Podsumowanie stycznia [1/2018]

Zapraszam na pierwsze na blogu podsumowanie miesiąca. Do tej pory ukazywały się jedynie roczne zestawienia, ale idąc z duchem czasu od tej pory będą się pojawiały regularnie.


Pierwszy miesiąc roku przyniósł mi niezwykłą obfitość. Przeczytałam osiem książek, a dziewiątą czytam razem z synkiem:

Światło, którego nie widać - Anthony Doerr – bardzo dobra książka, cieszę się, że mogłam zacząć rok z tak dobra prozą.

Lem. Życie nie z tej ziemi - Wojciech Orliński - książka niezła, ale chyba spodziewałam się zgodnie z tytułem czegoś "nie z tej ziemi". Niemniej pozytywnie wspominam zeszłoroczne spotkanie z panem Wojciechem, które odbyło się w rybnickim Juliuszu.

Duchowe życie zwierząt - Peter Wohlleben - świetna książka, która przedstawia aspekty inteligencji i niezwykłych zwyczajów zwierząt, które nas otaczają.

W 80 dni dookoła świata - Juliusz Verne - mamy pięknie ilustrowane wydanie z Buchmanna; ale dla mnie już na zawsze Fileas Fogg to zawsze dostojny lew, a Passepartout to zabawny chomik.

Dziecko wojny - Sara Nović - bardzo dobra rzecz.

Miasto Archipelag - Filip Springer – dobry reportaż, mam w planach jeszcze Źle urodzone.

Prostota - Brooke McAlary - inspirujący dodatek do Hygge.

Ktoś we mnie - Sarah Waters - wczoraj pisałam o tej książce. Nie wiem, czy to przez "zbliżający się" film, ale nie umie mi wyjść z głowy. W warstwie obyczajowej prędzej czy później pomyli mi się z Domem w Riverton.

Rój - Laline Paull - chyba pokuszę się o kilka słów na temat tej niezwykłej książki. Mam wrażenie, że to równie dobrze mogłaby być powieść s-f, której akcja rozgrywa się na obcej planecie wśród obcego społeczeństwa, nie koniecznie wśród pszczół.

Oprócz Verne'a (własnego) oraz Prostoty (recenzenckiej) pozostałe książki pochodziły z zasobów PiMBP.

Do moich zbiorów doszły trzy książki. Eseje Yeatsa oraz dwie pozycje Susan Sontag: Style radykalnej woli i Przeciw interpretacji (wydanie drugie, którego wreszcie się doczekałam).

W kinie byłam o dziwo tylko raz, za to z dzieckiem i na przeuroczej komedii o fajtłapowatym misiu Paddingtonie. Tym razem nie straszyła żadna taksydermistka😉 Na dvd odświeżyliśmy sobie Tintina i moje Młode od razu sięgnęło po komiksy. Daliśmy radę obejrzeć film "Pierwszy śnieg", ekranizację kryminału Jo Nesbo z Michaelem Fassbenderem. To nie jest dobry film. Nawet para głównych aktorów nie ratuje tej chały. Styczeń przyniósł nam również film s-f "What Happened to Monday", w którym siedem głównych ról gra Noomi Rapace. Pomysł dobry, wykonanie również, ale... czegoś zabrakło. Po dwóch latach wróciliśmy do serialu Człowiek z wysokiego zamku. Nie potrafiłam się odnaleźć w wielości wątków, ale kiedy już się wciągnęłam, to na dobre. Na wiosnę zapowiada się sezon trzeci, co mnie niezmiernie cieszy.

W tv po raz enty oglądamy serię o Harrym Potterze. Musiałam również po raz kolejny obejrzeć "Znachora" – ten film, prawdopodobnie za sprawą cudownego Jerzego Bińczyckiego ma w sobie niezwykłe ciepło. Niestety, długo przeze mnie oczekiwany "Mock" okazał się mocno niestrawny.

Korzystałam również z dóbr współczesnej technologii, czyli... z YT, gdzie wgryzałam się w kolejne filmiki Irytującego Historyka. Polecam. Bardzo ciekawie opowiada, widać, że jest pasjonatem i jeśli macie ochotę posłuchać czegoś wartościowego, to możecie poświęcić trochę czasu na zapoznanie się z jego kanałem. Również na YT można znaleźć krótkometrażówkę z Brendanem Gleesonem "Six Shooter". Zaprawiona czarnym humorem opowieść o kilkorgu podróżnych podmiejskiego pociągu.

Plany na luty?

Zaczęłam "Silva rerum", następne w kolejce są: "Słowik", "Szczygieł", "Czuły Barbarzyńca", "Kronika zapowiedzianej śmierci", "Sekretne życie drzew", "Dobry kłamca", "Stryjeńska" i "Wilki" Wajraka. 20 lutego już teraz zapraszam na spotkanie w rybnickiej Bibliotece z Wojciechem Chmielarzem.

Jeśli miałabym iść do kina to jedynie kusi "Kształt wody". Chciałabym nadrobić odkładane na święte nigdy zaległości na dvd, w tym ponoć rewelacyjny film "Mother!", oraz miedzy innymi "Makbeta", którego jeszcze nie miałam czasu obejrzeć.

6 komentarzy:

  1. Żadnej z Twoich styczniowych książek jeszcze nie czytałam, więc się nie wypowiem, ale musiałam wyrazić swoją radość, że w Twojej kolejce widzę "Czułego barbarzyńcę" :). Będę czekać na Twoje wrażenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama nie wiem jak to się mogło stać, że jeszcze tego nie czytałam. Jakieś straszne niedopatrzenie. Na szczęście je niedługo nadrobię:)

      Usuń
  2. Światło między oceanami bardzo mi się podobało. Słowik też jrst dobry i na pewno Ci się spodoba☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie również, ale w styczniu... czytałam Światło, którego nie widać ;)
      O Słowiku słyszałam dużo dobrego, mam nadzieję, że się nie rozczaruję.

      Usuń
  3. Żadnej z książek, które przeczytałaś w ubiegłym miesiącu nie czytałam, ale mam nadzieję, że kiedyś uda mi się przeczytać "Światło, którego nie widać", bo słyszałam o tej książce same dobre rzeczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wciąga właściwie od pierwszych stron, więc polecam najgoręcej z całej dziewiątki. Dość frapujący jest również Rój.

      Usuń