychczas. Poza tym wspaniale potrafił wpasować się w każdą epokę. Mamy wreszcie postacie drugoplanowe. Ciotki Diany (chciałabym mieć takie!), Hamish, Agatha, a także Marcus i Phoebe; jak ja ich uwielbiam!

Drugi tom, Cień Nocy, podobnie jak drugi sezon do złoto! Przenosimy się wraz z Dianą i Matthew wprost na ulice Londynu czasów Elżbietańskich. Pogoń za tajemniczą księgą trwa, a Diana doskonali swoje magiczne umiejętności.

Autorka, Deborah Harkness jest wykładowczynią historii na Uniwersytecie Południowej Karoliny. Jako historyczka potrafiła wspaniale oddać realia nie tylko Anglii czy Pragi końca XVI wieku, ale i ogarniętych gorączką wojny o niepodległość Stanów Zjednoczonych. Świetnie zbudowany świat, gdzie kreatywne demony, wampiry, czarownice i ludzie potrafią żyć w wypracowanym przed wiekami status quo.


 

W moje ręce trafiło niesamowite wydawnictwo, pełne szczegółów i faktów, a także ciekawostek z serii, czyli przewodnikiem po świecie wykreowanym przez Deborah Harkness.

Zacznę od tego, że książka jest wspaniale wydana, pełna ilustracji zarówno czarnobiałych jak i kolorowych. Co znajdziecie w przewodniku? Inspiracje, wywiady i komentarze autorki. Spis utworów muzycznych inspirowanych serią. Charakterystykę gatunków oraz postaci, w tym sylwetki postaci historycznych. Opis miejsc, w których rozgrywała się akcja. Rozdziały są także poświęcone magii, alchemii i nauce. Bardzo ciekawe są rozdziały poświęcone scenografii i kostiumom, szczególnie spojrzenie na życie w XVI wieku. To kompendium to prawdziwa gratka dla miłośników magii, czarownic, alchemii, ale i historii. Widać, jak wiele pracy włożono w serial, gdzie najdrobniejsze szczegóły mają swój historyczny pierwowzór (np. Szachy Hamisha są stylizowane na te z XII wieku, których niektóre piony można podziwiać w British Museum). Oczywiście, nie mogło zabraknąć przepisów kulinarnych oraz bardzo bogatej bibliografii.

Indyjska wiosna Uny - Rumer Godden

Margaret Rumer Godden (ur. 10 grudnia 1907, zm. 8 listopada 1998) była niezwykle płodną angielską autorką.


Napisała ponad 60 powieści, z czego dziewięć zostało zekranizowanych. Na jej twórczość miało wpływ dzieciństwo spędzone w kolonialnych Indiach, oraz nauka w prywatnej szkole w Anglii. Po I wojnie światowej prowadziła szkołę tańca w Kalkucie. W 1934 wyszła za mąż za Laurence'a Fostera, z którym miała dwie córki. Małżeństwo jednak nie było udane i dwanaście lat później Godden rozwiodła się z mężem.

Pierwszą powieść opublikowała w 1936 roku (Chinese Puzzle). W 1975 roku została wydana Indyjska wiosna Uny (The Peacock Spring), która w 1995 doczekała się telewizyjnej ekranizacji (obejrzycie na YT).

Powieść opowiada o dwóch siostrach, córkach konsula prowadzącego placówkę w Indiach. W nowym miejscu czekają na nie nowe wyzwania i przyjaźnie. Poznają także kochankę ukochanego ojca, którą — szczególnie Una — darzą resentymentem.

O powieści, a właściwie moim najdłuższym DNFie przypomniałam sobie przy okazji wyzwania na ig. #książkoweporyroku "Wiosnę" zaczęłam czytać, będąc niewiele starszą od bohaterki (Una ma 15 lat), ale zapomniałam jej zabrać do walizki, wyjeżdżając na wakacje... i do tej pory nie potrafiłam się za nią zabrać. Jakie mam wrażenia po lekturze? Przede wszystkim, trochę inaczej to wszystko zapamiętałam, ale to zrozumiałe po tylu latach. Właściwie będę pamiętała z książki kwiaty, mnóstwo kwiatów i ich wonie. W sumie dobrze, że sięgnęłam po tę książkę akurat wiosną, kiedy kwitną peonie, rododendrony i bzy.

Rodzina Monet. Perełka. Tom 3.1 - Weronika Anna Marczak [współpraca reklamowa]

We środę będzie miała premierę kolejna odsłona cieszącej się niesłabnącą popularnością sagi o Rodzinie Monet. Perełka to trzeci tom bestsellerowej serii, znanej z Wattpada. Powieści są adresowane zdecydowanie do młodego czytelnika.


 

“Historia nastoletniej Hailie, która w wypadku straciła mamę i babcię, w wyniku czego trafiła pod opiekę pięciu starszych braci, pochłania bez reszty. Poczucie straty i dokuczliwa samotność, próba radzenia sobie w nowej codzienności oraz mozolne budowanie relacji z charakterną i tajemniczą piątką: Willem, Vincentem, Dylanem, Shanem i Tonym, tworzą opowieść, od której nie sposób się oderwać.”

Tym razem Hailie nabiera większej pewności siebie i dystansu do sytuacji. Tempo powieści jest wartkie i czytając, nie można się nudzić. Przyznam bez bicia, że nie jestem targetem, ale chciałam się przekonać, o co tyle hałasu. Seria jest bardzo popularna wśród starszych nastolatków. Dlaczego? Przede wszystkim świetny, trafiający do czytelnika język. Dużo dialogów, przekomarzania się, bez zbytniego zadęcia i moralizowania. Chociaż niekiedy Hailie jest strofowana, rodzina, na czele z ciotką Mayą czuwa nad jej wychowaniem, utwierdzając dziewczynę w poczuciu własnej wartości. Widać, jak fajnie budowane są relacje, jak one ewoluują, jak postaci ożywają. Poza tym to świetna propozycja na wakacje pełna egzotycznych miejscówek, o których można tylko pomarzyć.

Ten tom kończy się z przytupem i ciekawa jestem, jak historia się rozwinie. Weronika Anna Marczak pisze w sposób szczery i bezpretensjonalny. Mój egzemplarz już niedługo będziecie mogli wypożyczyć w naszej filii (#Filia15Rybnik) i sami się przekonacie, czy warto sięgać po serię.

Za możliwość zapoznania się z lekturą dziękuję Wydawnictwu You & YA [współpraca reklamowa]

Kongres futurologiczny - Stanisław Lem

Najbardziej znaną postacią wykreowaną przez Stanisława Lema jest Ijon Tichy, obecny w wielu opowiadaniach, z Dziennikiem gwiazdowym na czele. Tichy dostaje zaproszenie na Kongres Futurologiczny w odbywający się w Costaricanie, przypuszczalnie gdzieś w Ameryce Południowej, w wykwintnym, ponadstukondygnacyjnym hotelu Hilton.

Konferencja poświęcona jest przyszłości i kierunkom, w jakim ludzkość nieuchronnie zmierza – wnioski są oczywiście przykre, a konsekwencje przeludnienia fatalne. Pech chce, że na ulicach odbywają się zamieszki, a manifestantów pacyfikuje się substancjami psychemicznymi (psychochemicznymi) w wodzie wodociągowej, której nieopatrznie kilka łyków wypija Tichy, co inicjuje nieustanną jazdę bez trzymanki, abstrakcyjny rollelkoster, na którym halucynacja ręka w rękę z farmakokracją wiodą nas (i oczywiście bohatera) do niedalekiej przyszłości. 

Oczywiście, jak to u Lema mamy wysoko posunięte słowotwórstwo, a całość, mimo że do pośmiania (dlaczego ci ludzie tak dyszą?), dotyka głębszego problemu przyszłości i kondycji ludzkości, a także dążenia jednostki do prawdy (nie wiem, jak Wy, ale ja miałam skojarzenia z Matrixem). Czy polecam? Jak nie jak tak!

Marzenie panny Benson - Rachel Joyce

Czy zdecydowalibyście się rzucić wszystko, postawić na jedna kartę i podążyć za marzeniem życia? Dziesięcioletnia Margery przeżyła pamiętny dzień, który już zawsze będzie rzutował na jej życiu. To wydarzenie jest tak traumatyczne, że zmienia pojmowanie świata przez bohaterkę. Kolejne rozdziały przenoszą nas do 1950 roku, kiedy to zahukana bezdzietna nauczycielka robótek staje przed najważniejszym wyborem i sfrustrowana miałkością swojego istnienia, porywa się na coś, na co “normalnie” w życiu by się nie zdecydowała.

 

Powieść “Marzenie panny Benson” reklamowana jest jako powieść o sile kobiecej przyjaźni. To jak najbardziej trafne sformułowanie, do którego bym jeszcze dodała, jak ważne jest poszukiwanie swojego ja, wyjście ze strefy komfortu i sięgnięcie po “swoje”.

Ta piękna powieść zrobiła na mnie duże wrażenie. Cieszę się, że historia pozbawiona jest bzdurnego romansu (zawsze się waham, czy sięgnąć po literaturę o kobietach, bo jeszcze dwadzieścia lat temu każda taka powieść musiała się kończyć jak historia kopciuszka, czy innej księżniczki Disneya). To, po “Wężu z Wessex” Sarah Perry kolejna powieść o feministycznym wydźwięku, która przypadła mi ostatnio do gustu. Ponadto “Marzenie” ma w sobie pewien klimat; ze smogu powojennego Londynu Rachel Joyce przenosi czytelnika do upalnej Nowej Kaledonii.

Kiedy zaczynałam czytać, uważałam, że ów złoty chrząszcz jest tak samo mityczny, jak syrena i smok. Ku mojemu zdziwieniu okazało się, że natura w swym niezrównanym bogactwie i takie chrząszcze wymyśliła.

Stanisław Lem

Niemal dwa lata przerwy w blogowaniu, a tyle świetnych książek udało mi się przeczytać. Przede wszystkim, jakoś tak się ułożyło, że od czasu projektu o Lemie, w którym brałam udział, częściej sięgam po literaturę s-f. Na potrzeby wystawy, którą koordynowałam, sięgnęłam po raz drugi po wyśmienitą biografię naszego wielkiego futurologa pióra Wojciecha Orlińskiego. Chciałabym Wam przybliżyć nieco sylwetkę Stanisława Lema, oraz dodać moje pięć groszy na temat Solaris, jak dotąd (wstyd) jedyna książka Lema, która przeczytałam (ale obiecuję się poprawić, bo mam na czytniku niemal całą bibliografię).

Stanisław Lem

Urodził się we Lwowie w 1921 roku w rodzinie polskiego lekarza żydowskiego pochodzenia, Samuela Lema. Imię „Stanisław” miało „stanowić deklarację polskości”. Na krótko przed wojną Stanisław rozpoczął studia medyczne, które wznowił po jej zakończeniu, po przeprowadzce rodziny do Krakowa. W 1949 skończył studia medyczne, ale nie uzyskał absolutorium – celowo zrezygnował z kariery lekarskiej, na rzecz zawodu literata. W czasie okupacji posługiwał się nazwiskiem Jan Donabidowicz, podawał się za Ormianina, jednego z licznych przedstawicieli spolonizowanej diaspory ormiańskiej osiadłej od czasów średniowiecza we Lwowie. W tym okresie została napisana jego pierwsza powieść science-fiction Człowiek z Marsa. Po II wojnie światowej z całej rodziny Stanisława, oprócz jego rodziców, ocalał tylko starszy o dwadzieścia lat kuzyn Stanisława Lema, Marian Hemar, wybitny poeta, satyryk, komediopisarz, dramaturg, tłumacz poezji, autor tekstów piosenek. Chociaż o wojennych losach opowiadał niechętnie lub wcale „środkiem, który pozwala przynajmniej spróbować wyobrazić sobie takie tragedie, jest literatura; w 1950 roku Lem napisał na ten temat powieść pod tytułem Wśród umarłych”.

Fenomen Lema

W Krakowie związał się ze środowiskiem intelektualistów, gdzie stawiał swoje pierwsze kroki literackie w periodyku "Życie nauki". „Dlaczego Lem tak bardzo różnił się zarówno od innych pisarzy science-fiction na świecie, jak i od pisarzy w Polce en masse? Bo intelektualnie ukształtowały go inne lektury. Czytał to, co rekomendowali mu [Jerzy] Turowicz [dziennikarz, publicysta, redaktor naczelny „Tygodnika Powszechnego”] i [Mieczysław] Choynowski [psycholog, filozof, założyciel i kierownik Pracowni Psychometrycznej Polskiej Akademii Nauk], a więc był lepiej zorientowany w światowej nauce od przeciętnego polskiego pisarza, a także w humanistyce od przeciętnego pisarza science-fiction.”

Debiut fantastyki naukowej

Za sprawą spotkania z Jerzym Pańskim, redaktorem naczelnym wydawnictwa Czytelnik, powstała w 1951 roku powieść Astronauci, która została opatrzona adnotacją „powieść fantastyczno-naukowa”, co stanowiło pierwsze użycie w języku polskim kalki z angielskiego „science-fiction”. Astronauci dzięki przekładom na niemiecki i rosyjski zyskali sympatię czytelników w NRD oraz ZSRR. Powstały nawet niezrealizowane plany sfilmowania powieści.

Samochodowa „klątwa Lema”

„W rodzinie mówiono (...) o Klątwie Lema – wszystkie samochody, jakie kupował, okazywały się wyjątkowo awaryjne. Sądząc z opisów tych awarii (często ofiarą padały silniki i zawieszenia), przynajmniej częściowo mogło to wynikać z zamiłowania Lema do kawaleryjskiej jazdy po kiepskich drogach.” Jeden z samochodów pisarza okazał się wybitnie wręcz wadliwy – brak było drugiego kompletu kluczy, oraz innych, pomniejszych części wyposażenia. Ponadto, po kilku miesiącach wysiadła stacyjka, a źle zamontowana przednia szyba przeciekała tak, że wodę trzeba było „wybierać małym czerpakiem”. W czasie, kiedy Lem wiózł ciężarną żonę, Basię, do szpitala zawiodło sprzęgło. Niestety, były to czasy, kiedy o gospodarce wolnorynkowej można było pomarzyć, aby uzyskać potrzebne części trzeba było niejednokrotnie "uruchomić kontakty", a sklepy TOS (Technicznej Obsługi Pojazdów) działały w ślimaczym tempie, o ile udało się w ogóle domówić niezbędne części.

Lem i słodycze (słodka dziurka?)

„Czwarta rano (…) Kliny, dalekie przedmieścia Krakowa (…) Czeka go pierwsza czynność tego dnia – rozpalanie w piecu. (…) Od dłuższego czasu Barbara Lem próbuje swojego męża odchudzić. Chwyta się różnych sposobów. Namawia go do fizycznego ruchu, ogranicza dania obiadowe (…) [Stanisław] kupił w zieleniaku dwa znakomite niemieckie batoniki marcepanowe. Wprawdzie nie wolno mu ich jeść, ale przecież nikt nie patrzy, wszyscy śpią. Lem pożera je pospiesznie i przenosi się z garażu do spiżarni . Wrzuca papierki za szafę, która jest przymocowana do ściany, więc nikt nigdy nie wykryje jego dietetycznej transgresji, słodkiej zbrodni doskonałej. (…) Podczas generalnego remontu zza szafy wysypał się stos opakowań pochodzących z lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych.”

Prawie-Nobel

W latach 70-tych Franciszek Szlachcic, ówczesny Sekretarz Komitetu Centralnego chciał stworzyć propagandową odpowiedź na opozycyjnych intelektualistów. Wśród sojuszników upatrzył sobie Stanisława Lema. Szlachcic tworzył szeroko zakrojone plany "zdobycia" dla Lema Nagrody Nobla. Jako "pisarz polski robiący furorę na Zachodzie Lem wpisywał się w gierkowską propagandę sukcesu". Któregoś dnia Szlachcic odwiedził Lema "prywatnie", otoczony świtą i w kolumnie rządowych samochodów. Starania Sekretarza CK przyniosło więcej złego niż pożytku; "Jeśli Komitet Noblowski na serio rozważał kandydaturę Lema, po tej wizycie nie było już na nagrodę szans".

L.E.M.

Amerykański pisarz s-f, Philip K. Dick wysłał do FBI serię paranoicznych donosów, w których pisał o grupie komunistów infiltrujących amerykańską fantastykę naukową o pseudonimie L.E.M., sądził bowiem, że Lem to nie jedna osoba, ale tajna organizacja. Donosy miały skutek taki, że w 1976 roku Lemowi cofnięto honorowe członkostwo w Amerykańskim Stowarzyszeniu Pisarzy Science-Fiction i Fantasy. Oprócz "siatki szpiegowskiej L.E.M.", Dick "rozpracował" również "międzynarodowy spisek neonazistów zmuszających go do umieszczenia zakodowanych wiadomości w powieściach".

Ebooki i audiobooki

W 1961 roku swoja premierę miała powieść Powrót z gwiazd, która przypomniana po latach okazała się prorocza: "Książki to były kryształki z utrwaloną treścią. Czytać można je było przy pomocy optonu. Był nawet podobny do książki, ale o jednej, jedynej stronicy między okładkami. Za dotknięciem pojawiały się na niej kolejne karty tekstu. (...) Ale optonów mało używano, jak mi powiedział robot sprzedawca. Publiczność wolała lektony – czytały głośno, można je było nastawiać na dowolny rodzaj głosu, tempo i modulację." Czyżby Lem przewidział audiobooki i ebooki czytane na czytnikach?

Internet

Stanisława Lema można śmiało nazwać autorytetem w dziedzinie technologii. Zapytany o Internet, odpowiadał dość sceptycznie, upatrując w nowym medium więcej zagrożeń niż korzyści. Przewidział istnienie cyberprzestępczości i cyberterroryzmu, oraz bezradność prawa wobec nowych zagrożeń. 

Pisarz zmarł w 2006 roku. Nagrobek na krakowskim cmentarzu Salwatorskim zdobi epitafium: FECI, QUOD POTUI, FACIANT MELIORA POTENTES, co można przetłumaczyć: Zrobiłem, co umiałem. Niech więcej zrobią zdolniejsi.

* Tekst powstał w oparciu o biografię

Lem. Życie nie z tej ziemi – Wojciech Orliński

Gallant - V.E. Shwab

Dawno nie czytałam tak niepokojącej książki. Niepokojącej w sensie pozytywnym, jak “Koralina” Gaimana, jak “Ktoś we mnie” Waters. Czytając nuciłam “Charlotte Sometimes” The Cure, piosenkę z niesamowitym klimatem tajemnicy. 

Gallant to moje kolejne spotkanie z V.E.Schwab. Uwielbiam Odcienie magii, a zaraz zabieram się za Addie LaRue. Gallant jest opowieścią z dreszczykiem skierowaną do młodzieży. Pisana dość dziwnym, niemal reporterskim stylem ma jednak w sobie duże pokłady literackiej magii. Sama historia na pozór jest dość banalna; sierota, Olivia Prior otrzymuje list od wuja, którego istnienia nawet nie podejrzewała. Zjawia się w dziwnym, na wpół opuszczonym domiszczu, tytułowym Gallancie. Ten jednak skrywa mroczny sekret... 

Powieść nazwałabym dzieckiem prozy Kate Morton i AHS. Oniryczne, mroczne martwiaki, ponury żniwiarz, który nie wiedzieć czemu "wyobrażał mi się" jako Jack z Miasteczka Halloween. Postać Olivii wydaje się być złożona i przypomina mi nieco Mary z Tajemniczego ogrodu. Całość nastrojowa i napisana z suspensem. No i kochani, nie czarujmy się, ale mamy chyba najpiękniejszą okładkę roku. Powieść jest wspaniale wydana — dobrej jakości papier, cudowne ilustracje i elegancka okładka. Tak powinno się wydawać książki!

Pokochałam Białego Wilka - reread sagi wiedźmińskiej

Nie mogłam lepiej zacząć roku (tak, wiem, że już mamy połowę marca) niż od rereadu Wiedźmina. Całkiem zapomniałam, jakie to zacne! 


Praktycznie od połowy stycznia nie wychodziłam z domu z powodu choroby. Niekiedy wysoka temperatura uniemożliwiała mi czytanie. Nic straconego – sięgałam wówczas po genialny audiobook, a właściwie superprodukcję legendarnego studia Fonopolis z niezrównanym Krzysztofem Gosztyłą w roli narratora oraz całą plejada wspaniałych aktorów z Krzysztofem Banaszykiem w roli Geralta z Rivii na czele. Niestety, dwie ostatnie części nie zostały nagrane, nad czym boleją fani serii (w tym oczywiście niżej podpisana). 



Czytałam chronologicznie, czyli zaczęłam od tomu opowiadań „Ostatnie życzenie”. Jeśli oglądaliście serial, znacie pewnie opowieść o córce Foltesta, które zaczyna cykl. Kolejną pozycją w chronologii jest powieść „Sezon burz”, dalej mamy kolejny tom opowiadań „Miecz przeznaczenia”, gdzie pojawia się malutka Cirilla, dziecko-niespodzianka Geralta. 


Sam cykl, nazwijmy go „głównym” to pięcioksiąg:

• Krew Elfów
• Czas Pogardy
• Chrzest Ognia
• Wieża Jaskółki
• Pani Jeziora

Moje wrażenia? Mówiąc kolokwialnie: siadło. Język powieści jest niezwykle giętki, plastyczny, szelmowski, pełnowymiarowe postaci z krwi i kości, opisy sugestywne, do tego całość okraszona dużą dozą humoru. Poza tym, seria po prostu „ma to coś”, dlatego fani na całym świecie tak uwielbiają to uniwersum. Pokochałam krnąbrną Ciri, niezależną i silną Yen, charakterek Triss, cięty język Jaskra i charakter Geralta. Uwielbiam Yarpena i Zoltana, gnoma Schuttenbacha, Milvę, Regisa i Cahira. I wiem, że podobnie jak serie o Harrym Potterze, będę czytała sagę wiedźmińską co kilka lat. Machnęłam nawet przekomiczne opowiadanie ślubne „Coś się kończy, coś się zaczyna” (z tomu o tym samym tytule – niestety, współczesne „niewiedźmińskie” opowiadania jakoś nie przypadły mi do gustu). 

Henry Cavill

Było mi mało tego cudownie wykreowanego, bogatego w detale świata, więc przeszłam Dziki Gon (przede mną jeszcze dwa fajne DLC) i obejrzałam ponownie serial z Henrym Cavillem (ok, serial był „znośny” z przewagą „kiepski”, ale Henry osładzał mi wszelkie niedoróbki scenariusza). 


Niedawno gruchnęła wieść, że Andrzej Sapkowski przygotowuje nowy materiał, i nie wiem, jak Wy, ale ja się jaram jak pochodnia. Teraz czytam/słucham Narrenturm, ale wiadomo, Reynevan to nie Geralt ;)


☞ Pierwsza osoba liczby pojedynczej - Haruki Murakami

To jedna z pierwszych książek, które przeczytałam w tym roku. I choć minęły zaledwie dwa-trzy tygodnie, mam z nią pewien problem. Z jednej strony: to przecież Murakami, a ja lubię jego prozę, a z drugiej strony: nie przepadam za współczesnymi opowiadaniami. Mam z nimi ten problem, że tylko szkicują, sygnalizują jakiś wątek, są niejasne i wymykają się klasycznym szablonom opowiadań, a moje czytelnicze serce wychowało się na Somersecie Maughamie i Kornelu Filipowiczu.



Podeszłam więc do opowiadań Murakamiego dosyć nieufnie. Ale przyznam, że czytało mi się bardzo przyjemnie; narracja jest nienachalna i swobodna, zupełnie jakbym siedziała z przyjacielem w kawiarni i słuchała snutych przez niego anegdotek. Ale czegoś mi tu brakuje, jakiegoś... dopełnienia? konkluzji?

Jednym z najwyżej ocenianych opowiadań jest "Charlie Parker Plays Bossa Nova", i przyznam, że i mnie ono najbardziej przypadło do gustu. Jest to historia artykułu sfabrykowanego przez Murakamiego do pewnego pisma muzycznego, opisującego dalsza karierę Parkera, który nie zmarł w 1955 roku.


Z pewnością zapamiętam również opowiadanie "Wiersze zebrane o drużynie Yakult Swallows", ale nie dlatego, że było tak wybitne: otóż niedawno przeczytałam rewelacyjną książkę "Ukochane równanie profesora", w której również pojawiał się wątek baseballowy - i tak oto wątki nałożyły mi się i takie splątane w jedno je zapamiętam. Co jeszcze ze mną zostanie? Klimat realizmu magicznego, brzydka kobieta, która słuchała klasyki, wzgórze nieopodal morza, małpa podająca zimne piwo, tę dziwną oniryczność, mieszającą się z rzeczywistością i wymykającą się interpretacji.

Choć początkowo byłam sceptyczna w stosunku do tych opowiadań, jednak pochłonęłam je w dwa wieczory. Tylko troszkę żal, że to nie coś w stylu Kronik ptaka nakręcacza, czy 1Q84, ale jeśli lubi się styl Murakamiego...



Tytuł: Pierwsza osoba liczby pojedynczej
Autor: Haruki Murakami
Tytuł oryginalny: Ichininshō tansū
Tłumaczenie: Anna Zielińska-Elliott
Wydawnictwo: Wydawnictwo Muza
Rok wydania: 2020
Opis fizyczny: 224 stron, oprawa miękka
Gatunek: opowiadania
ISBN: 978-83-287-1526-4