Podsumowanie lutego [2/2018]

Po obfitym styczniu luty przyniósł zastój. Koniec miesiąca miałam totalnie wykreślony z kalendarza z powodu grypy, więc i początek marca nie należy do najlepszych. 


Jednak udało mi się co nieco przeczytać: zaliczyłam wielką podróż do krainy dzieciństwa w postaci odświeżenia sobie komiksowej serii „Ekspedycja”. 
Jako dziecko znałam na pamięć część pierwszą i trzecią sagi o wysłannikach z planety Des. Moją wielką bohaterką była stanowcza, inteligentna i waleczna Ais. Gdybym bawiła się w cosplay to właśnie jej żółty kombinezon wybrałabym najchętniej. 

Kilka lat temu pojawiła się jednotomowa reedycja kultowego komiksu. Oczywiście spełniłam moje dziecięce marzenie i sprawiłam sobie ten tom. O ile początek przypominałam sobie z rozrzewnieniem, to nie miałam pojęcia o przygodach zawartych w pozostałych częściach. Moja kochana Ais zostaje zastąpiona Aister, a całość kończy się konkluzją, że to nie ludzi Wielki Mózg wybrał na rasę rządzącą Ziemią... 

Za to totalnym rozczarowaniem byli „Amerykańscy Bogowie”. Owszem, pomysł świetny, ale z wykonaniem gorzej – ponad pół tysiąca stron kiepskiej literatury, z kiepskimi bohaterami i kiepska fabułą. Nie kupuję tego, chociaż to przecież Gaiman. 

Przeczytałam również okrzykniętą arcydziełem powieść litewskiej autorski Kristiny Sabauskaite „Silva rerum”. Choć to, przyznam, bardzo dobra rzecz, nie było mi z nią zbyt wygodnie i były chwile, kiedy chciałam porzucić lekturę. 

Miałam okazję przeczytać także "Cienie". Więcej o powieści i spotkaniu autorskim z Wojciechem Chmielarzem możecie przeczytać we wcześniejszym poście. 

Zdecydowanym faworytem lutego była niewielka objętościowo książka Chucka Palahniuka "Fight Club – Podziemny krąg". Uwielbiam film i nie potrafię powiedzieć, czemu tak późno zabrałam się za lekturę. Wspaniała, niesamowicie zabawna powieść postmodernistyczna łamiąca wszelkie reguły. Tylko troszkę zaczęłam zazdrościć dziecku, że za kilka lat odkryje film/książkę, a ja ją już znam i mnie nie zaskoczy. 

Filmowo za to skupiłam się na kryminałach. Pewnie za sprawą powtórek serialu z Poirotem i "Morderstwem w Orient Ekspressie". Zaliczyłam dwa odcinki serii z komisarzem Maigretem (w roli śledczego Rowan Atkinson), a także ekranizację sztuki J. B. Priestleya "Wizyta inspektora".
Teraz oglądam bardzo dobry serial s-f/szpiegowski "Counterpart". W roli głównej znakomity J.K Simmons. 

Rozwijałam się także kulinarnie, ale nie będę Was zanudzała przepisami na pierogi z soczewicą, czy domową pizzę. 

Plany na marzec? Skończyć "Hardą", wyczytać biblioteczne książki, nadrobić filmowe zaległości. Bo to dość dziwne, że mam mnóstwo filmów na płytach, których jeszcze nie miałam okazji oglądać, a siedzę przy "Zakochanej Jane", "Żonach i córkach" i "Dumie i uprzedzeniu". No, ale jak w tym bon mocie z Rejsu o piosenkach, które lubimy, bo je znamy…

6 komentarzy:

  1. Palahniuka bardzo lubię. Co do "Bogów" Gaimana mam to samo- rozczarowanie. A z "Cieniami" muszę koniecznie się zapoznać. Pozdrawia ciepło:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uf, troszkę mi ulżyło, bo już myślałam, że ściągnę na siebie gromy ;)
      Mam zamiar sięgnąć po Potępionych - kiedyś słuchałam audycji radiowej, gdzie właśnie te powieść polecali.

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. I to dobrym :)
      Chyba dlatego, że nie widziałam ani pół odcinka Jasia Fasoli, jest mi łatwiej oglądać Atkinsona w innych rolach. Świetny był jego epizod w "To właśnie miłość".

      Usuń
  3. Będę czekać na opinię o "Hardzie", jak również ciekawiłaby mnie Twoja opinia o "Żonach i córkach", bo tak mnie wciągnęły, że obejrzałam je w dwa dni....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Harda mi bardzo przypadła do gustu.
      Żony i córki już raz oglądałam, oczywiście również czytałam - bardzo lubię tę niespieszność Gaskell, takie zwyczajne życie sprzed niemal dwustu lat. Staram się kultywować podwieczorki ze słodkim pieczywem i dżemem kiedy tylko jestem w domu o 16-stej ;)

      Usuń