Anioły i demony

Nie, nie pochwalę się znajomością Dana Browna, ale skoro ostatnio przypomniałam o Aniołach, dziś czas na tę drugą pozaziemską "nację". Witelon, polski filozof i fizyk z przełomu XII i XIV wieku, tak je opisuje:

"Słowo demon po łacinie wiedzący. Potoczne rozumienie słowa to zły duch, istota szpetna i złośliwa. Ukazuje się między innymi szaleńcom, których choroba spowodowana jest wrzodami na powłokach mózgu, wywołanymi zbyt intensywnym wydzielaniem czarnej żółci lub wrzeniem krwi; czasem pochodzi ze schorzenia przepony, macicy lub innych organów, z powodu powiązania nerwów z mózgiem. Otóż pochodzące z tych organów zgniłe wyziewy docierając do mózgu, niszczą go. Podobne zjawiska zachodzą u maniaków, melancholików, itp.; zawsze jednak dzieje się to w skutek wznoszenia się do góry wyziewów chorobowych i tak powstają zjawy, itd., a ludzi takich nazywają opętanymi przez szatana, gdyż mówią oni dziwne rzeczy oraz twierdzą, że mają wizje.
Jeśli chory widzi zjawę spowodowana białą flegmą sądzi, że widzi białych aniołów, a jeśli czarną żółcią, że widzi szatanów.
Zróżnicowanie zjaw uzależnione jest od rozmaitych pojęć, które silnie wryły się w świadomość, od rozmaitości obyczajów, a także od rozmaitości miejsc, płynów witalnych i chorób."

1 komentarz:

  1. Znaczy się to jednak proces fizjologiczny. :) Zawsze ciekawi mnie fakt, że od najdawniejszych czasów jakąkolwiek wiedzę, jaką posiadła ludzkość przypisywano właśnie konszachtom z demonami. Niedawno czytałam o czasach wczesnego średniowiecza, jeszcze przed chrześcijaństwem i był tam opis jak szamani zdobywali wiedzę na temat np. leczenia. Taki szaman musiał przejść rytuał, wpaść w trans i w trakcie skontaktować się z duchami, które miały przekazać mu wiedzę... I dlatego potem np. w renesansie kościół tak bardzo tępił pierwszych naukowców... :/

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...