Bicia nie trzeba było ich uczyć. Proces Humera i oficerów śledczych urzędu bezpieczeństwa - Piotr Lipiński

Powojenna historia Polski jest usłana ciemnymi plamami. Państwo przypominało momentami uroborosa, węża zjadającego własny ogon. W 1947 roku, tuż po zakończeniu II wojny światowej władzę przejęli komuniści poprzez sfałszowanie wyborów parlamentarnych. O tamtej chwili zaczął się terror trwający do odwilży, która nastąpiła dopiero po śmierci Stalina sześć lat później. Wtedy to zaczęły się masowe aresztowania osób powiązanych z Armią Krajową, a wkrótce i wszystkich, którzy mogli nie spodobać się nowej władzy. "Centrum zła - pisze Piotr Lipiński - w komunistycznej Polsce to Komitet Centralny partii. A jego zbrojne ramię - Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego." Autor reportażu stawia również pytanie o celowość aresztowań: "Dlaczego <<uczciwi>> komuniści też trafiali do więzień? Partia przypominała psychicznie chorego człowieka, któremu wydaje się, że wszyscy go śledzą. Komuniści wciąż nawoływali do <<wzmagania czujności>>. Na zebraniach w zakładach pracy kolejni ludzie składali samokrytyki. Świat ideologicznej walki oderwał się tak bardzo od rzeczywistości, że można było uwierzyć w winę każdego."
źródło: LubimyCzytac.pl

W areszcie nie tylko bito więźniów, ale i używano wobec nich wymyślnych tortur, wśród których "łagodną" był konwejer - tortura niespania. Nierzadko przesłuchiwany umierał pobity do nieprzytomności. Inni znikali bez śladu zastrzeleni po krótkim "procesie". "Słuchając tych opowieści, czytając dokumenty z lat stalinizmu, odkrywałem, że ta historia jest nieodłączną częścią tworzącej się właśnie nowej demokratycznej III Rzeczypospolitej. Rozliczenie się z czasami komunizmu podzieliło społeczeństwo i polityków. Rozgorzał spór, czy po latach należy karać ludzi w podeszłym wieku, takich jak Adam Humer." - pisze Lipiński.

Tak Humer jak i inni oskarżeni nie mieli przedwojennej, ani nawet wojennej przeszłości. Przeważnie robotnicy, rzemieślnicy, chłopi, wyłuskani z aktywu błyskawicznie robili karierę poprzez swoją brutalność i ślepą podległość ideologii zła. "Kiedy Humer demaskował i propagował, jego powojenne ofiary prowadziły prawdziwą walkę przeciwko okupantowi. Stanisław Skalski strącał niemieckie myśliwce, Maria Hattowska była łączniczką AK, Mariana Gołębiewskiego zrzucono do Polski jako cichociemnego". W latach 90-tych doprowadzono do głośnego procesu oprawców z czasów stalinowskich, emerytowanych oficerów MBP, wśród których znalazł się oficer śledczy w stopniu pułkownika, Adam Humer. "Wiadomo (...), że [oskarżeni] niczego nie żałowali. I że nadal byli wobec siebie lojalni. Żaden nie powiedział, że któryś z jego współtowarzyszy bił lub kazał bić." Prokurator Stefan Szustakiewicz nazwał oskarżonych "trybunami brutalnego aparatu powojennego bezprawia".

Władysław Bartoszewski po procesie powiedział: "Fakt, że doprowadzono wreszcie do wyroku, ma znaczenie historyczne. Opinia publiczna i wszyscy pokrzywdzeni w czasach stalinowskich uzyskali potwierdzenie, że możliwe jest moralne zadośćuczynienie. Dla ludzi władzy jest to ostrzeżenie, że wszelkie jej nadużycie może być nawet po latach ukarane, choć gdyby proces odbywał się wcześniej, potwierdzonych i udowodnionych zarzutów mogłoby być znacznie więcej. Najważniejszy jest wyrok, a czasowe odstąpienie od wykonania go ma wymiar humanitarny, choć nad zbrodniarzami hitlerowskimi nikt się przecież nie litował, nawet gdy byli w sile wieku."

W 1982 roku powstał bezprecedensowy film w historii polskiej kinematografii, a mianowicie dramat psychologiczny Ryszarda Bugajskiego "Przesłuchanie" z Krystyną Jandą w roli głównej. Film dawał wgląd w instrumenty aparatu opresji, zarazem rozdrapywał niezabliźnione rany. W 2015 roku na ekrany kin wszedł fabularyzowany dokument o rotmistrzu Pileckim skazanym na śmierć w sfingowanym procesie w 1948 roku. Za dwa miesiące premierę ma film o podobnej tematyce - "Wyklęty" - choć tym razem mamy do czynienia z walką dobra ze złem, niż z banalnością samego zła.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...