Spotkanie autorskie z Witem Szostakiem



3 lutego gościem Dyskusyjnego Klubu Książki działającego przy Powiatowej i Miejskiej Bibliotece Publicznej w Rybniku był Wit Szostak, pisarz młodego pokolenia znany z takich powieści jak Oberki do końca świata czy Sto dni bez słońca. Moderatorką spotkania była pani Anna Piontek.
Moderatorka spotkania, Anna Piontek oraz gość DKK, Wit Szostak.
Autor zrobił na „wejściu” niebagatelne wrażenie, ponieważ miało się wrażenie, że zszedł z plakatu: elegancka marynarka w akademickim, angielskim stylu, ten sam nieco zamyślony wyraz twarzy, nawet włosy ułożone były tak, jak wskazywał wydrukowany portret. Niekiedy czytelnicy doznają nieprzyjemnego rozdźwięku między wizerunkiem promocyjnym, a późniejsza konfrontacja na żywo.
Pierwsze pytanie zadane przez moderatorkę brzmiało: „Jak się pisze książki?” Szostak wydawał się nieco zbity z tropu, ale zaczął opowiadać, jak wcześniejsze powieści (fantasy) pisał długo; były one poprzedzone planem, wieloma notatkami, etc. Ostatnie książki pisze szybko, i jak sam mówi - lubi pisać, pisze z energią, ale nie meczy się nad klawiaturą. Pomiędzy poszczególnymi powieściami zdarzają mu się dłuższe pauzy, kiedy nie brakuje mu pisania. Autor zauważył z humorem, że nie ma skłonności grafomańskich, ponieważ potrafi sobie odmówić przyjemności ciągłego pisania.
Padło, co bardzo naturalne, pytanie o mistrzów. Szostak przyznał, że pisarzem, który miał na niego największy wpływ, którego ceni najbardziej jest Bruno Schulz, oraz pisarze iberoamerykańscy. W obrazowy sposób na przykładzie własnych powieści mówił o różnicy miedzy imitacją i inspiracją. Jako najbardziej wartościowych twórców fantasy wymienił oczywiście Tolkiena i Le Guin, chociaż zapytany, czy wróci jeszcze do fantastyki odpowiedział stanowczo „nie”.
Wit Szostak
Oczywiście został również zapytany o swoją „drugą twarz” wykładowcy akademickiego (Szostak jest wykładowca uniwersyteckim, doktorem filozofii, i pod własnym nazwiskiem – Szostak to pseudonim – wydaje publikacje naukowe). „Nie chcę pisać książek przefilozofowanych jak ostatnie filmy Zanussiego”, ale jak sam zauważył, filozofia jest w jego książkach podskórnie obecna.
Następnie opowiadał o swojej przyjaźni z Orbitowskim i Twardochem,  o odbiorze swoich książek, oraz o najnowszej książce, która niedawno ukazała się na rynku (Wróżenie z wnętrzności).
Dopiero po ponad godzinie publiczność doczekała się czasu na zadawanie pytań, co oczywiście skwapliwie wykorzystali członkowie DKK.
Myślę, że to było bardzo udane spotkanie i cieszę się, że – chociaż nie czytałam jak dotąd żadnej z książek Szostaka – się na nie wybrałam. Może jestem nieobiektywna, ale rozumiałam kiedy Szostak opowiadał o swoich uczniach, o Heideggerze i Heglu, i o tym, że właśnie filozofia służy poszerzaniu horyzontów i przyjmowaniu własnej perspektywy, która może odbiegać od ogólnie przyjętej. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...