Cormoran Strike prowadzi śledztwo

Kiedy gruchnęła wiadomość, że nikomu nieznany pisarz, debiutant mający na koncie dość błyskotliwą, ale kiepsko stojącą w kolejce po laur bestselleru książkę Robert Galbraith*, to znana wszystkim "matka" Harry'ego Pottera, wcale mnie to nie zdziwiło. Wielu pisarzy, by oddzielić swoje wymyślone uniwersa przybiera inne pseudonimy, jak choćby nasz Joe Alex, który jest alter ego Macieja Słomczyńskiego.
Choć od wydania pierwszej powieści, Wołania Kukułki, minęły trzy lata, jakoś nie paliłam się do tej lektury. A szkoda, bo to bardzo dobra powieść! Podobnie jak w przypadku polecanej przez czytelniczkę Wyspy klucz - sięgnęłam po Galbraitha przez gorące zapewnienia, że mi się to na pewno spodoba.

Cormoran Strike, zwalisty i włochaty jak niedźwiedź grizzly, weteran wojenny z deficytem prawej nogi, prowadzi cienko przędącą agencję detektywistyczną w centrum Londynu. Pewnego dnia jego życie zmienia się za sprawą dwu kobiet, Charlotte, z którą po 16 latach definitywnie się rozstaje oraz Robin, sekretarką z biura Tymczasowe Rozwiązanie. Ten sam dzień przyniósł ze sobą również coś innego - ważnego klienta, który na zawsze zmieni oblicze biura.
Wołanie Kukułki to nie tylko sprytnie pomyślany kryminał, ale także pstryczek w nos dla mediów i świata show bussinesu - śledztwo dotyczy śmierci supermodelki i obnaża zachłanny światek mody i interesów.

W osiem miesięcy po rozwiązaniu zagadki tajemniczej śmierci Luli Landry, w biurze zjawia się niepozorna kobieta w średnim wieku, bezskutecznie poszukująca swojego męża, znanego awangardowego pisarza, który zaginął wraz z ostatnią niewydaną skandalizującą powieścią Bombyx Mori (Jedwabnik). Biuro, po tym jak Strike pojawiał się na pierwszych stronach gazet, zostało zasypane ofertami ofertami śledzenia niewiernych kochanek i wiarołomnych mężów, więc Cormoran z wielką chęcią podejmuje się misji zwrócenia kobiecie męża. Klimat powieści jest zbliżony do Morderstw w Midsomer i kryminałów Agathy Christie, a Galbraith tym razem nie oszczędza światka wydawniczego. Sama zagadka kryminalna jest... dość oczywista i domyśliłam się kto zabił, kiedy Galbraith wprowadził tę osobę "na scenę".
 
Trzecie spotkanie ze Strikiem i jego dzielną partnerką to Żniwa Zła. Ta część jest bardzo mroczna, a czytelnik dostaje nie lata orzech do zgryzienia, ponieważ podejrzanych jest aż trzech. Zniknął (niestety) klimat powieści lekkich detektywistycznych, a w zamian mamy brutalny dreszczowiec z elementem "mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet". Galbraith świetnie dobrał soundtrack - morderca ma fioła na punkcie zespołu Blue Öyster Cult.

Wielkim zaskoczeniem dla mnie było, że imię Cormoran nie pochodzi od nadwodnego ptaka (po angielsku cormorant), tylko od olbrzyma z kornwalijskiej legendy. W każdym razie ładnie by pasowało - Robin (rudzik), Cormoran i Kukułka. 
Jeżeli czytaliście Harry'ego Pottera pamiętacie częste cytowanie Proroka Codziennego - i w Strike'u mamy częste wyimki z prasy wplecione w intrygę. Jeżeli rozdawałabym plusy i minusy to minus (ale taki maleńki) za wyświechtany trick z wizytówką w pierwszej części, a duży, ale to ogromny plus za postać Robin - to silna, mądra i oryginalna bohaterka. Powieści Galbraitha bardzo polecam, bo to naprawdę dobrze napisane książki i widać w nich warsztat szlifowany przez lata. 

Niedawno gruchnęła informacja, że Rowling jest w pisarskim ciągu i obiecuje nam dwie nowe powieści, w tym jedną o Cormoranie. A BBC wyczuwając pismo nosem już kręci serial, na który fani czekają (w rolę detektywa wciela się Tom Burke, a Robin będzie grała Holliday Grainger).
 



* będę się trzymała męskiej formy i w poście będę pisała o TYM Galbraithcie, nie o JK Rowling.

12 komentarzy:

  1. Mam nadzieję że w 2017 przeczytam nową część przygód Cormorana, zwłaszcza, że "Żniwa zła" skończyły się, jak skończyły

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E no, dobrze się skończyły - cały czas myślałam, że autorka uśmierci Robin ;)

      Usuń
  2. Ja mam za sobą póki co pierwszą część, i w dodatku słuchałam jej (audiobook). Jest zupełnie inna niż książki o Harrym, ale ma coś w sobie i również mam pozytywne odczucia. Po resztę sięgnę z czasem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, wiadomo - co innego książki młodzieżowe, co innego kryminały, ale warsztat jest naprawdę doskonały. Koniecznie sięgnij po kolejne tomy, ale uprzedzam: pierwszy był bardzo łagodny, kolejne są coraz mroczniejsze.

      Usuń
  3. "Wołanie kukułki" bardzo mi się podobało, ale "Jedwabnik" już dużo mniej, trochę mnie znudził. Mam nadzieję, że "Żniwa zła" będą mi się podobały bardziej. No i serialu też się nie mogę doczekać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkie trzy mają zupełnie inny klimat. W sumie trochę szkoda, ale jestem ciekawa, co autorka ma jeszcze w zanadrzu. Oglądałam zdjęcia i muszę powiedzieć, że obsada mnie przekonuje.

      Usuń
  4. Dla mnie bomba, wszystkie trzy. Czekam na kolejne!

    OdpowiedzUsuń
  5. Dwa tomy za mną - trzeci czeka :D Ale ogółem lubię tę serię!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się cieszę, że możemy spokojnie czekać na kolejne, bo przy Departamencie Q wydawca doszedł do wniosku, że mu się nie opłaci :/

      Usuń
  6. Przeczytałam te trzy książki i każda mi się podobała. Myślę, że jest to dobra literatura i warto po nią sięgnąć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I z chęcią poznam kolejne. Gdzieś przeczytałam, że będzie w sumie siedem książek o Cormoranie.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...