Ex machina



źródło: Filmweb
Są filmy, na które się czeka z różnych przyczyn – ulubiony aktor, ekranizacja ukochanej książki, temat poruszany przez twórców. Mam małą obsesje na punkcie sztucznej inteligencji, samoświadomości i duchowości maszyn (sic!). Pisałam o tym w odniesieniu do postaci androida Davida z Prometeusza (TU). Tym razem nieco inaczej „ugryzę” temat.
Ex Machina jest filmem kameralnym, z zaledwie trojgiem bohaterów, przy czym każdy z nich reprezentuje inne cechy. I tak mamy Caleba, młodego, nieco nieśmiałego, miłego mężczyznę, który został wytypowany do przeprowadzenia pewnego testu. Na wyspie przypominającej tę, na której mieszka doktor Moreau, w izolacji od natury żyje Nathan, geniusz, który stworzył (lub nie) sztuczną inteligencję. Android Ava zostaje poddany testowi Turinga. Test ten  jest o tyle nierzetelny, że AI może symulować samoświadomość, by go zdać, nie koniecznie ją posiadając.
Kilka lat temu mąż pokazał mi aplikację do rozmów on-line. Algorytmy miały się dopasowywać do ludzkich odpowiedzi w ten sposób, by symulować luźną rozmowę. Sam pomysł nie jest bynajmniej nowy. W latach 60-tych ubiegłego wieku Joseph Weizenbaum, profesor Massachusetts Institute of Technology stworzył symulator psychoanalityka o nazwie Eliza, który na podstawie słów kluczowych miał za zadanie konwersować z nieświadomymi „podstępu” ludźmi.
Jednakże Ava nie jest tylko głosem. Dane dotyczące ludzkich zachowań, mimiki, oraz predyspozycji zostały zaczytane z wyszukiwarki. Jest więc albo bardzo dobrze zaprogramowana, albo rzeczywiście posiada inteligencję, zdolną do poszerzania wiedzy. Jest na tyle ludzka, że może wywoływać niepokój (ten swoisty strach przed uczłowieczonym robotem nazwany jest doliną niesamowitości, a odnosi się do badań przeprowadzonych przez japońskiego inżyniera, Masahiro Mori pod koniec lat 70-tych). Podczytywałam tematy na Filmwebie na temat filmu i muszę się zgodzić z jednym z użytkowników, że największą dozę strachu wywołał we mnie robot kolejkowy z Alternatyw 4.
Wracając do Avy – czy używa wgranych aplikacji, czy jest obdarzona świadomością? Wiele osób zarzuca twórcom filmu pogwałcenie trzech praw robotyki. Są one czymś takim, jak dziesięcioro przykazań dla człowieka. Jednakże skoro my, ludzie, obdarzeni jesteśmy wolną wolą, która nierzadko przeradza się w samowolę, czy android obdarzony świadomością nie może również lekceważyć owych przykazań? A może Ava jest doskonale zaprojektowanym szczurem laboratoryjnym, który za wszelka cenę musi znaleźć wyjście z labiryntu?
Na razie nie mamy się czego obawiać. Jesteśmy „panami” świata, chociaż wizja Alexa Garlanda nie jest tak do końca pozbawiona podstaw; japoński superkomputer „K” zasymulował sekundę ludzkiego myślenia. Zrobił to w czterdzieści minut. Czy to pierwszy krok byśmy stracili panowanie na Ziemi? Czy jak przewiduje Nathan, staniemy się tylko małpopodobnymi stworami pomiatanymi przez sztuczne istoty?
Ten bardzo dobrze zagrany thriller psychologiczny nie daje gotowych odpowiedzi. Zadaje za to mnóstwo pytań. Także o nasze bezpieczeństwo w sieci, o rolę seksualności, o feminizm; to także walka natury z tym, co sztuczne, odwieczna walka dychotomii ducha i materii.  
Na ekranie mamy okazję obejrzeć znanego z dramatu muzycznego Inside Llewyn Davis Oscara Isaaca w roli antypatycznego Nathana, w roli Avy - Alicię Vikander, młodą szwedzką aktorkę znaną z roli Kitty Szczerbackiej w najnowszej ekranizacji Anny Kareniny, a także… jej filmowego partnera z tegoż filmu (rola Konstantego Lewina), Domhnalla Gleesona. Gleesona widziałam niedawno w niezależnej produkcji Frank, oraz w jednym z odcinków serialu Czarne lustro, który również dotyczy zachwiania równowagi między tym, co ludzkie i mechaniczne.

11 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawy temat. Pamiętam że piorunujące wrażenie zrobił na mnie "ai sztuczna inteligencja", a potem "she", filmy niby o sztucznej inteligencji, a tak naprawdę gdzieś tam się czai pytanie, co nas samych czyni ludźmi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie. Bardzo ładny film (She), stawiający pytania o nasz stosunek do sztucznej inteligencji i ewentualny stosunek AI do nas. (AI przepłakałam, bo strasznie smutny).

      Usuń
    2. Ja też płakałam na AI. Dodatkowo tam był też motyw odpowiedzialności. Trochę jak z "Małego księcia" - jesteś odpowiedzialny za to co oswoiłeś.

      Usuń
    3. Mnie to przypominało Pinokia, po którym się z nerwów pochorowałam. Sztuczne, nie-sztuczne, ale to dziecko.

      Usuń
  2. Nie interesuję się szczególnie tematem sztucznej inteligencji, ale akurat ten film mnie zaciekawił. Do kina prawdopodobnie się nie wybiorę, ale w tv chętnie zobaczę.

    Ps. Jestem ciekawa czy oglądałaś serial Battlestar Galactica?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, jakoś za serialami s-f nie przepadam, ale znam go, bo "moja druga polowa" oglądała.
      Myślę, że każdy film w kinie robi lepsze wrażenie;)

      Usuń
  3. Strasznie się sobie dziwię, że nie zwróciłam uwagi na to, że oni razem grali w "Annie Kareninie". Lubię wyłapywać takie rzeczy, a oni byli tam przeuroczy ;)

    "Ex machina" naprawdę bardzo, bardzo dobra. Szczególnie do pewnego momentu, bo potem zaczyna się robić trochę jak w horrorze, a twórcy chyba bardzo się starali, żeby zszokować widza... A ja chyba tego nie lubię... Ale nie, to takie trochę marudzenie, bo film jest bardzo ciekawy i rzeczywiście daje do myślenia. Kwestia sztucznej inteligencji jest fascynująca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten moment, kiedy Caleb zakochuje się w Avie, a potem wątpliwości, czy ona jest zaprogramowana, czy robi to "szczerze", jak "prawdziwa". A potem jak w jakiejś legendzie te szafy, jak drzwi do komnat w zamku... W ogóle im bardziej się zagłębiam w temat, tym więcej wyszukuję (być może na siłę i twórcy nie tak zamierzali) takie rzeczy, jak to, że imiona bohaterów nawiązują do Biblii, co symbolizuje to i tamto. Chyba dlatego ten film jest taki ciekawy.
      Co do głównych ról (męskich) - właśnie jestem po seansie Franka (Gleeson) i Inside Llewelyn Davis (Isaac) (tak, wiem, pisałam o tym w poście). O ile DG chyba w każdym filmie gra po prostu miłego faceta, to w ILD zdziwiłam się, jaki "miły" jest Isaac - chyba gdybym obejrzała ten film przez Ex machina, odebrałabym Nathana inaczej niż go odebrałam. Dla mnie jest jednoznacznie negatywną postacią.

      Usuń
    2. Faktycznie, jakoś nie pomyślałam o tych biblijnych imionach, a w sumie to dość wyraźny trop.
      Isaac jest tak zupełnie inny w "Ex machinie" niż w "Inside Llewyn Davis", że aż trudno go poznać. Wydaje mi się, że Nathana tak czy tak odbiera się raczej negatywnie, ja w końcu jestem tego samego zdania, co ty, a najpierw widziałam "Inside Llewyn Davis" ;)

      Usuń
  4. Oj, już od jakiegoś czasu szykuję się na ten film :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...