Podsumowanie marca [3/2018]

Kochani, przede wszystkim przyjmijcie serdeczne życzenia świąteczne. Dużo zdrowia, szczęścia i czasu na świetne lektury. 

W marcu zaliczyłam mniej więcej dziesięć lektur. Mniej więcej, bo dwie jeszcze czytam.

Skończyłam doskonałą Hardą. Jestem pod ogromnym wrażeniem pióra Elżbiety Cherezińskiej, jej wiedzy i wyobraźni. Z niecierpliwością czekam na Królową, którą już zamówiłam.

Czuły barbarzyńca. Jakie to było dobre! Jest w pisarstwie Hrabala coś takiego, co skrobie po dnie duszy, czasem drapnie mocniej, czasem połaskocze, ale nie pozostawia obojętnym. I śmieszno i straszno, ale zawsze wyśmienicie.

Kronika zapowiedzianej śmierci. Kolejna wspaniała, doskonała, genialna! lektura marca. Połknięte jednym tchem opowiadanie Marqueza, które nie pozostawia obojętnym. Akcja znakomicie poprowadzona aż do feralnego, zapowiadanego finału.

Arystokratka na koniu. Wiadomo - cały wieczór chichotania i wybuchów śmiechu.

Sekretne życie krów. No, troszkę rozczarowanie, ale krowy są takimi wdzięcznymi zwierzętami, że mogę o nich czytać cokolwiek, nawet ulotkę wystawy bydła rogatego i nierogacizny ;)

17 marca było jedno z moich ulubionych świąt, które spędzam (jak zwykle) z uchem przy RTE Lyrics. Chciałam wrzucić posta o książce Dublin. Miasto nieodkryte, ale... to nie jest dobra książka... To był ogromny zawód. Książka o niczym. Nieciekawie napisana. Nie widzę w tym Dublinu, tylko ścieki, zaułki może i ciekawe, ale dla autora. Czy ktoś chciałby przeczytać książkę, o dajmy na to Rybniku, czy Gliwicach z perspektywy - a w tej piaskownicy zgubiłam kiedyś grabki, a tu znalazłam pieniążek?

Elegia dla bidoków. Nie podobała mi się.

Zaczęłam, jak już zaznaczyłam na początku dwie książki. Jedną z nich będę czytała pewnie rok, bo mam w PDFie, a na komputerze źle mi się czyta. To Tęcza Grawitacji, kultowa powieść Thomasa Pynchona (nawiasem mówiąc cena papierowego wydania dochodzi do jakichś kuriozalnych rozmiarów na portalach aukcyjnych!).

No i zostały dwie książki: Sekretne życie drzew i Walden. Waldena jeszcze doczytuję i jestem tak zakochana, że obiecałam sobie przy najbliższej okazji sprawić własny egzemplarz. Sekretne życie drzew doskonale się splotło w moim lekturowym grafiku z Waldenem i wyszedł mi piękny, ekologiczno-filozoficzny melanż. O Waldenie pewnie kiedyś napiszę, ale chciałabym go przeczytać raz jeszcze (tak, wiem, przecież właśnie czytam!). Serię Wohllebena polecam każdemu, szczególnie młodzieży. I ja skłaniam się do zdania, że powinna być to lektura obowiązkowa w szkole. Otwiera oczy i uczy empatii.

Robótkowo - powstała szydełkowa torba na książki (i inne fajne rzeczy ;)

Kochani Czytelnicy! Pewnie zauważyliście straszną posuchę na Setnej Stronie. Coraz mniej udzielam się i tu, w "moim" miejscu i na portalach społecznościowych. Blog od jakiegoś czasu jest w zawieszeniu. Nie zamykam go, nie likwiduję, bo te wszystkie lata wiele dla mnie znaczą. Kiedyś z pewnością wrócę z nową energią, z pomysłami, ale - mam wrażenie, że się zaczynam powtarzać, piszę jedno i to samo, do tego coraz mniej. Około 1 dnia każdego miesiąca możecie się spodziewać podsumowania, jak dotychczas, ale na razie się wstrzymam z nowymi recenzjami (poza jedną w przyszłym tygodniu zaległą recenzją). Chodzą mi po głowie większe artykuły, ale muszę wszystko przetrawić, a każdy temat opracować tip-top. Więc kiedy będę miała coś do powiedzenia, to się ujawnię. Na razie - Setna Strona będzie milczeć. Dziękuję Wam za wszystkie komentarze, za czytanie moich opinii oraz podsuwanie tytułów wartych przeczytania. Do widzenia ❤❤❤

9 komentarzy:

  1. Wesołego Alleluja!

    A mnie "Elegia dla bidoków" się podobała, bo pokazywała życie w Stanach od innej strony. Ale ja ją traktowałam raczej jako historię o człowieku, który mimo niesprzyjających warunków się wybił oraz jako historię o rodzinie - nietypowej zresztą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie ta patologia jakoś odrzuciła. Do tego styl taki nijaki. Jestem pod wrażeniem, że autor dał sobie rade, że wyrwał się z tego środowiska, ale to już było nie raz opisywane.

      Usuń
    2. Nie da się ukryć, że rodzina nie była całkiem "normalna", ale ciekawie było poczytać o tym jak to właśnie wyglądało od tej strony. Możliwe, że masz rację, że było to już opisywane, ale ja się rzadko z takim tematem spotykam, przynajmniej w tej formie. Może dlatego mi się podobało. Chociaż przyznaję, że nazywanie "Elegii..." "najważniejszą książką o Ameryce ostatnich lat" jest sporym nadużyciem :)

      Usuń
  2. Sekretne życie krów ląduje na mojej liście must read :)
    Dominika z bloga Read Me

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratuluję wyniku i "Sekretne życie krów" dodaję do listy :) ja w marcu przeczytałam 6 książek a najbardziej podobała mi się "Dziewczyny chcą się zabawić" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. No, Arystokratkę i Krowy miałam na jeden wieczór ;)

      Usuń
  4. Spóźniłam się trochę z tym komentarzem, by i Tobie życzyć pięknych Świąt, ale mam nadzieję, że tak czy siak były piękne :). Bardzo się cieszę, że kolejna książka Hrabala zrobiła na Tobie tak dobre wrażenie! Liczę na to, że przygodę z jego twórczością będziesz kontynuować :). No i żałuję, że tymczasowo rezygnujesz z dłuższych tekstów, bo taką recenzję "Czułego" w Twoim wydaniu chętnie bym przeczytała, ale rozumiem, każdy ma takie słabsze momenty, kiedy lepiej chyba nic nie robić na siłę, tylko odpocząć i wrócić później z nową energią. Więc trzymam kciuki, żebyś tę nową energię w sobie odnalazła. Wszystkiego dobrego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czuły pewnie kiedyś do mnie wróci, nawet zrobiłam notatki i wybrałam cytaty. Tak, że jest na czym budować.
      Hrabal na mnie robi naprawdę duże wrażenie. Pozwala oddychać, cieszyć się pięknem języka i dobrymi anegdotami.
      Ostatnio czytam dość dużo nowości, ale to przy starszej literaturze "jestem w domu".

      Usuń