Alternatywna rzeczywistość (o czytaniu i nieczytaniu)

Nie czytam książek. Nigdy ich nie czytałam. Nie wyniosłam z domu nawyku obcowania z literaturą. Nie umilałam sobie wieczorów i deszczowych dni powieściami, a jako dziecko nie kartkowałam bajeczek. Nie zaglądałam do szkolnej biblioteki. Nie poszerzałam wiedzy, ani słownictwa. Nie pisałam dobrych wypracowań. Nie poszłam na studia. Nie prowadzę bloga o książkach. Moje regały nie uginają się pod książkami. Mam ciasny światopogląd, bo nie wyrobiłam sobie własnego sposobu patrzenia na świat, przyjmuję wszystko, co powiedzą mi inni. 

A naprawdę? Nie wyobrażam sobie siebie bez książek! Książki były obecne w moim życiu zawsze – otaczały mnie, rosłam mając je w zasięgu ręki i chętnie z nich korzystałam. Miałam swoje ukochane bajeczki, potem zaczęłam czerpać garściami z literatury przygodowej. Na dobre moja przygoda z literaturą (może raczej – mój związek z literatura) zaczął się od Szatana z siódmej klasy, powieści Lessie wróć i podsuniętej przez mamę Godziny pąsowej róży.
Ta dwulatka to ja, tu z moimi ukochanymi wierszami Tuwima (tu akurat wiersz Taniec)

Myślę, że najważniejsze, to zaszczepić właśnie w dziecku ten odruch sięgania po książkę. My, czytający rodzice robimy to w sposób naturalny, ale duża odpowiedzialność spoczywa również na nauczycielach i bibliotekarzach. Jako bibliotekarka prowadzę zajęcia z dzieciakami w wieku szkolnym i z przedszkolakami i powiem Wam, że to wielka radość, kiedy dzieci z którymi miałam zajęcia przyprowadzają mamy, czy babcie, żeby je zapisały do biblioteki, bo chcą na przykład Pana Kuleczkę, który ich oczarował. 

Chciałam napisać tekst o tym, dlaczego nie czytamy (ogólnie, choć nie cierpię generalizowania), ale – nie mam kogo spytać o to, dlaczego nie czyta, a jestem zbyt nieśmiała, żeby przeprowadzać uliczną sondę. Ale myślę, że podłożem problemu może być właśnie brak wyrobienia w dzieciakach odruchu sięgania po książkę. Rok szkolny, który zaczął się niespełna półtora miesiąca temu jest rokiem upowszechniania czytelnictwa, oraz rozwijania kompetencji czytelniczych wśród dzieci i młodzieży. Mam nadzieję, że nie skończy się jedynie na pustych słowach, choć wielu z Was, drodzy nauczyciele robi co może. Jest to również czas, by zastanowić się nad nowym kanonem lektur, może powinno się przestać kroić Wokulskiego na pół (bohater romantyczny/bohater pozytywistyczny), a zacząć rozmawiać o lekturach jak na Dyskusyjnych Klubach Książki, żeby młody człowiek, który odczuwa daną książkę „po swojemu” miał szansę wyłuszczyć swoje racje, przemyślenia, a nie być ociosanym wedle wzorca ministerialnego?

10 komentarzy:

  1. Dobry wstęp ;) Przez moment mnie zmroziło.
    Wyrobienie u dziecka nawyku sięgania po książką na pewno jest ważne. Ale współcześni rodzice, którzy sami nie mieli takiego nawyku, albo właśnie - w ogóle nie czytają (choćby z braku czasu), prędzej wcisną dziecku do rąk komórkę, czy tablet. I koło się zamyka. Dobrze, że teraz jest bardzo dużo spotkań z książką dla najmłodszych (w bibliotekach). Jeszcze tylko, żeby rodzice je na nie posyłali...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzisiaj najczęściej jest tak, że to biblioteka wychodzi do ludzi. Wiele jest spotkań z młodzieżą i dzieciakami w ich środowisku, na ich poletku. Jestem w o tyle dobrej sytuacji, że przedszkole mamy w tym samym budynku, tylko trzeba zejść. Obok, na tym samym piętrze działa świetlica - i dzieciaki nawet z nudów idą do nas po coś do przekartkowania. Niedawno na jednym ze szkoleń usłyszałam, że jesteśmy jedną z najbardziej kreatywnych grup zawodowych. I to prawda :)

      Usuń
  2. Też się z początku przeraziłam:)Niestety z tymi telefonami czy tabletami to prawda. Wielu moich znajomych woli w ten sposób zająć dziecko i mieć święty spokój;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jetem beztabletowa. Mam laptop, ale rzadko z niego korzystam przy dziecku, bo dziecko jest dla mnie ważniejsze niż internety. Może w tym tkwi sedno, że wielu ludzi woli - wiem, jak to strasznie brzmi - komputer niż czas spędzony z dzieckiem, bo to łatwiejsze, nie wymaga siły, kreatywności.

      Usuń
    2. Agato ja jestem przerażona tabletomanią, w przestrzeni publicznej moje dzieci są najczęściej jedyne, które nie mają w ręku takiego urządzenia (mam na myśli restauracje, poczekalnie). Gd przychodzą do nas dzieci się pobawić, w rękach przynoszą swoje tablety. Jestem tym zaszokowana!

      Usuń
    3. Chodzimy się odczulać i Władek zawsze dostaje Supełek, albo inne krzyżówki dla najmłodszych. A reszta - jak mówisz: tablety, smartfony :/

      Usuń
  3. Świetny i prawdziwy tekst. Nieraz spotykałam się z dziwnymi tekstami odnośnie tego, że czytam, ale w zasadzie mam to gdzieś. Swoją pasją zaraziłam 9-letniego brata, a teraz mam tak ze swoim Synkiem. Ma 8 miesięcy i na dniach idę mu założyć kartę biblioteczną, bo co kilkanaście dni chodzimy do biblioteki i wypożyczamy kolejne książki. Dla mojego dziecka jest to normalna sprawa - już teraz ze wszystkich zabawek najbardziej lubi... książki. ;-)
    A co do ostatniego akapitu - otóż to! Niestety aktualnie sprawa w szkole wygląda tak, że trzeba myśleć według klucza, zatem brakuje miejsca na własne przemyślenia, co zabija kreatywność. A szkoda...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, ze się ze mną zgadzasz:) Nieraz spotykam się ze stwierdzeniami typu: "a po co zapisywać dziecko, przecież samo nie czyta", albo: "mamy już książki w domu" - i to jest straszne, bo dzieci trzeba oswajać z tymi "dziwnymi papierowymi przedmiotami" ;)
      Miałam kiedyś scysję z panią nauczycielką polskiego - myślałam nieschematycznie i to było niedopuszczalne. Chwała Bogu na studiach nawet kazano nam myśleć samodzielnie ;)

      Usuń
  4. To ten rok jest rokiem czytelnictwa? Więc to dlatego tak aktywnie dzieje się w naszej szkole. Uroczyste pasowanie na czytelnika, składanie propozycji tytułów do zakupienia do biblioteki, głosowanie na tytuły, przebieranie się za postacie z bajek w jednym dniu lekcyjnym...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak. Ja też obserwuję ile się dzieje w szkolnych bibliotekach i bardzo mnie to cieszy :) Ostatnio biblioteka w szkole mojego synka dostała duże dofinansowanie z przeznaczeniem na księgozbiór, co oznacza nowe, śliczne książki! <3

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...