Audiobooki - suplement diety mola książkowego

Podczas gdy książka papierowa absorbuje nasze zmysły na wyłączność i wyklucza inne aktywności, audiobook pozwala na dodatkowe czynności, czy to obowiązkowe, jak rozwieszanie prania, czy dojazd do pracy, czy relaksacyjne, jak na przykład spacer z psem, lub szydełkowanie. Audiobook pozwala na przyjemny dystans w zatłoczonym autobusie, lub wrażenie czyjejś obecności w cichym pokoju. 

Z pewnością każdy odbiorca audiobooków ma swoje preferencje co do wykonawcy, który może dodatkowo ożywić dzieło. Audiobooki są nagrywane zarówno przez topowych aktorów jak i profesjonalnych lektorów, dzięki czemu interpretacja nabiera głębi. 

Nadal audiobook traktowany jest jako nowinka, choć przecież instytucja bajarza, gawędziarzy, czy bardów, dzięki którym teksty mówione potrafiły przetrwać wieki, a nierzadko dotrwać do naszych czasów. 

Zagraniczne wydawnictwa przygotowują jednoczesne kampanie dla książek tradycyjnych (papierowych) oraz ich formatów elektronicznych, w tym audiobooków. 

Szacuje się, że w ostatnim roku sprzedaż audiobooków wzrosła o 15%, a w stosunku do pięciu poprzednich lat wzrost był aż dwukrotny. Skąd nasze zamiłowanie do książek czytanych? Wynika to z tępa życia i braku czasu na relaks. Audiobooki są dobrą alternatywą dla książki tradycyjnej - przecież zawierają taką samą treść, lub są jej doskonałym uzupełnieniem. Za razem stanowią uzupełnienie, suplement do tradycyjnego sposobu czytania. 

Oczywiście, można się spierać, czy "czytanie uchem” to jeszcze czynność czytania, czy "liczy się" jako czytanie. Spór jednak jest czystko akademicki - ani go nie unikniemy, ani nie przesądzimy na którąś ze stron. 

Zachęcam do sięgania po audiobooki. Dla mnie są one najlepszym rozwiązaniem podczas dojazdu do pracy, sprawdzają się kiedy spaceruję, czy jestem na zakupach; uzupełniają również moje wieczorne czytanie, kiedy mam zmęczone oczy. 

Mam również swoich ulubionych interpretatorów, do których należą m.in. Krystyna Czubówna (w wyważony sposób czytała reportaż „Ostatni świadkowie. Utwory solowe na głos dziecięcy” Swietłany Aleksijewicz), Roch Siemianowski, czy Dorota Segda. 



Z pewnością wiecie, że jestem bibliotekarką i przy okazji chciałam nieśmiało nadmienić, że w Bibliotece Głównej w Rybniku (Oddział Zbiorów Specjalnych) oraz filiach nr 2 (Ul. Zebrzydowicka 30), nr 7 (Ul. 1 Maja 59), nr 8 (Ul. Reymonta 69), nr 13 (Ul. Górnośląska 138), oraz nr 20 (Plac Pokoju 1), można od jakiegoś czasu wypożyczać audiobooki na tej samej zasadzie, co książki tradycyjne. Do wypożyczenia trafiło ponad 300 nowych tytułów w formacie mp3, wśród nich najnowsze powieści Remigiusza Mroza, Harlana Cobena, „A ja żem jej powiedziała…” Katarzyny Nosowskiej, „Kolej podziemna” Colsona Whiteheada, i in.

6 komentarzy:

  1. Uwielbiam audiobu(oo)ki! Czytajac ksiazki drukowane uzywamy wzroku, audio daje nam wymiar czesto niosiagalny przy tradycyjnych kasiazkach - w przypadku dobrego lektora mamy wspaniala dykcje, melodie jezyka, cos, o czym mieszkajac w Polsce, wiekszosc osob z pewnoscia nie mysli, a dla tych, ktorzy mieszkaja z dala i nie maja na co dzien kontaktu z jezykiem polskim, jest wazne. Audiobuk nie pozwala tez zbyt szybko przemknac przez iles tam stron pomijajac szczegoly, nieczuly na nasza niecierpliwosc by juz wiedziec kto, co i jak. Sluchanie to nie czytanie w doslownym znaczeniu slowa, ale z pewnoscia jest to OBCOWANIE Z LITERATURA, a przeciez to wlasnie o to chdzi, nieprawdaz?
    Pozdrawiam,
    Motylek
    PS
    Wybacz brak Polskich liter ale w pracy nie mam ustawionych polskich znakow.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie to ujęłaś. I dodałaś kolejny punkt widzenia - rzeczywiście nie myślimy o języku, kiedy nas otacza. Trochę przypomina to Latarnika.
      Kiedy byłam za granicą poznałam pewnego mężczyznę koło pięćdziesiątki. Miał niemal łzy w oczach, bo mógł ze mną porozmawiać po polsku, z pochodzenia był Polakiem, ale nie mówił w naszym języku od dziecka.

      Usuń
    2. Podoba mi się Twoje podsumowanie- faktycznie słuchanie audiobooków to z pewnością nie czytanie, ale jak najbardziej kontakt z literaturą, który jest niesamowicie istotny dla każdego mola książkowego.
      Dla mnie audiobooki nie wyprą książek papierowych, ale je uwielbiam. Pozwalają mi obcować z literaturą i poznawać nowe światy bez wyrzutów sumienia, że przez pasję zaniedbuję obowiązki.

      PS. Roch Siemianowski jest genialny w roli lektora :)

      Usuń
  2. Och, ja bez audiobooków już nie umiem funkcjonować :) Na szczęście mam dobrze zaopatrzoną bibliotekę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja biblioteka również ma duże zasoby, z których często i chętnie korzystam.

      Usuń
  3. Lubię i korzystam z audiobooków, odkąd zachwycił mnie Jarociński w książkach Miłoszewskiego ;) I przepadłam. Wypożyczalnia audiobooków to jak najbardziej trafiony pomysł i powinien być konkretnie realizowany; w naszych miejskich bibliotekach też można znaleźć kilka tytułów.

    OdpowiedzUsuń