Małe podsumowanko [2017]

Przede wszystkim chciałam Wam bardzo serdecznie podziękować, że zaglądacie do mnie, że zostawiacie komentarze. Bloguję już ponad dekadę (tak!) i ta aktywność dała mi wiele satysfakcji - poznałam wiele wspaniałych osób, blogerów i miłośników literatury. No i wszystkie te cudowne książki! 

Mijający rok był dla mnie prywatnie niezbyt łaskawy, a literacko minął tak dziwnie szybko, że mam wrażenie, że odcinam kupony i "lecę" z książkami z rozpędu. Z przygotowanej "wielkiej listy książek do czytania" zniknęło dosłownie kilka tytułów, bo skupiłam się na nowościach i książkach... przypadkowych. Jakbym się gdzieś pod drodze zagubiła.

Mam jeszcze kilka bibliotecznych tytułów, nowości (może sprzed kilku, kilkunastu miesięcy), i są to książki, które szczególnie chciałam przeczytać - biografia Lema, Silva Rerum, Światło, którego nie widać, Próba oraz Dzieci wojny. Własne regały zasiliłam kilkoma pozycjami z Karakteru, Czarnego, mam także kilka nowości po angielsku, które zamierzam przeczytać, póki są nowościami;) Chciałabym wrócić do moich staruszek. Chciałabym reanimować książki nieoczywiste, ale nie wiem, czy ma to sens? 

Wiele osób narzeka na dziwne zjawisko: wybieramy książki szybkie, bo te, które idą wolniej hamują ruch na blogu. Złapałam się na tym i mocno skarciłam. Efektem była posucha w marcu i kwietniu. Nie chcę narzekać na spadek odwiedzin, ale - spadły i to znacząco. Ostatnio przez blogosferę przetoczyła się nawet dyskusja na ten temat (na kilku blogach, niezależnie od siebie)  - ja upatruję to w nowoczesnych szablonach, które pozbawione są "głównego źródła wejść", czyli blogrolla. Chociaż może nie trafia do mnie, że na przykład piszę w nudny, nieatrakcyjny sposób, a moje posty są zachowawcze. 

Stosik z przełomu roku. 
  

Co wyszło? 
W tym roku przeczytałam 73 książek. Lista do przeczytania rośnie zastraszająco, bo zamiast skreślać, dopisuję nowe tytuły. 

Książki przeczytane w 2017, które uważam za najlepsze to bez wątpienia Małe życie, Quo Vadis, Milczenie, Profesor, Amerykańska sielanka, Góra Tajget oraz Szkarłatny płatek i biały.

Najbardziej inspirujące były dla mnie podróże, na które zaprosili mnie Meik Wiking [Hygge], oraz Justyna Sobolewska [Książka o czytaniu].

Uśmiałam się setnie przy Steinbecku. Za to płakałam jak bóbr przy Steadman.

Nadrobiłam zaległości w powieściach graficznych [Maus, Persepolis, Watchmen, V jak Vendetta]. W 2018 sięgnę po Hellboya i obiecuje sobie wreszcie dokończyć Ekspedycję.

Ale niewątpliwie ten rok należał u mnie do kryminałów, przeczytałam ich aż 14! Szczególnie uwielbiam kryminały retro, a także skandynawskiej spółki autorskiej Per Wahlöö, Maj Sjöwall.

Kilka(naście) razy fatalnie się zawiodłam. Spróbowałam nowych gatunków, ale raczej nie będę kontynuowała czytania YA (chociaż mam w planach nowego Greena), czy młodzieżowego fantasy.

Miałam ogromną przyjemność uczestniczyć w spotkaniach autorskich z Evženem Bočkiem, Justyną Sobolewską, Małgorzatą Czyńską, Włodzimierzem Kowalewskim oraz Thomasem Arnoldem.

16 książek polskich autorów, jedynie 29 książek własnych (kocham-wypożyczam;), niestety, nic po angielsku:/ #edit! Jednak udało mi się "wcisnąć" Fantastic beasts and where to find them [original screenplay] :)

Założyłam konto na instagramie. Załapałam się na akcję promocyjną z Zafonem. Wydałam pół wypłaty na Śląskich Targach Książki. A do pełni szczęścia brakuje mi tylko 4 Kolibrów! Miałam także dwie wystawy fotografii - małą w czytelni PiMBP (Bibliofilia), oraz skorzystałam z możliwości, jakie daje Galeria Bez Auta w ZTZ.

Jedno z moich zdjęć z wystawy pokazywanej w ZTZ. 


Co nie wyszło? 
Zaległa recenzja Cichego Donu nadal jest zaległa... Sapere aude z racji nowych obowiązków w pracy jest odsunięta ad calendas graecas...

Wskaźniki wejść i ilość komentarzy, nad czym boleję, spadają. Cześć w tym także mojej winy, bo w tym roku to 55 post, a zeszły rok kończyłam z ilością 82 postów. Mniej także tematów okołoksiążkowych i książek nieoczywistych.

Plany na 2018? 
Na Setnej Stronie coraz więcej nowości. Nadrabiam, bo trzeba być na bieżąco, przez co niemal nie sięgam po moje ukochane starowinki. Czasem, kiedy nie umiem zasnąć liczę, ile jeszcze jestem w stanie książek przeczytać. Przypuśćmy, że czytam 70 książek rocznie, a średnia długość życia kobiet w Polsce wynosi 81 lat (sic!), to wyszło mi 3 150 tak pi razy drzwi. No to sami widzicie, że to nie jest tak dużo! (No i ciekawe, czy mając 80 lat "utrzymam" ten sam poziom czytania?)

U dołu strony dodałam kalendarz google'a, na którym podlinkowane są posty; można się z niego również dowiedzieć, co będzie tydzień, dwa naprzód. 

Co w styczniu? 2-go zapraszam na post o bullet journalu. Kolejny tydzień będzie poświęcony grom planszowym, a następny notesom i dziennikom, które zgromadziłam. Czytelniczo zacznę od angielskich magów z czasów regencji, by płynnie przejść do... a nie, to niespodzianka. 

38 komentarzy:

  1. Ładna ilość przeczytanych książek :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja jako podsumowanie dodam: Dziękuję za to że jesteś, nie opuszczasz nas i za te recenzje, które tutaj publikujesz takie inne i o innych książkach niż ogół. Zaglądam z przyjemnością. Mało komentuję, czytam przez bloglovin. Życzę Ci udanego kolejnego czytelniczego roku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo serdeczne za tak ciepłe i miłe słowa 💕

      Usuń
  3. O rany, tymi kalkulacjami to mnie przeraziłaś. Rzeczywiście, trochę ponad 3000 przy tej ilości wspaniałych książek do przeczytania to wcale nie za wiele! A ja czytam średnio rocznie mniej niż Ty... Ajć :(. Niezła motywacja, by się faktycznie ogarnąć i sięgać po staranniej wybierane tytuły!

    Cieszę się, że wśród najlepszych książek 2017 widzę u Ciebie "Szkarłatny płatek i biały", też byłam pod jego dużym wrażeniem. Podobnie z "Amerykańską sielanką", choć ta chyba trochę bardziej mnie znużyła.

    Rozwiewam Twoje wątpliwości - nie piszesz w nudny, nieatrakcyjny sposób ;). Bardzo miło się Ciebie czyta, ale obawiam się, że dziś już coraz mniej się liczy to jak piszemy, grunt to umieć się sprzedać. No, ale to temat na dłuższą dyskusję, zresztą już trochę o tym przy okazji relacji z Literackiej Stolicy pisałam.

    I jeszcze gratuluję wystaw Twoich zdjęć! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo serdecznie dziękuję 😊
      Tak, to chyba prawda - nie potrafię się reklamować. To coś takiego, jakbym pisała do szuflady i czekała, aż wydawnictwo (jakieś tam powiedzmy) zacznie mi w niej samo grzebać. Tylko, co robić?

      Usuń
  4. Po pierwsze - gratuluję wystawy. Po drugie - no nie chcę słyszeć, że coś z Twoim pisaniem nie tak. Po trzecie - wczoraj pisałam podsumowanie, jeszcze nie opublikowane, i też w nim wspominam o czytaniu nowości i zaniedbywaniu tych książek, które chciałoby się przeczytać. I o pogoni za lajkami, do czego się zupełnie nie nadaję.
    Bardzo lubię do Ciebie zaglądać i proszę mi sie tu nie mazać tylko dalej robić swoje☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 😊😊 Dziękuję 😊😊
      No i chętnie przeczytam Twój wpis 😊

      Usuń
  5. Gratuluję wytrwałości. Dekada - to piękny wynik. Odwiedzanie siebie nawzajem na blogach - to zjawisko, które chyba zanika ogólnie, ale kto wie? może wystarczy przeczekać... Zdjęć również gratuluję, podziwiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to wynika z braku czasu? Każdy teraz taki zagoniony? Może kiedy zaczynaliśmy większość studiowała, a teraz praca zabiera mnóstwo czasu, no i zamiast siedzieć przed komputerem wolimy poświęcić ten wyrywek dnia rodzinie?
      Ja żałuję, że tak mało komentuję, a czytam wiele postów każdego dnia. Lubię nadal odkrywać nowe blogi. Z tym, że te bez rozszerzenia typowo blogowego, a kończące się na .pl, czy .com nie są obsługiwane przez blogrolle :/

      Usuń
  6. Życzę Ci jak najciekawszych lektur w Nowym Roku,wielu czytelniczych zachwytów i przeżyć.Dzięki Tobie przeczytałam "Małe życie"-najbardziej traumatyczną dla mnie powieść,jak do tej pory.Ze swej strony mogą polecić książki Donny Tartt "Szczygieł","Tajemną historię " i niezwykle ciekawy "Middlesex" Jeffreya Eugenidesa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że po Tartt sięgnę prędzej czy później, do Eugenidesa zraziłam się Przekleństwami niewinności, które mi niezbyt przypadły do gusty.
      Małe życie mnie po prostu przenicowały i musiałam przepracować wszystkie swoje prywatne traumy na okoliczność przeczytania tej powieści. Chyba nigdy wcześniej ani z pewnością już nigdy żadna powieść mnie tak nie zmiażdży.

      Usuń
  7. Oj obyś miała lepsze przekonanie o czytaniu za rok. Chociaż ja jestem pełna podziwiu ile rzeczy robisz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A chciałabym jeszcze kilka rzeczy dołożyć ;)
      Dzięki - teraz będę starała się trzymać jednak listy i własnych półek, chociaż te wszystkie piękne, pachnące nowością książki kuszą straszliwie ;)

      Usuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  9. To moje drugie podejście do napisania komentarza i może tym razem się uda ;-)
    Ostatnio rzadko jeżdżę autobusem, ale w zeszłym tygodniu wybrałam się na wycieczkę i było mi bardzo miło podziwiać Twoje zdjęcia. Ilość przeczytanych książek jest u mnie trochę mniejsza niż u Ciebie, a z tego ponad połowa to kryminały, ale są też tytułu, które widziałam na Setnej Stronie i fajnie było przeczytać ich recenzję.
    Pozdrawiam i życzę wszystkiego, co najlepsze w Nowym 2018 Roku; przede wszystkim wielu książek do przeczytania i zrecenzowania :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo serdecznie - może jakaś mała kawa na początek roku?

      Usuń
  10. Licznikiem sie nie przejmuj tylko dalej pisz dla tych, ktorzy zagladaja i czytaja. Inni (np. ja, Motylek) tez iewaja sporo na glowie i czasem nie daja rady zajrzec wszedzie, gdzie by chcieli.
    A jesli chodzi o ilosc ksiazek, ktore jeszcze w zyciu przeczytasz - jak ci Dziecie podrosnie, a potem wyfrunie z domu, bedziesz miala wiecej czasu na czytanie, wiec srednia roczna Ci podskoczy.
    Ja z ta srednia i tak plasuje sie za Toba.
    Pozdrawiam serdecznie i zycze udanego roku 2018!
    Motylek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha ha, no może, ale po jakimś czasie pojawią się wnuki i będę babcią na pełny etat ;)
      I rzeczywiście, bardziej dla mnie liczą się moi stali czytelnicy, to dla Was piszę :)

      Usuń
  11. A propos "Cichego Donu'?-polecasz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo. To nie książka do przeczytania na raz, ale jest mocna i z pewnością godna polecenia.

      Usuń
  12. Gratuluję wystawy.....szkoda, że nie mogę jej obejrzeć. Robisz piękne zdjęcia.
    Wynik czytelniczy masz doskonały.....nie tylko czytanie jest interesujące. A Twoje posty są interesujące ...Wszystko jest zatem na tak....

    OdpowiedzUsuń
  13. Hm... Te 3 tysiące to faktycznie mało, stanowczo za mało... I chyba tak nie jest, bo sama w swoim prawie 26-letnim życiu powoli dobijam 2 tys., chyba w przyszłym roku tyle będzie... Więc licząc, że mam za sobą 1/3 życia, to jakieś 6 tys. przeczytam... ;P Może spróbuj policzyć w ten sposób, ile przeczytałaś w swoim życiu w ogóle, większy zakres czasu pozwala bardziej uśrednić wynik ;)

    Powodzenia przy realizacji planów!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też o tym myślałam, ale ciężko liczyć te wszystkie 35 lat czytania równo: najpierw mi czytano, potem czytałam Poczytaj mi mamo (no tak, to leciało ekspresowo), potem też nie dobijałam do 70-książek, bo wiadomo jak było w podstawówce i liceum. Na studiach był zdecydowany wzrost, no bo pociąg dawał dodatkowe pół godziny czytania gratis;) A potem dziecko - kiedy ono jest priorytetem nie ma czytania;) Ciekawa jestem, jak to będzie wyglądało jak będę miała te 60-70 lat, czy oczy pozwolą, etc. Ale - matematyka jest bezlitosna.

      Usuń
  14. Bardzo lubię Twojego bloga i cieszę się, że nadal piszesz :) Więc głowa do góry, statystykami nie ma się co przejmować, jeżeli tworzenie tego bloga sprawia Ci przyjemność :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ❤
      Sprawia mi wielką przyjemność i niestety już mnie kusi zmiana szablonu ;)

      Usuń
  15. "Jakbym się gdzieś pod drodze zagubiła" - to o mnie mowa!!! ;-)
    Odnoszę wrażenie, że w "starej" blogosferze (tej z którą ja zaczynałam i do niej zaglądałam) zapanował ogólny bezruch. Czasu brak na wszystko.
    U mnie ten rok przeleciał chyba najszybciej z dotychczasowych, 8 miesięcy Sylwii minęło jak 8 dni...
    Czytam nawet sporo, ale z pisaniem krucho.
    Których Kolibrów Ci brakuje? Będę mieć na uwadze.

    Pozdrawiam serdecznie i życzę wszelkiej pomyślności w Nowym Roku!


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okazuje się, że tylko Matki Joanny od Aniołów i Kolumbów. Czyli numerów 24 i trzytomowego 83.

      Ja się niezmiernie cieszę, że ten rok przechodzi do historii, wręcz nie mogę się doczekać "magicznej" daty 1.01.

      Tobie również wszystkiego najlepszego ❤❤❤

      Usuń
  16. To moja pierwsza wizyta na blogu i jestem zachwycony Twoim lekkim piórem :) Ponadto gratuluję mnóstwa przeczytanych książek :) Moje marne 25 przeczytanych, jest niczym w porównaniu do Twojego wyniku :)

    Pozdrawiam
    Emil z mowmikate.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie liczy się ilość a satysfakcja :)
      Dziękuję i zapraszam w takim razie ponownie :)

      Usuń
  17. Gratuluję wyniku i życze jeszcze bardziej zaczytanego 2018 roku! A rzeczywiście coraz więcej osób goni za lajkami, ale czy to rzeczywiście ważne? ja odwiedzam przede wszystkim tych, których mam ochotę, a piszę głównie dla siebie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo miłe.
      W sumie to piszę dla czytelników :) No i chyba również dlatego, żeby nie budzić męża w nocy, bo przeczytałam właśnie fajną książkę i muszę mu opowiedzieć ;)

      Usuń
  18. Ja też bardzo chętnie do Ciebie zaglądam - na Nowy Rok życzę zatem więcej czasu na czytanie i pisanie :) I serdecznie gratuluję autorskich wystaw!
    Koniecznie muszę podkręcić tempo czytania, bo inaczej będzie ciężko z tymi trzema tysiącami... :)

    U mnie pierwsza trójka wyszła bardzo kobieca: 1. "Simona. Opowieść o niezwyczajnym życiu Simony Kossak" Anny Kamińskiej, 2. "Pamięć miłości" Aminatty Forny i 3. "Wyspa łza" Joanny Bator. Pozostała siódemka na blogu.

    OdpowiedzUsuń
  19. Teraz już widzę dokładnie, że mamy podobne odczucia co do minionego roku. Przypadkowe lektury, nowości... Nadal nie rozumiem tego fenomenu, że tęskniąc np. za Hłaskiem, omijałam go wzrokiem i czytałam coś zupełnie innego. Mam nadzieję, że Nowy Rok będzie łaskawy dla Ciebie pod wieloma względami (również, a może przede wszystkim) prywatnie.

    Czekam na post o grach planszowych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *miało być: ,również (a może przede wszystkim) ;)

      Usuń
    2. Właśnie - zamiast trzymać się listy, robiłam "piesze wycieczki" po taki koszmarnych książkowych bezdrożach...

      Usuń