Nieznośna lekkość bytu - Milan Kundera

Sześć zbiegów okoliczności na zawsze połączyło losy Tomasza i Teresy. Tomasz, lekarz, jeden z najlepszych w kraju chirurgów, wiedzie życie pełne przygód seksualnych. Do swojej natury kobieciarza potrafi dorobić całkiem zgrabną filozofię, dzięki czemu nie angażuje się w żaden związek. Do czasu aż w jego życie wkroczy kelnerka, Teresa oraz suka imieniem Karenin.
Powieść Kundery jest bardzo niesztampowym spojrzeniem na związek dwojga ludzi (nie licząc psa). Dla głównego bohatera seks i oddzielona od niego miłość biegną równoległym torem, nie stykając się na moment, ale mam wrażenie, że Teresa - choć uczuciowa z natury i skrzywdzona przez matkę, a więc i szukająca pewnego ciepła i stabilności, przejmuje coś ze sposobu patrzenia na świat Tomasza; choć cierpi w skrytości ducha, że musi dzielić ciało ukochanego mężczyzny z innymi kobietami, nie stara się wpływać na Tomasza. Jedną z większych ról w życiu pary odgrywa przyjaciółka i była partnerka Tomasza, Sabina, malarka kontestująca rzeczywistość komunistycznego ładu Czechosłowacji. 
Równolegle do relacji bohaterów poznajemy wydarzenia w 1968 roku, kiedy wojska sowieckie najechały Pragę. Wówczas polityka wkrada się w życie każdego obywatela, a opowiedzenie się po stronie wolności prowadzi za sobą daleko idące konsekwencje. Czy pozorna degradacja, wymuszona przez system przyniesie - paradoksalnie - ukojenie?
Powieść Kundery należy do najbardziej znanych przykładów literatury czeskiej. Doczekała się nawet ekranizacji z Danielem Day-Lewisem i Juliette Binoche, której jestem dość ciekawa. Kundera sięga do filozofii i metafizyki, co nadaje powieści wzniosłości; czasami brzmi to jednak zbyt metafizycznie i całość nabiera powietrza, jak balonik, by w następnej scenie opaść nie straciwszy nic ze swej ostrości. Momentami skandalizująca powieść obyczajowa zmienia się w traktat ontologiczny, dzięki czemu Nieznośna lekkość bytu jest powieścią naprawdę znakomitą.

18 komentarzy:

  1. Miałam jedno spotkanie z Kunderą, byłam bardzo młoda wtedy i chyba nie odebrałam go tak jak powinnam. Chyba wznowili jego ksiązki i może to będzie pretekst do powrotu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wypożyczyłam z biblioteki, ot, przechodziłam, a tu książka mnie woła, no to ją wzięłam:)

      Usuń
  2. Świetna jest ta anglosaska okładka. I skoro o tym mowa, to tak się tę powieść pamięta, poprzez konstrukt z rekwizytów: melonika, aparatu fotograficznego, kaktusa, okno, Annę Kareninę, psa, traktor i czołg.
    A jeśli chodzi o film, to jako pierwsze napływa wspomnienie nieogolonych pach i barchanowej bielizny Binoche ;). Poza tym to całkiem dobry film.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie zdaje się będzie niedługo w tv - czyli mam takie prywatne "mówisz-masz".
      Co do okładek, to niekiedy wolę je sto razy bardziej, od polskich. Zwłaszcza, że ta, którą miałam była taka nijaka.
      Ale nie lubię okładek filmowych - zakazałabym ;)

      Usuń
  3. Ekranizację oglądałem. Mnie się podobała. Kunderze nie - bo od tej pory zabronił ekranizować cokolwiek :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Jakoś nasze drogi nie zetknęły się a i filmu nie widziałam, ale tak cudnie zachęciłaś do książki, że warto byłoby z Kunderą zawrzeć wreszcie znajomość, tym bardziej, że czeskiej literatury nie znam. A o filmach z czasów socjalistycznych mówiło się "czeski film", gdy nie wiadomo było o czym w filmie biega. Ostatnio miałam oglądać współczesne chyba dwa filmy czeskie, były świetne zaprawione tym ich specyficznym humorem, którego nam brak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kola był świetny, a ostatnio miałam przyjemność obejrzeć Jak obsługiwałem angielskiego króla. Fajne to, specyficzne, a myślę, że warto się bliżej przyjrzeć Czechom.

      Usuń
    2. Też go oglądałam nawet niektóre momenty chyba dwukrotnie.
      Czesi to ciekawy naród. Specyficzny.

      Usuń
  5. Na pewno przeczytam, już jakiś czas mam na nią ochotę, a ta recenzja przekonuje jeszcze mocniej

    OdpowiedzUsuń
  6. Z chęcią zapoznałabym się z tą pozycją. Zapowiada się naprawdę świetnie c;

    OdpowiedzUsuń
  7. Kiedyś zbierałam się do przeczytania tej książki, ale zrezygnowałam, może niepotrzebnie... Nie jestem pewna czy mi się spodoba, ale zapowiada się ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy ja wiem - nie każdemu się wszystko podoba. Ale mnie się o dziwo bardzo spodobała. Prawdę mówiąc nawet sama siebie zaskoczyłam:))

      Usuń
  8. A ja uwielbiam tą książkę. I wracam do niej często.

    OdpowiedzUsuń
  9. A, no i kwartetu nr 16. Beethovena też warto posłuchać. Muss es sein? Muss es sein! http://www.youtube.com/watch?v=9f5GqmSAaeI

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...