Blogowo-filmowo (z irlandzkim akcentem)

źródło: Filmweb.pl
Pod koniec zeszłego roku obejrzałam (w domowym zaciszu) film Locke. Monodram ze świetnym (naprawdę wybitnym!) Tomem Hardym. Niby nic: facet jedzie autostradą i cały czas rozmawia przez komórkę. Ale! Jesteśmy świadkami dramatu – nie chcę zdradzać zbyt wielu szczegółów, powiem tylko, że tym filmem Hardy udowodnił, że jest świetnym aktorem, który wiele potrafi. Cały czas miałam wrażenie, że jadę razem z Ivanem Lockiem; złapałam się na tym, że zaciskam pięści ze strachu, żeby cała jazda nie skończyła się na balustradzie, lub pod tirem pędzącym po autostradzie. Film naprawdę polecam.
Hardy’ego oglądałam również we wchodzącym dziś na ekrany polskich kin filmie Zjawa. Wszyscy żartują z biednego Leo i jego upragnionego Oscara, ale trzymam za DiCaprio kciuki i jeśli nie on, to chyba nikt nie zasługuje na tę nagrodę (w tym roku przynajmniej).
źródło: Filmweb.pl
Zjawa (The Revenant) jest filmem surowym, brutalnym, ale i doskonałym, nietypowym. Reżyser, Alejandro González Iñárritu, od pierwszych minut wprowadza nas w bezlitosny świat początku XIX-go wieku na rubieżach Stanów Zjednoczonych. Sytuacja wówczas była trudna – Amerykanie walczyli z Francuzami, a plemiona indiańskie walczyły miedzy sobą sprzymierzając się to z jedną to z druga stroną ogólnokrajowego konfliktu. Traperzy pragnąc się dorobić wyruszali na długie i arcytrudne wyprawy, jak w tym przypadku po zwierzęce skóry, na które był ogromny popyt. Jak wspomniałam film zaczyna się krwawo i słyszałam opinie, że film absolutnie nie jest dla kobiet, z czym raczę się nie zgodzić. Jednakże historia jest tak niezwykle podana, że nawet trzymając się za usta, kuląc się na kinowym fotelu – nie można odlepić oczu od ekranu! Nie chcę zdradzać za dużo z fabuły, ale jeśli nie wybieracie się do kin, to robicie duży błąd – ten film po prostu trzeba zobaczyć!
źródło: Filmweb.pl
To był film do przeżywania, film emocjonalny, a czystą rozrywkę zapewnią nam oczywiście Gwiezdne Wojny: Przebudzenie Mocy. Ręka w górę kto był? Akurat film wypadł na czas mojej utraty głosu, więc wyobraźcie sobie jak wychodziłam z Imaxa i nie mogłam wydać z siebie ani krzty głosu! A chciało mi się krzyczeć „jessss, jupi, hurra, łuhu!”. Han mówi „Chewie, we’re home” i mam wrażenie, że tak też czuje się większość fanów, bo nawiązań, do starych dobrych Gwiezdnych Wojen jest mnóstwo. Plus nowe postacie – Rey (enigmatyczna, ale od razu wzbudzająca naszą sympatię), dupowaty „przebudzony” eks-szturmowiec Finn, Poe Dameron (uroczy jak nie wiem co Oscar Isaac), oraz „kradnący” film BB-8. Dostajemy również nowych złoli: Kylo Ren, zapatrzony w Vadera (nie do końca zły?) przywódca Nowego Porządku (First Order), Generał Hux, faszysta i bezpardonowy ideowiec Porządku, oraz tajemniczy holograficzny  Snoke, który jest faktycznym przywódcą. Nie wiem czemu cały internet się nabija z Kylo Rena; dla mnie jest przekonywający i bardzo ludzki. W każdym razie – niech mnie ktoś zahibernuje i odmrozi w 2017 na kolejna część, bo już nie mogę się doczekać.
źródło: Filmweb.pl
Niezłomny jest filmem starszym (2014 r.), nakręconym na podstawie biografii amerykańskiego biegacza Louisa Zamperini. W czasie II wojny światowej jego samolot został zestrzelony; wraz z pilotem, Russellem "Philem" Phillipsem 47 dni dryfowali po oceanie, a potem trafili do japońskiej niewoli. Film jest wstrząsający i moim zdaniem mocno niedoceniany. Angelina Jolie, reżyser filmu, wykazała się niezwykłym talentem i już czekam na kolejny film w jej reżyserii. Nie unikała mocnych scen, przez co widz aż przestaje wierzyć, że jeden człowiek jest w stanie tyle wytrzymać! A jednak – Zamperini przeżył wojnę i wrócił do Stanów, a także – jako wiekowy pan biegł ze zniczem olimpijskim!
źródło: Filmweb.pl
Dwa ostatnie filmy cechuje spokój, kameralność, ale i pewna doza goryczy. Brooklyn, na podstawie książkiColma Toiblina wchodzi co prawda do kin pod koniec lutego (szkoda, że nie na walentynki…), ale warto pomyśleć o tym ślicznym (szczególnie wizualnie) filmie. O fabule pisałam przy okazji recenzji książki, a film jest jej wierną adaptacją. Jestem zakochana w sukienkach, które nosi Ronan, a także w jej samej, szczególnie od kiedy zagrała Agathę z koszyczkiem z warkoczy (moja ulubiona fryzura!) w Hotelu Budapest. Śmiało stawiam na nią w oscarowym wyścigu. Niedawno oglądałam fragment show Ellen DeGeneres i zapisałam sobie jak powinno się wymawiać jej imię: Saoirse wymawia się… Sorszja.
Zostając w irlandzkim klimacie jeszcze słów kilka o Klubie Jimmy’ego Kena Loacha. Jest to przejmujący dramat o dobru i małym, wrednym złu, które czai się w osobie miejscowego proboszcza. Plus sytuacja polityczna i socjalna w przedwojennej, niepodległej już Irlandii. Koniecznie obejrzyjcie.

Na sam koniec zostawiłam sobie małe podsumowanie. W czterech z powyższych filmów grał jeden, bardzo specyficzny (serce bije mi mocniej, a na policzkach występuje rumieniec) aktor. W Irish Timesie znalazłam artykuł w którym Donald Clarke dowodzi, że to rok Domhnalla Gleesona, bowiem gra w czterech z nominowanych produkcji. Sam aktor jest zdania, że nikt oglądając go w roli Generała Huxa (Przebudzenie Mocy) nie rozpozna go w kapitanie Andrew Henrym w Zjawie. Pisałam o Gleesonie przy okazji filmów Ex Machina (Caleb) (film nominowany za najlepszy scenariusz oryginalny) oraz About A Time (Tim) oraz Anny Kareniny (Konstanty Lewin). Potterhead znają go jako najstarszego Weasleya – wtedy i ja go poznałam i od razu przypadł mi do gustu. W Niezłomnym zagrał Phila (przefarbowano jego rude włosy na jasny blond) i mimo, że Gleeson jest szczupły z natury (nie podał się do ojca, Brendana Gleesona, chociaż na kilku zdjęciach są bardzo podobni!), ale w japońskiej niewoli wyglądał jak szkielet powleczony skórą! Myślę, że o ile rola Jima Farrela w Brooklynie potwierdziła jego renomę jako „prostodusznego, miłego faceta”, to Zjawa i Przebudzenie Mocy były czymś zgoła innym, trudniejszym aktorsko wyzwaniem, któremu sprostał we wspaniały sposób. Bardzo podoba mi się jego podejście do „sławy”: pozostaje skromnym człowiekiem, który ostatnie czego by chciał, to być sławnym… Jakiś czas temu trafiłam na fajny artykuł (boskie zdjęcia!) o tym młodym aktorze, który polecam, a także na krótki filmik, jak wymawia się jego imię (Domhnall jak słowo „tonal” z niemym gaelickim „m” i oczywiście niemym „h”). 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...