* * * Love vegan. Gotowy jadłospis na 21 dni * * *

Najtrudniej jest zacząć. Dieta wegańska czy wegetariańska nie jest tak monotonna, jak sądzą niektórzy. Wręcz mogę śmiało powiedzieć, że jest bardziej zróżnicowana niż dieta oparta na kanapce z szynką i kotlecie mielonym. Oczywiście, nie odmawiam nikomu polędwicy czy parówek, ale nieśmiało chciałam Was zachęcić do sięgnięcia po alternatywę, jaką jest zbilansowana dieta wegańska.

Jeszcze na wstępie taka mała dygresja – kilka, kilkanaście lat temu początkujący weganin czy wegetarianin dosłownie skazany był na tekturowe w smaku kotlety sojowe instant i mało zróżnicowane i średnio dostępne pasztety sojowe. Kupno kaszy jaglanej graniczyło z cudem, a książki kucharskie dedykowane raczkującej społeczności wege można było policzyć na palcach jednej ręki. Dziś jest inaczej. Nie wiem, kiedy rynek zaczął się zmieniać, ale z roku na rok obserwowałam nie tylko wzrost znaczenia wege w mediach, ale i w sklepach. Tak zwana zdrowa żywność (to jaka jest cała reszta?) to już nie jedna półka w markecie wciśnięta między kocie jedzenie, a konserwy, ale całe działy!

https://www.instagram.com/p/BcB4IiVg7fK/?taken-by=setnastrona

Mam stary przepiśnik, do którego wklejałam cudem znalezione przepisy na pasty, smarowidła, potrawki, etc. Już go nie potrzebuję, bo mam całą półkę książek kucharskich, oraz tysiące przepisów w internecie – na co tylko zechcę, falafele, różnej maści burgery, nawet wegański bigos (który robię co roku na święta) i sos do bbq.

Jeżeli chcielibyście spróbować zmienić coś w żywieniu swoim i swoich najbliższych proponuje sięgnąć po Love vegan. Gotowy jadłospis na 21 dni autorstwa Hanny Stolińskiej-Fiedorowicz (dietetyk kliniczny), Violetty Domaradzkiej (weganka, biegaczka) i Roberta Zakrzewskiego (weganin, ultramaratońsczyk). Autorzy nie tylko podsuwają gotowe przepisy na trzy tygodnie, ale rozwiewają wątpliwości, co do samego sensu sięgnięcia po dietę wege, mierzą się ze stereotypami, a także dostarczają dowodów na korzyść diety roślinnej - wiąże się ona z polepszeniem jakości zdrowia, a co za tym idzie, obniżeniem zachorowalności na choroby cywilizacyjne, takie jak otyłość, cukrzyca, miażdżyca, itp.

Dla nowicjuszy w dziedzinie diety roślinnej autorzy przygotowali szereg zestawień, a także odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania, np. o weganina-sportowca, mit anemii, żywienie dzieci, obróbkę żywności (smażenie, gotowanie), o wyposażenie kuchni, a także o budowanie dobrych nawyków żywieniowych. Ciekawostką jest zamieszczenie rozdziału poświęconego... Czesławowi Langowi, który od lat z powodzeniem stosuje dietę roślinną.

Same przepisy zajmują mniej więcej połowę książki. Estetyczne, zachęcające wyglądem i nieskomplikowaniem, bazują przede wszystkim na warzywach sezonowych i strączkowych, które dostarczają tak ważnego w organizmie białka, mikroelementów i witamin. Polecam książkę Love vegan. Gotowy jadłospis na 21 dni, nie tylko początkującym weganom, ale i wszystkim, którzy chcą jeść zdrowiej i dbać o zdrowie swoje i swoich najbliższych.

Za możliwość zapoznania się z nowymi przepisami kuchni roślinnej dziękuję Wydawnictwu Agora.

4 komentarze:

  1. Racja, ostatnimi czasy mnóstwo na rynku tytułów wegańskich, bo i sporo blogów/vlogów zorientowanych na kuchnię roślinną. Można się tym zachłysnąć. Sama wiele lat byłam wegetarianką - i tak, w czasach kotletów sojowych instant ;) Weganizmu próbowałam kilka razy, również w czasach, gdy można było pomarzyć o przepisie na mleko ryżowe (a przecież jest banalnie prosty), nie mówiąc już udziwnionych odpowiednikach jajek. Ciekawa jestem tego wydania, bo akurat nie przeglądałam go w żadnej księgarni, ale przeraża mnie nieco ta moda na weganizm (nawet nie na wegetarianizm). Owszem, przeplatanie diet i stosowanie dużej ilości warzyw jest jak najbardziej zdrowe, ale np. nadmiar produktów sojowych już niekoniecznie. Ale daruj te moje dygresje... Nie jesteśmy na blogu prozdrowotnym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to dobry temat i mogłabym o jedzeniu rozmawiać bez końca :)

      Usuń
    2. To mamy coś wspólnego :) Tylko ja sama czasem zapędzam się w takie rejony... Teraz np. czytam reportaż "W królestwie Monszatana" m.in o GMO, i zaczynam się zastanawiać, czy na pewno chcę dojeść moją dzisiejszą zupę ;) Swoją drogą autor chce nas przekonać, że wszystko jest genetycznie modyfikowane i nic w tym złego. Chyba wolę Twoje "Love vegan" ;)

      Usuń
    3. :) Co sobota chodzę na targ po warzywa na bulion, jakieś jabłka i tym podobne, ale mam świadomość, że Bóg wie, co w tej śląskiej ziemi siedzi i to wszystko nie do końca takie zdrowe, a z drugiej strony, jaką ma alternatywę? gotowce do mikrofalówki? No, owszem, są fajne na szybko, raz na jakiś czas, ale nie mogłabym tak żyć, jedząc jedzenie, w którym nie wiem, co siedzi.
      Jeśli chodzi o GMO to mam mieszane uczucia, bo z jednej strony odmiany pszenicy dostosowane do ciężkich warunków, a z drugiej strony karmi się nas (lub zamierza karmić) eksperymentami.

      Usuń