Spotkanie autorskie ze Sławomirem Koperem

Wczoraj odbyło się kolejne z serii spotkań autorskich z okazji 46 Rybnickich Dni Literatury. Tym razem zaproszony został Sławomir Koper, autor popularnych opracowań o dwudziestoleciu międzywojennym i PRLu. Autor podzielił się z czytelnikami wieloma anegdotkami zarówno z własnego życia, jak i z życia opisywanych przez siebie postaci.
Koper zaczął od wspomnień o odmowach; kiedy zajął się pisarstwem (pierwsza książka dotyczyła świata antycznego) jedenaście wydawnictw wystosowało odmowne maile "zasłaniając się" napiętym planem wydawniczym. Jednakże po jakimś czasie udało się autorowi zainteresować sobą wydawnictwo Bellona. Dziś współpracuje także z wydawnictwem Czerwone i Czarne, które zapewnia mu profesjonalnych reasercherów. Koper wspomina, że pierwsza jego publikacja została wydana w 3 tysiącach egzemplarzy, ale trafiwszy na Krakowskie Targi Książki rozeszła się tak błyskawicznie, że natychmiast zdecydowano o dodruku. 

Dalej autor wspominał o swojej izolacji od światka historyków akademickich, o naśladowcach, którzy „wskoczyli” w jego niszę, o innych autorach specjalizujących się w książkach historycznych, którym zarzuca zbytnią hermetyczność i niedostosowanie do zwykłego czytelnika. Następnie podzielił się z nami planami na kolejną publikację – będzie to biografia Kalibabki, czyli słynnego Tulipana, przestępcy-uwodziciela z czasów PRLu. Młodym pisarzom udzielił także kilku rad: pisać rano, kiedy jest się nie niepokojonym, a nie w weekendy, kiedy zawsze jest coś do zrobienia, bądź wieczorem, kiedy umysł jest zmęczony, a także nie zrażać się odmowami, ponieważ „o polityce wydawniczej można by niejedno powiedzieć’. Koper chwali sobie przy wyszukiwaniu istotnych informacji biblioteki cyfrowe. Dowiedzieliśmy się także, że ludzie kultury PRLu umierają we czwartek.

Niestety nie dane mi było zostać do samego końca (wybierałam się na Marsjanina, na którego się spóźniłam, bo chciałam jak najdłużej słuchać, co Koper ma do powiedzenia), ale to chyba i lepiej, ponieważ dość luźny klimat spotkania został zdewastowany „pytaniami” od publiczności; na żywo mogliśmy poznać pojęcie „polskie piekiełko”. Oczekiwałam raczej pytań o inspiracje, a nie kłótni na tematy ideologiczne lub finansowe.
W przyszłym tygodniu wybieram się na spotkanie z Jackiem Komudą (środa), a we czwartek gościem 46 RDL będzie Ignacy Karpowicz. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...