* * * Ludzie na drzewach - Hanya Yanagihara * * *

Po Ludzi na drzewach sięgnęłam z obawą; Małe życie mną dogłębnie wstrząsnęło, bardzo je przeżyłam, więc co naturalne, nabrałam rezerwy do debiutanckiej powieści Yanagihary. Niepotrzebnie - powieść Amerykanki czyta się znakomicie i mogę się bez reszty zgodzić ze stwierdzeniem The Independent, że jest to lektura pochłaniająca.

Powieść skonstruowana jest dość nietypowo. Pamiętniki przeplatają się z fragmentami artykułów prasowych, a całość zaczyna się wedle przesłanek Hitchcocka, od "trzęsienia ziemi". Owym trzęsieniem ziemi jest oskarżenie noblisty o pedofilię i prawomocny wyrok skazujący. Miałam wrażenie, że gdzieś już o tym czytałam, i miałam rację - alter ego Nortona Periny jest Daniel Gajdusek, naukowiec uhonorowany w 1976 roku Nagrodą Nobla w dziedzinie fizjologii i medycyny za badania nad prionami, badania podobnie jak książkowy bohater prowadził na terenie archipelagu Mikronezji. Gajdusek w 1997 roku został skazany za pedofilię. Rozpętała się wówczas dyskusja, czy wybitne jednostki podlegają takim samym prawom moralnym, jak "zwyczajni" ludzie?

Geniusz często idzie w parze z szaleństwem, a co za tym idzie, z lekceważeniem zasad etycznych. Przykładów jest wiele, od genialnego lekarza Alfreda Bali Trevino (pierwowzór Hannibala Lectera z powieści Thomasa Harrisa), do choćby kompozytora doby późnego renesansu Carlo Gesualdo, który zamordował z zimną krwią żonę i jej kochanka. Przykłady można mnożyć, a wiele z nich dowodzi, że przestępcy celebryci traktowani są zdecydowanie łagodniej, niż reszta społeczeństwa.

Chociaż Ludzie na drzewach to nie traktat moralny, ale porusza - prócz wspomnianego, również inne ważne tematy - moralność białego człowieka, któremu "wolno wszystko", nawet traktowanie przedstawicieli innych ras, jak myszy doświadczalne, a także odpowiedzialność naukowców za ich odkrycia i konsekwencje tychże. Pod wpływem ujawnienia odkryć Periny (rzecz dotyczy nieśmiertelności, a właściwie kompleksu Selene, - organizmy tubylców z mikronezyjskiej wyspy U'ivu nie starzeją się dzięki spożyciu substancji zawartych w autochtonicznym gatunku żółwia zwanego U'ivu'ivu) życie na Ivu'ivu się przeobraża, rewelacje naukowca mają niebagatelne konsekwencje na życie mieszkańców wyspy oraz dla ekosystemu, w postaci najazdu zainteresowanych zyskiem koncernów farmaceutycznych, oraz rzeszy naukowców marzących o sławie.

Powieść poruszająca tak ważkie tematy zasługuje niewątpliwie na polecenie czytelnikom, którzy od lektury wymagają czegoś więcej niż jedynie rozrywki. Każdy czytelnik postawi sobie zatem pytanie, czy Norton Perina jest niesłusznie szkalowanym geniuszem, czy zręcznym manipulatorem i zbrodniarzem. 
Kwestię traktowania ludzi nie-kaukaskiego pochodzenia, można znaleźć nie tylko w Jądrze ciemności Josepha Conrada, ale i w książce Zabawa w Boga (At Play in the Fields of the Lord) Petera Matthiessena.

9 komentarzy:

  1. Wciąż nie jestem przekonana do tej książki. Twój tekst jest bodaj pierwszą jednoznacznie pochwalną opinią na temat debiutu Yanagihary, jaką spotkałam. Najpierw muszę wreszcie się zabrać za Małe życie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo ciężko przebrnąć przez wielostronicowe opisy badań prowadzonych na wyspie, ale -przynajmniej na mnie - ten wątek zrobił ogromne wrażenie. Do czego jest skłonny naukowiec, co nim powoduje, czym rożni się etnograf od przeprowadzającego testy laboratoryjne naukowca. Wręcz ten wątek wysunęłabym na pierwsze miejsce. Świetna książka na DKK.

      Usuń
  2. Nie czytałam jeszcze książek tej autorki. Myślałam o Małym życiu, ale odstraszyły mnie gabaryty :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka jest niesamowicie obszerna, ale i trudna, więc przynajmniej w moim przypadku czytanie trwało naprawdę długo.

      Usuń
  3. A ja niestety nie dałam rady z "Małym zyciem"... może kiedyś do niego wrócę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Początek, objętość, czy tematyka?

      Usuń
    2. Na pewno objętość (najczęściej wypożyczam książki z biblioteki) i troszkę początek (być może gdyby mnie bardziej wciągnął, to byłabym chętniejsza, żeby znowu zamówić książkę w bibliiotece i odczekać swoje w kolejce)...może kiedyś spróbuję jeszcze raz...

      Usuń
    3. Mnie zmobilizowało spotkanie DKK ;) Ale z łaskawymi mam ten sam problem - objętość i temat mnie zniechęcają i mimo iż mam książkę na półce, jakoś nie poszło mi czytanie.

      Usuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń