A może byśmy tak skoczyli do Wisły?

Spontanicznie wybraliśmy się do Wisły. To już drugi raz w tym roku; za pierwszym razem wycieczka bardziej była nastawiona na zwiedzanie Koniakowa. 

Dom towarowy, który odwiedzałam już jako wycieczkowicz za czasów szkolnych

Skocznia w samym centrum, do teraz się zastanawiam, gdzie skoczkowie hamują, bo dalej są tory kolejowe?

Pochodziliśmy, pojedliśmy, zrobiliśmy małe zakupy. Dziecko było przeszczęśliwe, że mogło się pobawić w śniegu. 
Jeden z domów należących do skansenu

Kościół Ewangelicko-Augsburski pod wezwaniem św.św. Piotra i Pawła

Stara tabliczka i nowa tabliczka

W przerwie spaceru zdecydowaliśmy się na naleśniki w Naleśnikarni na deptaku. Ładny, rustykalny wystrój, miła obsługa, dobra kawa i smaczne naleśniki. Na obiad wpadliśmy tuż obok, do Fajnej Chatky - mimo prawdziwego tłumu wygłodniałych turystów, jedzenie dostaliśmy szybko - możecie się śmiać, że ja od razu o jedzeniu, ale po Pszczynie jestem wyczulona w tym temacie. 

Pomnik źródeł Wisły

Wisła

Więcej Wisły

Oczywiście zahaczyliśmy o nasz ulubiony sklep: Pasieka u Buchalika, gdzie nie mogłam się oprzeć masłu do ust, a mąż kupił przepyszne herbaty, które wypiliśmy od razu po przyjeździe.
Na deptaku daliśmy się skusić na nabycie płyty Davida Fly'a, który umilał nam spacer grą na gitarze. 

Z okna Fajnej Chatki

Coś dla ciała i dla duszy

Niby nic, a tak miło spędziliśmy czas.

Historia fotografii - pod redakcją Juliet Hacking

To już kolejny album z historią fotografii, który sprawiliśmy sobie pod choinkę. Cena jest dość znaczna i właściwie tylko w ramach prezentu można sobie pozwolić na podobne wydawnictwo. Niemniej, książka jest dobrze opracowana, rzeczowa i objętościowo duża. Interesują mnie przede wszystkim techniki oraz style fotografii XIX-wiecznej. Z ubiegłego wieku za najbardziej interesującą uważam fotografię reporterską. 
W Historii fotografii (Photography. A Whole Story) pod redakcją naukową Juliet Hacking mamy przekrój przez blisko dwa wieki fotografii - od prób najwcześniejszych, przez fotografię użytkową do nowoczesności z postmodernizmem na czele. Zarówno Hacking, jak i David Capmany, który jest autorem przedmowy, znani są w brytyjskim środowisku związanym z fotografią, i tak - Heacking jest wieloletnim współpracownikiem Sotherby's, a Campany zarówno pisze o fotografii, jak i sam jest uznanym fotografem, oraz wykładowcą. Każda ważniejsza fotografia umieszczona w publikacji jest pieczołowicie opisana, a czytelnik dostaje zarys techniki jej wykonania oraz sylwetkę artysty. Na stronie oprócz dużego zdjęcia przygotowano specjalnie małe fragmenty, na które oglądający powinien zwrócić uwagę. Co ciekawe, nie są to suche opisy, a niekiedy pełne życia mini-eseje na dany temat. 


Będę wracała do tego albumu i to mam nadzieję często. Wiecie, jak zakochana jestem w fotografii XIX-wiecznej, jej prekursorach i ich pracach. Mogę nad dagerotypami, talbotypiami, fotografiami wykonywanymi metodą mokrej płyty kolodionowej siedzieć godzinami - tak mnie to pasjonuje. Jakiś czas temu pisałam o Rogerze Fentonie, o historii fotografii pisałam z okazji 244 rocznicy urodzin Louisa Daguerre'a, polecam również swój artykuł o fotografii streoskopowej
Album zawiera najważniejsze - również te kontrowersyjne - zdjęcia, które do tej pory zrobiono. Brakuje mi części znaczących zdjęć, które można znaleźć TU, a także - naszych rodzimych fotografów, wśród których za najważniejszych uważam Tomasza Gudzowatego, oraz Krzysztofa Millera i Marcina Sudera. 
W albumie znalazłam kilka fotografii naprawdę unikalnych, których bezskutecznie szukałam, a także szereg  ciekawostek, których do tej pory nie byłam świadoma. 
W serii ukazały się Historia architektury, Historia mody oraz Historia kina. Dwie pierwsze chętnie bym nabyła, co do kina, to mam kilka takich przekrojowych opracowań. Jednak najbardziej marzy mi się album z samymi fotografiami z początku istnienia tego medium, tak powiedzmy, aż do boomu fotograficznego, kiedy to tanie kartoniki i niewielkie koszty produkcji wyparły prawdziwych artystów fotografii. 
Mam zamiar napisać jeszcze o kilkorgu ważnych postaciach związanych z fotografią, wśród których znajdzie się czwórka moich ulubionych artystów. Mam nadzieję, że chętnie przeczytacie o sylwetkach Julii Margaret Cameron, Henrym Peach Robinsonie, czy dość kontrowersyjnych fotografiach Charlesa Lutwidge'a Dodgsona, czyli Lewisa Carrolla, a na widok barwnych fotografii Prokudina-Gorskiego wpadniecie w zachwyt.  

Szczypta soli szczypta bliźnich - Magdalena Samozwaniec


Jak niedawno pisałam (tu), w moje ręce wpadła stara, oprawiana introligatorsko książeczka, zawierająca zabawne anegdotki, dykteryjki, fraszki, listy. Troszkę podobna do Przybory z zeszłego miesiąca. Dopiero ostatnio wpadłam na pomysł wyszukania autora: Magdalena Samozwaniec wydała tę niewielką książeczkę nakładem wyd. Iskry w 1968 roku. Tomik Szczypta soli szczypta bliźnich wchodzi w skład serii Biblioteka Stańczyka. BS wydawana była od 1957 roku, a zawierała literaturę humorystyczną i satyryczną. Jak wspomniane przeze mnie Listy z podróży Przybory i ten tom jest ilustrowany - tym razem stroną graficzną zajęła się Maja Berezowska, artystka związana między innymi z Przekrojem (za każdym razem zamiast mówić Przekrój mam ochotę powiedzieć: stary, dobry, krakowski Przekrój). 


Książka podzielona jest tematycznie na Myśli srebrne i posrebrzane, Parodie, Wiersze satyryczne i Felietony. Wszystko nienachalnie zabawne, inteligentne. Tu mrugnięcie okiem, tam nawiązanie do literatury, do tego napisane, że cud, miód i orzeszki. Dla miłośników "humoru z tamtych lat" i... starego, dobrego, krakowskiego...  


Książka wygrzebana ze skrzyni podczas czyszczenia magazynów bibliotecznych, a przeczytana na wyzwanie CZYTAMY KSIĄŻKI NIEOCZYWISTE (zapraszam do dzielenia się podobnymi starociami, cymeliami, białymi krukami...)

Anioły i demony

Nie, nie pochwalę się znajomością Dana Browna, ale skoro ostatnio przypomniałam o Aniołach, dziś czas na tę drugą pozaziemską "nację". Witelon, polski filozof i fizyk z przełomu XII i XIV wieku, tak je opisuje:

"Słowo demon po łacinie wiedzący. Potoczne rozumienie słowa to zły duch, istota szpetna i złośliwa. Ukazuje się między innymi szaleńcom, których choroba spowodowana jest wrzodami na powłokach mózgu, wywołanymi zbyt intensywnym wydzielaniem czarnej żółci lub wrzeniem krwi; czasem pochodzi ze schorzenia przepony, macicy lub innych organów, z powodu powiązania nerwów z mózgiem. Otóż pochodzące z tych organów zgniłe wyziewy docierając do mózgu, niszczą go. Podobne zjawiska zachodzą u maniaków, melancholików, itp.; zawsze jednak dzieje się to w skutek wznoszenia się do góry wyziewów chorobowych i tak powstają zjawy, itd., a ludzi takich nazywają opętanymi przez szatana, gdyż mówią oni dziwne rzeczy oraz twierdzą, że mają wizje.
Jeśli chory widzi zjawę spowodowana białą flegmą sądzi, że widzi białych aniołów, a jeśli czarną żółcią, że widzi szatanów.
Zróżnicowanie zjaw uzależnione jest od rozmaitych pojęć, które silnie wryły się w świadomość, od rozmaitości obyczajów, a także od rozmaitości miejsc, płynów witalnych i chorób."

Encyklopedia gender. Płeć w kulturze



Encyklopedia gender to nie tylko obszerne kompendium wiedzy na temat płci kulturowej, to przede wszystkim dwieście esejów dotyczących naszej kultury jako całości. Hasła obejmują bowiem ogląd całościowy danego tematu, od rysu historycznego po dzień dzisiejszy. Niektóre hasła są zdefiniowane na nowo, inne zaś są stosunkowo nowe dla naszej kultury. Eseje-hasła wyszły spod pióra badaczy kultury, socjologów, obojga płci, wśród których jest wiele osób związanych z Instytutem Badań Literackich PAN. Praca ta jest efektem interdyscyplinarnej myśli autorów, nie bojących się łamać stereotypy dotyczące płci. Znajdziemy tu takie hasła jak: aborcja, matkobójstwo, córectwo, homofobia, etc. Nie brakuje również pytań o rolę kobiet w muzyce klasycznej, literaturze (osobne hasło: powieść kobieca), czy ogólnie rozumianej sztuce. Każde hasło opatrzone jest bibliografią. Autorzy proponują czytelnikom dogłębną analizę i historię zjawisk ważnych nie tylko studentów gender studies. W esejach nie brakuje odwołań do uznanych filozofów, historii literatury, oraz prac socjologów i badaczy kultury. 
Encyklopedię gender polecam nie tylko humanistom, nie tylko feministkom, ale i wszystkim chcącym poszerzyć horyzonty, którzy mieliby ochotę przestudiować ten kontrowersyjny temat czerpiąc u źródeł.

W Encyklopedii gender znajdziemy miedzy innymi hasło Prawa wyborcze kobiet szczegółowo opisujące historię nadania czynnych i biernych praw wyborczych przedstawicielkom mojej płci. W tej obszernej publikacji natrafiłam również na tekst o Niewidzialności językowej kobiet, czyli automatycznym kierowaniu tekstów do pana z pominięciem pani, nie tylko w tekstach urzędowych, ale i szkolnych zadaniach, czy sprawozdaniach. 

Ponad cztery lata badań zebrane zostały na ponad pięciuset stronach. Wystarczy czytać jedno hasło dziennie, by wyrobić sobie samemu pogląd na temat gender. W Polsce mamy istną nagonkę związaną z tym hasłem; gender niekiedy służy jako straszak polityczny, niekiedy jako grom z ambony, ale umiejętnie wykorzystana filozofia, przesłanie równości i pluralizmu płciowego może przynieść dużo dobrego.

Inne głosy, inne ściany; Muzyka dla kameleonów - Truman Capote



„Zacząłem pisać mając osiem lat – ni z tego, ni z owego, nie inspirowany niczyim przykładem. Nie znałem nikogo, kto by pisał; mało tego, znałem niewiele osób, które czytały” - tak Truman Capote pisze w przedmowie do Muzyki dla kameleonów.
Truman Persons (Capote jest jego pseudonimem literackim) przyszedł na świat w 1924 roku w Nowym Orleanie, niejednokrotnie odmalowanym przez pisarza w licznych opowiadaniach. Dorastał umieszczany u licznej rodziny, miedzy innymi w Luizjanie, Alabamie i Missisipi. W Monroeville (Alabama) poznał chłopczycę, Harper lee, o której pisałam przy okazji lektuty Zabić drozda.
Od dziecka wytrwale ćwiczył pisanie; w wieku lat siedemnastu publikuje prozę narracyjna w New Yorkerze, Harper’s Bazaar, Atlantic Monthly. Jego pierwszym sukcesem na dużą skalę była powieść Inne głosy, inne ściany wydana w 1948, kiedy Capote miał zaledwie 24 lata. Inne głosy są opowieścią na wpół autobiograficzną, młody chłopak Joel Knox przybywa do tajemniczego Landing by po śmierci matki zamieszkać z nigdy niewidzianym ojcem. Stara ruina stojąca samotnie na odludziu ma swoje sekrety, a zamieszkała jest przez rozbitków życiowych, dziwne indywidua, które mają niebagatelny wpływ na charakter młodzieńca. Capote dość odważnie wyraża się o swoim homoseksualizmie – piękną apoteozę miłości wkłada w usta Dolores z opowiadania stryja Randolfa. Capote funduje czytelnikom prozę ożywczą, jednocześnie o dusznym klimacie, bardzo hermetyczną, niekiedy groteskową, jednak jest to proza marzycielska jak obraz chłopca z tyłu okładki.
Portret Trumana Capote autorstwa Harolda Halmy. Zdjęcie wykorzystane na okładce Innych głosów. Źródło: Wikipedia
Muzyka dla kameleonów jest jedna z ostatnich książek Capote’ego. W większości są to opowiadania, bardziej lub mniej autobiograficzne. Niektóre fragmenty będę pamiętała latami – brawurowa ucieczka pisarza przed policją, oskarżenie o pedofilię jednego ze znajomych, oraz obraz Marylin Monroe. W tomie znajdują się także wywiad z mordercą kojarzonym z „bandą Mansona”, oraz opowiadanie Ręcznie rzeźbione trumny, które bardzo przypomina Z zimną krwią, które jak sam pisarz twierdzi, miało wznieść reportaż na wyżyny literatury. Przyznaje się również do swojej fascynacji Agathą Christie, Henrym Jamesem, Flaubertem, podziwiał Willę Carter.
Czytając Trumana Capote oddycham. To tak dobra proza, że czytanie jej jest rzadką przyjemnością. Uprzednio napisałam, że nie przypadło mi do gustu Śniadanie u Tiffany’ego, ale chyba za bardzo porównywałam je z genialnym filmem. Wrócę do Śniadania. Przed końcem roku przeczytam także Harfę traw. Mimo licznych kontrowersji wokół jego życia, a także literatury (cytował dosłownie i bez zgody swoich przyjaciół) jestem zdecydowaną wielbicielką jego twórczości.

Angole - Ewa Winnicka



Książka Ewy Winnickiej Angole powstała, bo musiała powstać prędzej czy później podobna książka. Za pracą do Wielkiej Brytanii i Irlandii wyjechało około miliona obywateli naszego kraju. Każdy z nas zna, lub ma w rodzinie kogoś, kto emigrował.
Autorka zebrała 35 historii emigrantów, czy jak sami siebie nazywają „kolonizatorów” zamieszkujących Wyspy. Od właściciela dużej firmy, do drobnego personelu hoteli, czy prywatnych szpitali. Przede wszystkim dowiadujemy się, że Polak na obczyźnie nie wyzbywa się swojej cechy narodowej: „Narzekanie jest tutaj obowiązującym kodem” – mówi czterdziestopięcioletnia Monika, której mąż jest Brytyjczykiem; apeluje ona również do rodaków: "Jeśli w Polsce nie układa się z pracą i rodziną, w innym kraju ułoży się znacznie gorzej”. Kolejna zasada głosi: „Wrogiem nierozgarniętego Polaka za granica nie jest obcokrajowiec, tylko rodak, zwłaszcza mówiący po angielsku”. Polak za granicą to cham, pijak, zwierzę prawie – „Bardzo często Polacy, którzy zatrudnieni są przez agencje – wypowiada się Ola z Belfastu – pracują za dużo za zbyt niskie pensje, nie interesują się niczym, są jak z Emigrantów Mrozka, bywa, że szczęka opada, gdy się patrzy na to podobieństwo. Nie znają języka ani swoich praw. Mają długi w Polsce i są zdesperowani. Dostają osiemset funtów miesięcznie, a okazuje się, że pięćset wysyłają do domu, bo kredyty, bo córka w szkole”.
Polak za granica jest niezaradny jak małe dziecko - Jacek, przedsiębiorca pogrzebowy specjalizujący się „w Polakach” mówi otwarcie: „Człowiek przyjeżdża do pracy w Anglii nieprzystosowany, żyje z dnia na dzień. A jeśli traci pracę, to nie może zapłacić za wynajem mieszkania. Jak nie zapłaci za dwa tygodnie, to musi się wyprowadzić na bruk. Jeśli nie ma żelaznej rezerwy, żeby przeżyć miesiąc  i znaleźć pracę, to zostaje bezdomnym. Wstydzi się wrócić do Polski, dostaje depresji. I targa się na życie.”
Obraz Anglików jest równie piekielny: w książce Winnickiej jawią się niczym roboty, bezduszni, zamknięci w enklawach własnych kast. Mąż wspomnianej przeze mnie Moniki ponoć karci ją za zbyt głośny śmiech. Anglicy nie narzekają? Pewnie są z innej planety!
Wszystko, co zauważyłam, to takie same problemy, jak „u nas”, może jedynie bardziej uwypuklone: smrodzący sąsiedzi? A bo to u nas mało gotuje się „woniejących” potraw? Okropne liceum? Ta plaga dotarła i do naszego pięknego kraju. Ludzi niezaradnych życiowo jest i w Polsce pod dostatkiem.
Owszem, kiedy wyjeżdża się za pracą, to już nie „na wariata”, jak to bywało sto lat temu (ach te fale emigrantów „za chlebem”, które statkami docierały do NY, witane przez Statuę Wolności…); emigrantów gubi nie tylko nieznajomość języka, jak i nieznajomość realiów życia w obcym kraju, prawa, oraz nieumiejętność przystosowania się. Legendy krążą o osobach mieszkających od lat na Wyspach, a nie umiejących wydukać choćby najprostszego zdania.
Niestety, uważam dzieło pani Winnickiej za totalną propagandę – obliczone na zniechęcenie Polaków do szukania swojej szansy za granicą. Wielu młodych, dobrze wykształconych ludzi znalazło tam swój nowy dom i nie kwapią się z powrotem. Po zamknięciu książki odkryłam w sobie wstręt do jakichkolwiek eskapad, a już szczególnie do wojaży zagranicznych. Brakowało mi tu przykładów in plus: ludzi, którym się udało i są dumni z nowej ojczyzny – bo Winnicka podając przykład bogatego Polaka przedstawia go w takim brudnym świetle, jakby to było coś dziwnego, że Polakowi się udało, że w Polsce by mu się przecież nie udało. Radosław Sikorski skończył Oskford i zrobił karierę, a jakoś nie narzeka na uczniów, którzy go nie lubili, bo był Polakiem. Czemu od razu wychwytywać polskie nieudacznictwo, a nie pokazać tej drugiej strony? Zdjęcie na którym widnieje Barbara Pokryszka, „sprzątaczka, która zatrzymała Hilton” wprost epatuje tragizmem, kobieta uchwycona w pozie świadczącej o wielogodzinnym płaczu. Na zdjęciach w internecie, w tym na profilu fb ta sama kobieta uśmiecha się, oddaje się swojemu hobby – malarstwu, skończyła bowiem Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie, jest absolwentką wydziału sztuki. Dobre recenzje zbiera A.M. Bakalar, autorka Madame Mephisto. Bakalar naprawdę nazywa się Joanna Zgadzaj i z całą stanowczością zrezygnowała z „bycia Polką” asymilując się z Brytyjczykami.
Słowem, Angole działają jak pigułka antyemigracyjna. Pesymistyczna przestroga dla opuszczających Polskę: i tak wam się nie uda.

Aktor-autor, czyli: aktorzy, do piór!

Wielu aktorów wydaje wspomnienia, autobiografie, dzienniki, a także książki kucharskie. o nich nie będę pisała. Wielu jednak ma za sobą bardziej czy mniej udane pozycje beletrystyczne, wiersze, eseje.
Niekwestionowanym „królem pióra” wśród aktorów jest Woody Allen – w naszym kraju wydano aż jedenaście jego powieści i zbiorów esejów.
Ethan Hawke jest autorem dwóch powieści: Ash Wednesday (Środa popielcowa) oraz The Hottest State.
Tom Courtenay wydał korespondencję z matką z lat 60-tych (Dear Tom).
Simon Callow, aktor brytyjski znany z wielu ról, wydał ostatnio biografię Dickensa. Napisał także biografię Orsona Wellesa, Charlesa Laughtona i parę innych książek.
King Bruce Lee karate mistrz był taoizującym filozofem, a swoje nauki zawarł w licznych pismach.
Madonna jest autorką serii książeczek dla dzieci Angielskie Różyczki.
Stephen Fry również jest uznanym pisarzem, jego powieść Blagier cieszy się również naszym kraju sporą popularnością.


Hugh Laurie (kolega Fry'a) jest autorem wydanej trzy lata temu powieści Sprzedawca broni.
Kirk Douglas jest autorem powieści  "o miłości i odkrywaniu prawdy" Taniec z diabłem.
Tommy Steele oprócz wspaniałych wspomnień (Bermondsey Boy: Memories of a Forgotten World), wydał książkę historyczną o II wojnie światowej, dokładnie o Dunkierce (The Final Run).
Również David Thewlis, który gościł w naszym jest autorem powieści. Nosi ona tytuł The Late Hector Kipling.
Peter Ustinov, którego kojarzymy z rolą Nerona w ekranizacji Quo Vadis z 1951 roku jest autorem kilku powieści, w tym przetłumaczonej na polski Stary człowiek i pan Smith.
Krzysztof Pieczyński opublikował szereg tomików poezji, a także opowiadania i listy.
Popularny komik amerykański, Steve Martin jest autorem całkiem poważnej powieści Shopgirl (Ekspedientka).
Sławna Alexis, czyli brytyjska aktorka (tak, brytyjska!) Joan Collins ma na swoim koncie kilka romansów obyczajowych.
Shirley MacLaine, znana ze Stalowych magnolii i Czułych słówek jest autorką kilkunastu powieści "wspomnieniowych".
Dwie polskie gwiazdy z zamiłowaniem do pisania to prawnuczka Jana Parandowskiego, Joanna Szczepkowska, autorka piętnastu pozycji, m.in. Kocham Paula McCartneya, oraz Krystyna Janda, autorka sześciu książek, wśród których najsławniejsza to Gwiazdy mają czerwone pazury wydana w 1998 r.
Monika Luft, prezenterka i... aktorka (zagrała kilka ról epizodycznych) jest autorka Śmiechu iguany.

Naomi Campbell, topmodelka i aktorka (zagrała w kilku filmach) jest autorką powieści Swan, opowiadającej o dylematach... topmodelki. 
Jerzy Stuhr prócz kilku książek autobiograficznych wydał w tym roku wraz z córką wierszyki dla dzieci Kto tam zerka na Kacperka?
Do grona aktorek piszących dołączyła także Izabela Kuna książką Klara.
Znana hollywoodzka aktorka Julianne Moore jest autorka wydanej również w naszym kraju książki dla dzieci pt. Truskawkowe Piegi.
Tego roku także doczekaliśmy się pisarskiego debiutu mieszkającej od lat w Stanach Zjednoczonych Dagmary Domińczyk, znanej z filmu Jack Strong. Jej powieść to na poły autobiograficzna Kołysanka polskich dziewcząt.
Teri Hatcher znana z Gotowych na wszystko jest autorką "życiowego poradnika" Spalony tost.
Znany z wielu ról John Lithgow (ostatnio mogliśmy oglądać go w filmie Interstellar) jest autorem książek dla dzieci.
Także Tom Hanks zapowiedział wydanie zbioru opowiadań, a seria książek s-f pod tytułem EartEnd Saga wyjdzie niedługo spod pióra znanej z serialu z Archiwum X – Gillian Anderson.

Wystawę można oglądać do końca roku w Filii nr 4 PiMBP w Rybniku

Jak znaleźć autora?

Jakiś czas temu w moje ręce wpadła książka, bardzo ciekawa zresztą, pełna fraszek, zabawnych anegdotek, dykteryjek, felietonów... tyle, że nie wiem czyja, bo okładka szaro-brązowa, widocznie introligatorska, a karty tytułowe wyrwane, bo biblioteka pozbywała się książek prawie-zaczytanych.
Jestem z natury dociekliwa, więc pierwsze co przyszło mi do głowy, to poszukać w katalogu Biblioteki Narodowej, bo BN jako jedna z bodajże siedemnastu bibliotek ma obowiązek przechowywania egzemplarza obowiązkowego. 
Weszłam do katalogu: TU, wpisałam odpowiedni tytuł, którego fragment drobnym drukiem znalazłam na strony (każda książka co ileś tam stron ma znacznik tytułu, wynika to z wymogów drukarskich):


Książeczka się znalazła.

Wybrałam oczywiście pozycję nr 2. Jakież było moje zdziwienie, kiedy okazało się, kto tę książkę napisał:
Nie tylko znalazłam tytuł, autora, (no, miejsce i datę wydania oraz wydawcę miałam z tyłu na cenzurce), a nawet "oprawcę" graficznego i serię.
Jeżeli macie takie dziwne problemy, to spieszę donieść, że każdy da się rozwiązać, jak widać na powyższych obrazkach.

Zabić drozda - Harper Lee



Są takie powieści, które trzeba znać. I Zabić drozda jest właśnie taką powieścią. Mądra, napisana z lekkim humorem, liryczna opowieść o końcu dzieciństwa, wkraczaniu w świat niezrozumiałych dorosłych i ich reguł. Narratorką jest mała chłopczyca, Smyk (w innym wydaniu Skaut), mieszkająca w niewielkim miasteczku w stanie Alabama, dorastająca pośród zubożałych białych i wolnych potomków niewolników. W postaci rezolutnej dziewczynki odnajdujemy alter ego autorki. Nelle Harper Lee, pochodząca z Monroeville (Alabama) była właśnie taką chodzącą po drzewach chłopczycą; jej nazwisko nieodłącznie kojarzy się z innym amerykańskim autorem, Trumanem Capote, z którym Lee dorastała. W powieści Inne głosy, inne ściany Harper Lee została uwieczniona w postaci Idabel, dziewczynki bezpretensjonalnej, trochę buńczucznej, nie przejmującej się własną płcią, wręcz ją negującą. Można powiedzieć, że Lee odwdzięczyła się Capote’emu – jasnowłosy Dill, drobny chłopaczek, najlepszy przyjaciel Smyk to właśnie autor późniejszego bestselleru Z zimną krwią (co ciekawe, Lee pomagała Capote’emu zebrać materiał do książki).
Zabić drozda jest książką z nurtu literatury psychologiczno-społecznej, bardzo poczytnej w połowie ubiegłego wieku. Splatają się tu wątki dramatyczne (oskarżenie o gwałt może skutkować wyrokiem śmierci dla Bogu ducha winnego młodego Murzyna), społeczne (przekrój społeczny małego miasta dotkniętego wielkim kryzysem, uprzedzenia rasowe), problem dorastania oraz ustalania się priorytetów i kształtowanie osobowości młodego człowieka. Wielkim autorytetem dla Smyk jest jej ojciec, Atticus Finch. Atticus, niemłody prawnik, podejmuje się – jako jedyny w okolicy – obrony Toma Ribinsona, na którego miasteczko praktycznie już wydało wyrok; Robinson jest bowiem ciemnoskóry, a więc i winny. Dla Atticusa nie jest to oczywiste, co w konsekwencji stawia go po drugiej stronie barykady narażając na szykany ze strony mieszkańców.
Chyba każdy, kto czytał Drozda chciał mieć tak dobrego, mądrego i cierpliwego rodzica, jakim był Finch, lub w najśmielszych marzeniach chciałby taki być. Jego stoicka postawa, swoisty „zen”, a także wiara w dobro wprost onieśmielają.
Jednocześnie jesteśmy świadkiem zabaw i podchodów trójki przyjaciół – Smyk, Dilla i Jema, brata dziewczynki, pod stary dom, w którym mieszka izolująca się rodzina, o której krążą przeróżne plotki.
Za tę piękną i pełną ciepła opowieść Harper Lee została w roku 1961 nagrodzona Pulitzerem. Trzy lata później na ekrany kin wszedł film Roberta Mulligana z genialnym Gregorym Peckiem w roki Atticusa. Kto widział film, chyba nie pozbędzie się twarzy Pecka czytając książkę Lee.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...