Egzotyczne owoce; właściwości lecznicze i zastosowanie - Teresa Lewkowicz-Mosiej

Kiedy byłam mała z owoców tropikalnych były tylko cytrusy. A i tylko od wielkiego dzwonu, bo wiadomo - były to owoce sezonowe. Dzisiaj mamy w sklepach, szczególnie w delikatesach istne zatrzęsienie coraz to nowych dla nas i mało znanych owoców, których nazwy, owszem, się nam może obiły przy okazji reklam soków, ale czym to się je?
Książka Teresy Lewkowicz-Mosiej Egzotyczne owoce; właściwości lecznicze i zastosowanie jest praktycznym kompendium, w którym autorka z wnikliwością opisuje 25 najbardziej rozpowszechnionych owoców, rosnących w tropikach, oraz Azji (szczególnie w Chinach). Wymienione są między innymi ananas, daktylowiec, grejpfrut, melon, morwa biała, pomarańcza, pistacja. Każdy owoc ma swoją historię, to w jaki sposób wszedł do jadłospisu. Lewkowicz opisuje także wpływ, jaki każdy z owoców ma na nasze zdrowie: i tak na przykład miąższ grejpfruta "zawiera białka, tłuszcze, błonnik, węglowodany i liczne związki mineralne zasobne w potas oraz witaminy z grupy B, C, E i PP. Miąższ grejpfrutów ma działanie zasadotwórcze, przyspiesza przemianę materii, w szczególności trawienie tłuszczów i dlatego jest często składnikiem diety dla otyłych." Z kolei stare dobre cytryny są nie tylko skuteczne w zwalczaniu awitaminozy, co moczopędne ze względu na dużą zawartość potasu. Warto zwrócić również uwagę na owoce morwy, sadzonej u nas jako drzewo ozdobne.
Egzotyczne owoce zawierają również piękne "starodawne" ryciny przedstawiające każdy z opisywanych owoców. Lewkowicz podaje również bardzo ciekawe przepisy na sałatki, zapiekanki, potrawki, sosy (koniecznie muszę spróbować ostrego chutneya z mango!), desery i dania główne. 
Parafrazując tekst piosenki Wojciecha Młynarskiego: Dziewczyny*, jedzcie owoce na wiosnę!

Za możliwość poszerzenia wiedzy serdecznie dziękuję Wydawnictwu M!


* Chłopaki też!

Z zimną krwią - Truman Capote

Są książki i są arcydzieła. Z zimną krwią Trumana Capote należy do tej drugiej kategorii. Powieść utrzymana w formie dokumentu jest zapisem zbrodni dokonanej na czworgu członkach rodziny Clutterów mieszkających w miasteczku Holcomb w stanie Kansas. Czytelnik przeżywa ostatnie dni zwyczajnej rodziny farmerów, a także jest świadkiem przygotowań morderców do wydarzeń z 15-go listopada 1959 roku. 
Capote z niezwykłą wnikliwością zagląda do umysłów Dicka Hickocka i Perry'ego Smitha, przy czym nie uprawia taniego moralizatorstwa, nie piętnuje, nie rozlicza i nie wybiela morderców i ich czynu. Z zimną krwią bliżej do reportażu, niż beletrystki; Capote pisał tę powieść niemal na bieżąco przez kilka lat - polecam film Capote z Philipem Seymourem Hoffmanem w roli tytułowej, który skupia się na tym wycinku życia pisarza, w którym tworzył swoje największe dzieło. 
Kilka lat temu czytałam Śniadanie u Tiffany'ego. Przyznam, że nie przekonało mnie do twórczości Capote'ego. Za to świetny film zachęcił mnie do sięgnięcia po jego powieść. Z pewnością sięgnę również po Inne głosy, inne ściany i Harfę traw.
Chcę jeszcze dodać, że w życiu nie miałam takiego kaca książkowego, jak po Z zimną krwią. Przez kilka dni byłam kompletnie oszołomiona, bo książka pochłaniała mnie bez reszty. Niestety, rykoszetem oberwało się Munro, bo wydała mi się okropnie trywialna po czymś takim. Sięgnęłam za to po Zabić drozda przyjaciółki Capote'ego - Nelle Harper Lee. Ale o tym następnym razem...
Mam jeszcze taką małą uwagę: nazwisko autora wymawia się Kapoti z wyraźnym i na końcu; nie Kapout. A Harper Lee była kobietą;)

Szpiedzy, Szakal, naziści; jednym słowem - sensacja!

Dawno nie sięgałam po sensację. Jeśli mam się porządnie "wysensacjować" potrzebuję solidnej dawki adrenaliny. Zaczęłam od Akwarium Wiktora Suworowa, ale było mi mało i jednym tchem pochłonęłam Czarną listę Forsytha. Skoro Forsyth - grzechem byłoby nie sięgnąć po Akta Odessy i Dzień Szakala. Na koniec "dobiłam" Chłopcami z Brazylii
Od dłuższego czasu miałam ochotę na historie szpiegowskie. Pierwszym, co przychodziło mi do głowy było właśnie Akwarium, za sprawą czteroodcinkowego serialu Antoniego Krauze. Główną rolę grał Jurij Smolskij, a jako Krawcowa można było zobaczyć Janusza Gajosa. Serial nosił podtytuł "samotność szpiega", co szalenie wbiło mi się w pamięć i zdeterminowało mój "szpiegowski" wybór. 
Historia jest zbeletryzowaną biografią Suworowa, który trafił do Akwarium (centralny gmach II Zarządu Głównego Sztabu Centralnego, czyli Główny Zarząd Wywiadowczy, w skrócie GRU) wyhaczony właśnie przez Krawcowa wprost z II-go batalionu czołgowego. Suworow z niezwykłą wnikliwością opisuje realia wojskowe i wywiadowcze. Można poznać skład ekwipunku specnazu - specnaz jest trochę jak podziemny krąg: nie wolno o nim rozmawiać, jeśli coś o nim wiesz, a nie daj Bóg znasz nazwę - jesteś podejrzany. Bardzo ciekawie jawią się realia życia "stadnego"  w koszarach, oraz w czasie szkoleń. Można się także dowiedzieć, ile żołnierz (GRU) ma butów i z czego.
Książka została wydana (w języku angielskim tłumaczona z rosyjskiego) w 1985 roku i od razu stała się bestsellerem. W Polsce ukazała się w 1988 w II-gim obiegu i do dziś jest chętnie wydawana. 
Czarna lista  Fredericka Forsytha jest jego osiemnastą powieścią, tegoroczną nowością na naszym rynku wydawniczym. Opowiada historię wytropienia tajemniczego Kaznodziei, taliba, głoszącego swoje "śmiercionośne" orędzia przez Internet. Czyta się szybko, ale odniosłam wrażenie, że nie jest to najlepsza powieść mistrza sensacji. Sięgnęłam więc do korzeni:
Tytułowe Akta Odessy nie dotyczą ani miasta na Krymie, ani miasta w USA; "to słowo złożone z sześciu początkowych liter wyrazów tworzących niemiecką nazwę Organisation der ehemaligen SS-Angehorigen, czyli Organizacja byłych członków SS". Oczywiście widziałam kiedyś film z Johnem Voightem i miałam pojęcie o fabule. Dziennikarz śledczy, Peter Miller, za sprawą pamiętnika byłego więźnia obozu koncentracyjnego w Rydze, wpada na ślad tajemniczej organizacji zrzeszającej byłych nazistów. Początkowo Miller chce napisać świetny, sprzedający się artykuł, w miarę postępu akcji, główny bohater zdeterminowany jest do odnalezienia Rzeźnika z Rygi, Eduarda Roschmanna. Dlaczego Millerowi tak bardzo zależy na zemście? Akta Odessy to nie tylko bardzo dobra sensacja, ale i wspaniały opis powojennej mentalności Niemców. Opisy okrucieństw popełnianych w Rydze są porażające - zupełnie jakby czytało się faktyczny pamiętnik czasów zagłady.
W tym samym uniwersum dzieje się akcja Chłopców z Brazylii. Tu również mamy tajemniczą Odessę; głównym bohaterem (negatywnym) opowieści jest doktor Mengele. Tak, ten sam Mengele, zbrodniarz wojenny, zwany aniołem śmierci. Ira Levin rozwinął wątek eksperymentów na bliźniętach, których dokonywał Mengele w obozie w Oświęcimiu. Część organizacji na czele z Mengelem ma zamiar zlikwidować niemal stu urzędników w średnim wieku. Z pozoru nic mężczyzn ze sobą nie łączy, jednak łowca nazistów, Ezra Lieberman, podejmuje własne śledztwo. 
Książka niestety jest ciężka do dostania, na domiar złego jedyne bodaj polskie wydanie jest pod względem edytorskim koszmarne - na stronie (co stronę!!!) może się znaleźć od jednego do trzech błędów, takich jak literówki, spacje nie w tym miejscu, etc. Znacznie zaburza to odbiór książki, a szkoda, bo  historia jest przednia, co można było stwierdzić również po obejrzeniu filmu z Gregorym Peckiem. 
Na koniec Dzień Szakala. Również książka nie oparła się "konfrontacji" z filmem. Szakala grał w 1973 roku Edward Fox, którego nie sposób sobie nie wyobrażać czytając książkę. Szakal jest zabójcą wynajętym w celu usunięcia generała Charlesa de Gaulle'a. Przed detektywem Lebelem, który prowadzi śledztwo, nie lada wyzwanie: strzępki informacji muszą go naprowadzić na ślad tajemniczego zabójcy, którego musi za wszelką cenę powstrzymać. 
Powyższe książki czytałam z wypiekami na twarzy. Jeśli szukacie dobrej sensacji, szpiegostwa i  akcji: polecam Forsytha. Ewentualnie uzupełnionego Suworowem lub Levinem.

Przetrzymać tę miłość - Ian McEwan

Gdyby przeanalizować twórczość Iana McEwana, wyszłoby na to, że udaje mu się coraz lepiej pisać. Jego wcześniejszych (od Pokuty) powieści wprost nie znoszę, a późniejsze jeszcze przede mną.  
Tym razem sięgnęłam po Przetrzymać tę miłość. Książka jest znana z ekranizacji z Danielem Craigiem, która była nie tak dawno temu emitowana w naszej telewizji (dwa razy mi uciekła). I oczywiście książka dochrapała się z tej okazji filmowej okładki. 
Joe Rose jest świadkiem i mimowolnym uczestnikiem tragedii. Wypadek balonowy, niczym trzęsienie ziemi u Hitchcocka zwiastuje nawarstwianie problemów. I tu mam mieszane uczucia, bo nie tego się spodziewałam, a wątek pociągnięty przez McEwana trochę mnie irytuje. Autor skupił się na niezdrowej relacji innego uczestnika tragedii, Jeda Parry'ego, który cierpi na pięknie brzmiący syndrom de Clerambaulta. Parry prześladuje Jeda, któremu w ten sposób komplikuje życie i doprowadza do rozpadu rodziny Joego. 
Sam Joe niezwykle przypomina bohatera wcześniejszej powieści McEwana - Dziecko w czasie. Momentami miałam wrażenie, że czytam coś w rodzaju kontynuacji.
Czy książka mi się podobała? Sama nie wiem. Jakoś dalej trzymam się McEwana, chociaż czasami do mnie zupełnie nie trafia. Chyba mam nadzieję przeczytać coś równie pięknego, jak Pokuta, w której jestem zakochana i  to z nią porównuję każdą koleją książkę tego autora.
Czy jest "na sali" jakiś fan Iana McEwana?

Była sobie dziewczyna - Lynn Barber

Pamiętacie film Była sobie dziewczyna (An Education)? Ładny, mądry, dobrze zagrany i dający do myślenia. W przerwie między Forsythami (mam fazę na klasykę szpiegowską) sięgnęłam po coś niezobowiązującego - wspomnienia byłej redaktorki Penthousa, które posłużyły za kanwę filmu z 2009 roku. 
Już we wstępie przeczytałam, że historię znaną z filmu można przeczytać w drugim rozdziale. Reszta to niesamowicie nudne wynurzenia puszczalskiej, która żyła dość zwyczajnym życiem. Oczywiście książka ma filmową okładkę, sugerującą, że czytelnik dostanie kropka w kropkę to, co mógł zobaczyć na ekranie. 
Skoro wspomnienia są takie nijakie, to jak się stało, że film jest tak zapadający w pamięć? Zapewne znacie nazwisko Nicka Hornby'ego? Hornby jest nie tylko autorem wielu książek, ale i dobrym scenarzystą. Historia Barber została bardzo mocno przerobiona (bodajże ósma wersja scenariusza), kilka wątków dodanych, by historia była spójna i ciekawa. Film - polecam. Książkę - zdecydowanie możecie sobie darować.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...