Header Image

Rozarium - Agata Kołodziejczyk (wyd. Grupa Axis Mundi, 2026)

Nie przychodzę do Was z recenzją, ale z autopromocją.


Rozarium pisałam dwa i pół roku. Sporo czasu, ale było warto. Ubrałam w słowa wszystko, co grało mi wówczas w duszy. Uwielbiam okres schyłku czasów wiktoriańskich i oprócz czytania powieści osadzonych w tych realiach, sporo czytam (i oglądam) o wiktorianach i ich mentalności.



Pomysł na pisanie nie wziął się znikąd. Oczywiście najprościej byłoby stwierdzić, że zasugerowałam się chociażby Thomasem Hardym, którego pisarstwo jest dla mnie kompasem na oceanie literatury. Ale Rozarium powstało z marzeń, takich przedsennych, które miały mnie wprawić w miły nastrój. Historia Rose znacznie wyewoluowała, postaci poboczne, mam nadzieję, żyją własnym życiem, a sytuacje wykreowane są tak, jakby mogły ułożyć się w prawdziwym życiu. Ironia losu, tragedia dobrych intencji, przewrotność i fatum. Całość zamknięta w klamrę, która pokazuje, jak drwi z nas los. Choćby rozdział o psie; Gertie nie jest złą osobą, jest matką, która odebrała zachowanie psa tak, a nie inaczej. Zwierzę stało się ofiarą nieporozumienia. Jest taki fragment w Z dala od zgiełku, gdzie pies pomaga ciężarnej Fanny dojść do przytułku, za co spotyka go „ludzka niewdzięczność”. Thomas Hardy już wówczas w latach 70. XIX wieku zauważył brak empatii względem zwierząt, które w tamtych czasach były traktowane utylitarnie. Również w stosunkowo nowej książce, Szkarłatny płatek i biały (2002 rok wydania), Michel Faber daje nam wgląd w mentalność epoki i empatię wobec zwierząt (wspaniały fragment z koniem).


Wracając do meritum; chciałam przenieść czytelnika do prawdziwego świata, z jego zapachami, dźwiękami, fakturami, specyficznymi potrawami i życiem – nie romantyzowanym, a zwyczajnym. Miłość, uczucia i relacje są nam potrzebne i nimi także obdarzyłam moich bohaterów. Tom musi wybrać między obowiązkiem a prawdziwą miłością, a Rose może to zaakceptować i żyć z podniesionym czołem lub może poddać się i tonąć w nieszczęściu. Jako pani własnego losu wybrała życie.

I jest jeszcze Peter Harris. Postać tragiczna, która jest dla mnie symbolem człowieka zawieszonego między epokami.

Na podróż w czasie zaproszę Was nie raz. Rozarium polecam z całego pisarskiego serca.