Work in progress

Czyli środowe czytanie i robótki z Maknetą. Na warsztacie mam koc. W planie jest dość duży, i tym razem dla mnie. Kolory są jesienne; jestem bardzo zadowolona z tej palety. Kiedy szydełkuję, jednocześnie siłą rzeczy nie mogę czytać, ale - nadrabiam filmy i seriale. Kiedy zmęczona ręka odkłada szydełko sięgam po drugi z czterech tomów Cichego Donu. Piękna proza!

Jak widać dorobiłam się nowego koszyka i plastikową "robótkową" miskę, pękniętą niefortunnie wzdłuż mogę utylizować. Nadal jednak korzystam z miseczek na pojedyncze motki. A swoją drogą zwijania miałam na pół dnia - robótka jest z siedmiu kolorów, każdy motek musiałam zwinąć w kłębek; nie umiem, nie wygodnie mi robić, kiedy są "fabryczne". Zwijacie, czy stosujecie lifehacki na zbyt duże motki?   
Wzór: giant granny square
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...