Jaki jest sens blogowania? [subiektywnie]

Po ponad dekadzie blogowanie przychodzi czas refleksji. Kim jestem jako bloger, co daje mi blogowanie i w ogóle, komu to potrzebne? Co i rusz przez internet przetacza się dyskusja nad sensem blogów książkowych. Chciałabym dorzucić swoje pięć groszy.

Dlaczego bloguję? Chcę zachęcić czytelników do sięgania po bardziej wymagające lektury, pokazać alternatywę dla mainstreamu. A także pokazać, że można z powodzeniem sięgać po książki nawet stuletnie, które coraz częściej traktowane są nie jako przedmioty użytkowe, lecz jako eksponaty muzealne. Owszem, czasem i u mnie zawitają nowości, bo przecież trzeba być na bieżąco, a niekiedy – o dziwo – pojawi się coś lekkiego!

Dla kogo piszę? Statystycznie większość moich czytelników to kobiety koło trzydziestego roku życia. Ale na blogu próżno szukać typowo kobiecej prozy. Miło mi, kiedy czytają i komentują mój blog i mężczyźni, i kobiety.

Rekomendacje, recenzje czy felietony? Jak właściwie nazwać to, co uprawia 99% książkowych blogerów? Są to nasze subiektywne opinie na temat przeczytanych (bądź nie przeczytanych!) książek, które w dużej mierze opierają się na naszych dotychczasowych wyborach, a nawet przeżyciach czy marzeniach. Większość z nas nie uprawia typowej recenzentki, bo śmiem wysunąć tezę, że taka nie ma racji bytu w internecie – profesjonalne recenzje literackie są zbyt suche i hermetyczne, by dotrzeć do większej liczny osób. Nie tego szukamy na portalach; prędzej weźmiemy do ręki książkę, która poleciła nam znajoma o podobnym guście, niż zawodowy krytyk literacki piszący o kompozycji utworu i jego walorach artystycznych, dydaktycznych, etc. Dzisiejsze trendy to autentyczność i subiektywizm! Nie zrozumcie mnie źle - teksty krytycznoliterackie są nierzadko wspaniałe, ale lepiej się je czyta w wydaniu drukowanym, a nie czarujmy się, siecią rządzi pośpiech.

Czy blogi propagują czytelnictwo? Nie można potwierdzić, ani też zaprzeczyć. Nikt jeszcze nie podjął się przeprowadzenia takich badań. Ale spróbuję sama w odniesieniu do siebie odpowiedzieć na to pytanie. Od kiedy Setna Strona stała się moim książkowym poletkiem, czytam o wiele więcej. Owszem, czytam inaczej, szybciej, jakby specjalnie "pod bloga", ale też ścigam się sama ze sobą w corocznym wyzwaniu. Nie byłoby tego, gdyby nie blog (nie mylić z robieniem "na pokaz"!) Czy więc piszemy sami dla siebie? Chyba jednak nie. Jasne, że większość odwiedzających nasze blogi to inni blogerzy - szukający inspiracji, chcący skonfrontować swoje opinie z kimś innym, ale spotykam się na co dzień z nie-blogerami (wybaczcie ten potworek językowy), którzy zaglądają do blogosfery w poszukiwaniu dokładnie tego samego, co my, blogerzy! Nie komentują? Nie ma po nich śladu? Być może, ale z pewnością każdy z Was kiedyś został zaczepiony słowami "czytam pani/pana bloga".

Gdyby nie blogerzy niemal nie byłoby opinii na popularnych portalach, takich jak LC. O nowościach dowiadywalibyśmy się chyba tylko z anonsów w gazetach i wystaw księgarń.

Co mi dało blogowanie? Przede wszystkim poznałam masę dobrej literatury, której pewnie bym nie odkryła, gdyby nie rekomendacje na zaprzyjaźnionych blogach. Jednym z ważniejszych bonusów blogowania jest również możliwość poznania osób o podobnej pasji. Poznałam wspaniałych ludzi, których darzę ogromną sympatią, a także od czasu do czasu mam okazję wypić z nimi kawkę, dyskutując na tematy okołoliterackie (z takich nieformalnych spotkań wyewoluowała grupa ŚBK, a wiem, że Warszawa ma podobną grupę blogerów).

Jaka jest przyszłość blogowania? Ileż to razy zastanawiałam się, czy jednym przyciskiem nie wykasować ponad 500 postów i kilku ładnych lat pracy? Albo zawiesić bloga, niech umiera polowi zapominany w odmętach internetu? Ale nadal tu jestem. Choć - co z mojej winy raczej nie przysparza mi czytelników - nieregularnie. Czy blogowanie ogólnie ma przyszłość? A czemu nie? To nasza jedyna platforma do wypowiedzenia się w internecie. Owszem, czasem przypomina to tłum w Hyde Parku, który na postumentach wygłasza tyrady, ale ktoś tam w tym wirtualnym świecie nas jednak słucha i nierzadko odpowiada!

I jeszcze na sam koniec. Z pewnością zauważyliście nowy szablon... i jak się Wam podoba? Tylko szczerze:)

20 komentarzy:

  1. Baardzo fajnie to wygląda, naprawdę. Skromnie, czysto i czytelnie. Bomba. Co do blogowania, to ja bardzo często zadaję sobie to pytanie i wiele razy miałam ochotę to zostawić. Jakoś jednak szkoda. A może jednak ktoś czasami skorzysta:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ❤
      Właśnie, bardzo motywują słowa "ale fajna była ta książka, która ostatnio poleciłaś". Dla takich chwil warto pisać ❤

      Usuń
  2. A ja - bardzo szczerze - wolałam stary :) Miał taki przyjemny, ciut starodawny klimat. Był bardzo oryginalny i zapadający w pamięć. Ale może to kwestia nagłówka, zdjęć... Spokojnie, przywyknę:)

    O reszcie jeszcze się wypowiem, bo teraz czas goni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że nie jesteś jedyna! Już dziś słyszałam dokładnie to samo. Że teraz jest "skandynawsko", a tamto bardziej określało mnie i do mnie pasowało. Żal mi tylko moich kropeczek i będę pracowała nad ich przywróceniem, ale jeszcze nie wiem jak ;)

      Usuń
  3. Jak nie wiem co przeczytać,to zaglądam na Twojego bloga więc jak najbardziej jest on potrzebny.Nowy szablon taki jest old skulowy i bardzo dobrze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję serdecznie za ciepłe słowa. Cieszę się ❤

      Usuń
  4. Bardzo ładna nowa odsłona bloga, pasuje do Ciebie, trzeba będzie przywyknąć do zmian, ale czuję, że odbędzie się to bezboleśnie ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Sama muszę do tego przywyknąć ;)

      Usuń
  5. Trafnie to wszystko ujęłaś, zgadzam się, że podstawową kwestią jest subiektywność opinii. Dopóki sami widzimy sens w tym, co robimy, to blogowanie ma sens :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To trochę tak jak z Próbą Catton. kilka osób pisało, że nie skończyło, że książka ich wymęczyła. Recenzenci, krytycy wypowiadali się raczej w samych superlatywach. Czyli - de facto dwie, skrajne opinie. Nie uprzedzałam się, ale... książkę porzuciłam przed setną stroną ;)

      Usuń
  6. Co do szablonu mam takie samo odczucie jak "Luka Rhei" ....ten jest dla mnie zbyt chłodny. Ale oczywiście to rzecz gustu.
    A jeżeli chodzi o blogowanie to myślę, że ma ono sens dokąd nas cieszy i daje nam satysfakcję. A tak jest wtedy, gdy blog jest nie tylko odwiedzany, ale i gdy pojawiają się na nim komentarze i chyba nie ma tu znaczenia ich ilość, ale jakość.

    OdpowiedzUsuń
  7. Szablon jest cudny, bardzo mi się podoba i grafika i uporządkowanie. Co do blogowania, mam tak samo, czytam więcej, różnorodniej, ciekawiej i uważniej, bo przecież później muszę te książki opisać. Pozdrawiam ciepło!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję. Cieszę się, że się ze mną zgodziłaś, mam wrażenie, że minusy niekiedy przesłaniają plusy, a one są przecież ważne. Nie możemy zapominać, ze czytamy przede wszystkim dla siebie :)

      Usuń
  8. Bardzo przestrzenny ten nowy szablon i nagłówek wygląda super :-). Widzę, że mamy podobne podejście: blogowanie jako spotkanie z innym czytelnikiem, wymiana opinii i wzajemna inspiracja (swoją drogą ciekawe, czy faktycznie większość odwiedzających blogi o książkach to inni blogerzy, czy po prostu ich bardziej widać, bo częściej komentują? o ile tak oczywiście jest ;-)).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie się nad tym zastanawiałam. Może nie-blogerzy są nawet w większości, ale z racji swojego niezalogowania nie komentują? Można tylko dywagować.

      Usuń
  9. Bardzo trafnie, ładnie ujęte! Sama też często przystaję w "blogowym szale", by zapytać samą siebie: "no a teraz, w tym momencie - po co to robisz?". I niemal za każdym razem pada inna odpowiedź (co często kończy się tym, że blogowanie idzie na dalszy plan, bo jestem tym już zmęczona albo nie widzę sensu). W moim przypadku to jest jednak główny powód - samodoskonalenie. Obserwuję, jak piszą inni, inspiruję się, a poprzez nabywane doświadczenie, piszę lepiej, patrzę szerzej i więcej dostrzegam. No i lubię, kiedy ktoś reaguje na to, co robię - mój narcyz może się trochę uzewnętrznić. xD I racja - blogowanie nie jest jednak tylko sprawą osobistą, czymś ważnym tylko dla nas. Bo inni, nawet, jeśli tego nie dostrzegamy, korzystają z tego, co robimy. Gdyby nie blogerzy, to kultura czytania nie rozpowszechniałaby się tak szeroko (kto dziś czyta profesjonalne recenzje? No, raczej mały odsetek ludzi). Teraz czuję się trochę jak superbohaterka! xD Narcyz rośnie i kwitnie, aż miło.
    Ballady Bezludne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie co i rusz kusi zawieszenie bloga, nawet teraz. Może pociągnę do końca roku i powieszę "wywieszkę", że nieczynna.
      Bo byłoby szkoda go likwidować.
      A z drugiej strony, jednak przeważają plusy, że mogę z kimś porozmawiać, wymienić opinie, pochwalić się, posprzeczać i zostanie to zauważone, docenione.

      Usuń