Podsumowanie... kwietnia [4/2019]

Wiem, wiem - już połowa maja, a u mnie nie dość, że cisza, to dopiero teraz podsumowanie kwietnia. Co ja jestem, Internet Explorer, czy coś? 

Czasami czuję się, jak postać z kreskówki, która się wywróciła na nartach i w śnieżnej kuli pędzi na złamanie karku. Chociaż bliżej mi do białego królika z Alicji... 

📚📚📚 Książkowo było fatalnie, bo tylko 5 książek. 📚📚📚

Nie hańbi Olgi Gitkiewicz. Mam mieszane uczucia, bo z jednej strony świetnie opisany wątek rodzinny, a z drugiej... czegoś wyraźnie zabrakło, coś się przy końcu zaczęło rozchodzić, że tak powiem, w szwach. 

Świetne były Boginie z Żitkowej. Chciałam się pokusić o dłuższą notkę, ale z braku czasu chyba odpuszczę. Niemniej jednak - książkę bardzo mocno polecam. 

Morze – Johna Banville’a. Ładny język i ładna książka, ale obawiam się, że za pół roku zapomnę, że czytałam. 

Magia sprzątania Marie Kondo. Bardzo inspirujący poradnik dla osób, które albo lubią, albo muszą się ogarnąć. Już po pierwszym czytaniu wiedziałam, że kupię własny egzemplarz. Rereading planuję na przyszły miesiąc. Wtedy również pokuszę się o notkę. 

Pogrzebany Jussi Adler Olsena to kolejna część serii o Departamencie Q. Obiecuję notkę przy okazji kolejnego tomu, bo wychodzi praktycznie na dniach (pojutrze?). 

🎬🎬🎬 Filmowo: 🎬🎬🎬

Tully. Słodko gorzka opowieść o zwyczajnej kobiecie. Film ładny, zupełnie niezwykły w swojej banalności i niebanalny w prostocie. 

7 uczuć. Bardzo dobre polskie kino. Emocjonalne. 

📺📺📺 Internetowo: 📺📺📺

Stara miłość nie rdzewieje – w kwietniu przeczytałam i obejrzałam bardzo mało. Powodem tego był powrót do Time Team, czyli Wypraw w czasie. Time team to brytyjska seria filmów dokumentalnych o wykopaliskach, gdzie archeolodzy i historycy w czasie trzech dni penetrują pewien obszar w poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie dotyczące przeszłości. Na YT są niema wszystkie spośród 284 odcinków. Jak dobrze było przypomnieć sobie wszystkie twarze, a wiele odcinków pamiętałam do dziś. Serię zaczęto kręcić w 1994 roku, choć zaginiony pilot pochodził z 1992 roku. Seria utrzymywała się do roku 2013, a przez lata nakręcono również niemal 60 odcinków specjalnych. 

🖋️🖋️🖋️ Wydarzenia: ✒️✒️✒️

W kwietniu po raz kolejny odbywały się w Katowicach Targi Pióra. Pierwszy raz w nowej lokalizacji – na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Śląskiego. Jak co roku wybraliśmy się całą rodziną. 

Co przywiozłam? Przede wszystkim pojechałam po atramenty. Bez szaleństw w tym roku, bo mam już sprawdzone kolory - duża buteleczka Caramel Brown od Kaweco, oraz dwie małe Lierre Sauvage i Vert Olive firmy Herbin. Przy okazji sprezentowałam sobie komplet brush penów. Kupiłam również obsadkę z wymiennymi stalówkami do Copperplate. Ale najbardziej cieszę się z nowego pióra. Wybór piór był ogromny! Piękne kolekcjonerskie egzemplarze, ręcznie wykonane przez najwybitniejszych specjalistów, modele vintage odratowane przez pendoctorów, oraz pióra tańsze, do “zwykłego” pisania. Każdy mógł sobie coś wybrać. Oczywiście zachwycaliśmy się tymi pięknościami za niejedną naszą wypłatę - może kiedyś, ech... Właściwie szukałam czegoś z fleksem, albo ewentualnie ze stalówką f, ale moją uwagę przykuł model Queensway z lat 60/70 z grubą ściętą stalówką. Wykonane z plastiku jest lekkie i dobrze leży w dłoni. Dla mnie to jedno z kryteriów - owszem, podobają mi się piękne “grubaski”, ale dla mojej szczupłej dłoni są nieporęczne. Spotkałam się z opinią, że to jedno z najbrzydszych piór - ale jak ślicznie pisze! 

Moje dziecko kupiło kolejny notesik (Rhodia), do tego dwa flamastry piszące po każdej powierzchni, jeden brushpen, a za pokolorowanie okazjonalnej kolorowanki dostał komplecik: zeszyt, pióro kulkowe, ołówek, gumkę i zmazywacz. Wrócił do domu dumny i zadowolony, i wszystkich obdzwonił chwaląc się jakie dobre zakupy zrobił. Dodatkowo ma postanowienie na przyszły rok: uzbiera więcej pieniędzy i kupi ładne pióro. 

Miło było również spotkać się ponownie z Agnes – występowała w roli gospodarza imprezy. Podpatrzyłam u Niej zeszyt do recenzji – nie tylko pisze w nim o książkach, ale również trenuje kaligrafię! Ja stety-niestety pisze od razu na komputerze, tylko notuję sobie czasem coś z książki, ale warto pomyśleć o takim zeszycie ze względów praktycznych. 

Właściwie już czekam na kolejny Pen Show, podobnie jak na Targi Książki (jeżdżę na Krakowskie i Katowickie). Może ustrzelę jakieś ładne pióro z fleksem? 
Maj? Więcej oglądam i więcej czytam. “Zaliczyłam” już trylogię Igrzyska Śmierci, właśnie finiszuję z Kronikami Portowymi, a zaraz zabieram się za Ścieżki Północy. Nadrabiam przeoczone MCU (dacie wiarę, że miałam tyły z Iron Manem?). Jestem na bieżąco z GOT, a “już za chwileczkę, już za momencik” zaczyna się kolejny sezon The Expanse!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.