Bullet Journal [moje początki]

Bullet Journal został wymyślony przez młodego Amerykanina, Rydera Carrolla. To system łączący agendę, zestaw list i nawyków, a okraszony indywidualnym stylem wykreowanym przez użytkownika. 
Wszystkie hasła zapisuje się w jak najprostszej formie, by stworzyć jak najbardziej czytelny i zrozumiały dziennik. 
 
Staram się być osoba zorganizowaną, co wcale nie jest łatwe, bo nie leży to w mojej naturze. Ale walczę z nieogarstwem i na tym froncie mogę się pochwalić dużymi postępami. Żeby przypieczętować moją wiktorię założyłam bujo, czyli bullet journal, który jest czymś więcej niż agenda.
W moim BuJo oczywiście nie mogło zabraknąć półki z książkami ;)

Kiedy po raz pierwszy trafiłam na bujo (pozwólcie, że używała skrótu) odrzuciło mnie – przecież to nie dla mnie, nie prowadzę biznesów, nie gonię ze spotkania na spotkanie! Ale koniec zeszłego roku był tak intensywny, tak obfitował w spotkania, kursy, rozmaite sprawy do załatwienia, że posiłkowałam się lista robioną an hoc na karteczkach, albo na wolnym miejscu w moim "zeszycie do wszystkiego". Wybawienie przyszło w ostatniej chwili: na fb mignęło mi bujo w wersji kreatywnej (nie biznesowej) i tym razem pomysł podbił moje serce.

Zdało egzamin planowanie: moje pierwsze kroki skierowałam na Pinterest, gdzie nacieszyłam oczy pomysłami kreatywnych stron z listami, rysunkami, planerami, trackerami, etc. Nie potrzebny mi tracker snu, ani wypitych szklanek wody, ale już wagi i ćwiczeń tak. Zaczęłam spisywać pomysły i z chaosu i nadmiaru zaczęło się coś dobrego kształtować. Nie kupowałam nowego zeszytu, bo w tym, który używam (i bardzo lubię jego gładkie strony) pisze się doskonale. Wszystkie zapiski i tabele robione są piórem wiecznym.
Wszystko rozrysowane, a pierwszy tydzień już niemal zapisany.

Na pierwszej stronie mam kalendarz na cały rok. Jest „przeszczepiony” ze starego kapownika. Oczywiście mam indeks stron, które numeruję (choć znam już układ na pamięć) i klucz – nad tym jeszcze pracuję i chyba zredukuję wszystko do kwadratów, albo kółek. No i zaczyna się właściwy bujo: cele i rzeczy do zrobienia, lista przeczytanych książek (do kolorowania, a co!), książki do kupienia i kupione, książkowe eventy, okołoliterackie i wydawnicze, wyzwania, robótki, kursy i szkolenia, a także urlopy, bo nigdy nie mogę się „pochytać” ile mi zostało dni, dalej sklepy i adresy (internetowe), wishlista i inspiracje, pomysły na posty, zakupy (ale takie większe, typu „ręczniki do łazienki dla gości”, czy „komplet lnianych serwetek na 12 osób”), słówka i zwroty z angielskiego, ciekawe słówka w rodzimym języku, kino i teatr (dalej mam filmy w tv i na dvd). Kalendarz: tu mam podział na miesiące i co każdego miesiąca mnie „ściga”. I zaczyna się styczeń: tracker z codziennym pomiarem wagi i ćwiczeniami, najważniejsze sprawy rozpisane dziennie (z podziałem na tygodnie), listy zakupów, posiłki i przekąski, notatki, social media. Styl mam dość prosty. Nie doodlam po kartkach, nie używam taśm washi, ale czasem wkleję jakąś grafikę (w tym przypadku powycinane z jakiejś zdobycznej Wróżki). Moje bujo pewnie będzie ewoluowało, ale jestem zadowolona z pierwszych dni użytkowania. 

Rady dla chcących założyć bujo?
  • Pooglądaj inspirujące zdjęcia na pintereście, blogach, Instagramie,
  • Spisz na osobnej kartce, co chcesz zamieścić u siebie, co będzie Ci naprawdę potrzebne: inaczej będzie wyglądał bujo studentki, a inaczej pracującej mamy,
  • Tabele i rysunki próbę najpierw ołówkiem, potem czymś na stałe,
  • To Twój bujo i nie potrzeba niczego kopiować na siłę, Twój bujo ma służyć Tobie.

8 komentarzy:

  1. Graficznie przepięknie! Wszystko sama tak pięknie narysowałaś i napisałaś? Powodzenia!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Właśnie jeszcze dziś dodałam postanowienie o zużywaniu kosmetyków do końca przed kupieniem siedmiu innych ;)

      Usuń
  2. Całkiem niedawno odkryłam tę ideę i próbuję swoich sił - wszelkie systemy planowania uwielbiam, do tej pory bez kalendarza nie byłam w stanie się obejść, więc taki spersonalizowany system bardzo do mnie przemawia. :) Jeśli sprawdzi się u mnie po dłuższym czasie, też z pewnością popełnię na ten temat wpis.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie trzymam kciuki i czekam na wpis :)

      Usuń
  3. Ładnie to wygląda, ja jestem lewnia i kupiłam gotowy kalendarz, ale byłam wybredna - więc znalezienie idealnego trwało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie kalendarze nie zdają egzaminu. W sumie szkoda, bo jest dużo fajnych tematycznych. Mam jeden z HP, ale raczej zostanie notatnikiem;)

      Usuń
  4. Podziwiam. Ogólnie podziwiam BuJo, widziałam u znajomych na żywo, wow! U mnie tylko kalendarz plus osobny notes na listy zadaniowe, aktualizowane co jakiś czas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja się pukam w głowę, że tak późno się za to zabrałam - dopiero teraz widzę, jakie to nieocenione narzędzie. Wszystko mam elegancko zanotowane i nie zapominam już o mailach, pomysłach, etc.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...