Spotkanie autorskie z Thomasem Arnoldem

Pisanie może być alternatywą dla regularnej pracy zarobkowej lub jej uzupełnieniem. Nawet jeśli z czasem jest krucho (bo doba nie jest z gumy), zawsze można znaleźć czas na pisanie, o czym czytelnicy mogli się dowiedzieć od Thomasa Arnolda – pisarza i czynnego zawodowo farmaceuty, kierownika jednej z wodzisławskich aptek. 

Jako zagorzały fan plot twistów założył się przed kilkoma laty z żoną, że napisze książkę. Wydany własnym sumptem debiut, choć diametralnie różni się od reedycji wydanej nakładem rodzimego wydawnictwa Arnolda, Vectry, to jednak otworzył młodemu pisarzowi drzwi do kariery. 
Thomas Arnold prezentuje jedną ze swoich powieści

Jak sam przyznaje, lubi w powieści wywracać historie do góry dnem, aby zadziwić czytelnika, a jego bizantyjskie wprost intrygi zyskują z książki na książkę coraz większą rzeszę fanów. Do tej pory wydał debiutancką Anestezję, 33 dni prawdy, Tetragon, Horyzont umysłu, a najnowsza jego powieść, Efektor, rozeszła się niemal jak ciepłe bułeczki podczas ostatnich Targów Książki w Krakowie.

Często Arnold porównywany jest do Mroza, choć jak sam przyznaje, oprócz początków mniej więcej w tym samym czasie, niewiele ich łączy. Mróz pisuje z zawrotną prędkością około czterech książek rocznie, Arnold jedną. Także różni ich tło powieści; u Mroza można odnaleźć rodzime realia, thrillery medyczne Arnolda wymuszają niejako amerykańskie realia (akcja serii rozgrywa się w Cleveland). 

Obecnie pracuje nad powieścią fantasy wraz z twórca gier planszowych ameritrash. 

Spotkanie autorskie przebiegło w niezwykle ciepłej atmosferze. Sam autor dał się poznać jako człowiek skromny, acz świadomy swojej wartości, a swoje wypowiedzi okraszał prostodusznym poczuciem humoru.

4 komentarze:

  1. Autor pochodzi z moich okolic. Dotychczas czytałam tylko jedną jego książkę, ale muszę nadrobić zaległości

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, no to jesteśmy sąsiadkami - tu Rybnik :)

      Usuń
  2. Powiem szczerze, że na to nazwisko chyba jeszcze nie trafiłam... Co prawda miewam mono dziurawą pamięć, ale chyba nie. Mroza mam jeszcze kiedyś w planach poznać, tego autora też mogę sobie na kiedyś dopisać. A motyw z żoną, która sprawia, że mężczyzna zaczyna czytać, słyszałam już u Michaela Dobbsa od "House of Cards" - tak jęczał do żony, że ludzie piszą słabe książki, że w końcu namówiła go, żeby napisał lepszą. I napisał:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W naszych bibliotekach (tzn w głównej i filiach) jest sporo Arnolda i ludzie nawet o niego pytają - rzadko stoi na półkach, czyli coś jest na rzeczy. Tak więc polecam, jako bibliotekarka :)

      Usuń