10 autorów, których warto poznać

Są autorzy mega popularni, niemal kultowi, jak na przykład Stephen King, czy Danielle Steel. Niekiedy o sukcesie autora decyduje przypadek, ekranizacja filmowa, czy moda, jak to było z Whartonem, czy Coelho. Jak to jest możliwe, że niektórzy pisarze mający na zachodzie status gwiazdy w Polsce są praktycznie nieznani, nietłumaczeni, bądź odeszli do lamusa? Mam dla Was garstkę takich literatów, o których warto pamiętać.
1. Susanna Gregory. Wykładowca z Cambridge, należąca do stowarzyszenia Średniowiecznych morderców zrzeszających pisarzy powieści kryminalnych z tym okresem w tle. W połowie lat 90-tych Świat Książki wydał jej trylogię Kronik Matthew Bartholomew, średniowiecznego lekarza (zarazem mnicha) rozwiązującego zagadki kryminalne. Trylogia rozrosła się do osiemnastu części. Gregory wydała także serię Chaloner składając się z siedmiu tomów, oraz serię o Sir Geoffrey'u Mappestone'ie (pod pseudonimem Simon Beaufort).
2. Martin Amis. Niby znany, a jakoś cicho o Amisie. Syn Kingsleya Amisa, opisującego życie akademickie połowy XX-go wieku. Martin Amis jest pisarzem postmodernistycznym, a jego proza, niekiedy brutalna, nacechowana jest prawdziwie kreatywnym podejściem do rzeczywistości. W Polsce wydano około dziesięciu jego powieści, ale -  niezasłużenie - nie odniosły sukcesu. Są przewrotne i napisane z polotem., chociaż momentami mogą się wydawać zbyt perwersyjne. Warto po nie sięgnąć.
3. Pat Conroy. O Pacie Conroyu pisałam przy okazji omawiania książki Książę przypływów, a także wstrząsającego Wielkiego Santini. Czytałam także jego Muzykę plaży oraz Na południe od Broad (obie polecam). Ale chcąc zgromadzić wszystkie jego powieści mam niesamowity problem, bo nie są one wznawiane, nakład wyczerpał się do cna, a większość egzemplarzy bibliotecznych zaczytała się do cna. Może nie jestem obiektywna ("może"?), ale przydałoby się, żeby jakieś poważne wydawnictwo wydało serię jego książek, z których nie wszystkie zostały przetłumaczone na język polski.
4. Roddy Doyle. To nazwisko możecie kojarzyć z niezapomnianą komedia The Commitments. Ten Irlandczyk urodzony w 1958 roku pracował jako nauczyciel, dopóki nie wydał swojej debiutanckiej powieści - The Commitments właśnie - w 1993 roku. Powieść miała wkrótce stać się pierwszą częścią z trylogii o niezbyt zamożnej rodzinie Rabbittów; pozostałe tytuły to Dzidziuś i Furgonetka, które również zostały sfilmowane (lata temu widziałam Furgonetkę). Po ciepłych i zabawnych perypetiach rodziny z przedmieścia Doyle napisał na poły autobiograficzną powieść Paddy Clarke Ha! Ha! Ha!, nagrodzoną Bookerem. Kolejna powieść - Kobieta, która wpadła na drzwi jest najbardziej dojrzała jego powieścią, a dotyka problemu przemocy domowej. na język polski przetłumaczono także Gwiazdę zwaną Henry, która nawiązywać ma do mitów irlandzkich, oraz etosie walki o wolność i historii jej odzyskania po powstaniu wielkanocnym. Nie zyskała jednak takiego rozgłosu jak poprzednie. Kolejnych dwu powieści na polski nie przetłumaczono. 
5. Iain Banks. Ten zmarły w zeszłym roku Szkot jest uważany za jednego z 50 najwybitniejszych brytyjskich pisarzy od 1945 roku (wg magazynu The Times). W naszym kraju praktycznie nieznany.  Na koncie Banksa były powieści science-fiction osadzone w uniwersum Kultury, a także powieści postmodernistyczne, z których najbardziej znanymi są - świetny kryminał - Uwikłanie oraz debiutancka Fabryka os. 
6. David Lodge. Przy okazji Martina Amisa wspomniałam także o jego ojcu, Kingsleyu, autorze powieści osadzonych w hermetycznym środowisku akademickim Oxbridge. Warto wspomnieć o innym przedstawicielu tego nurtu - Davidzie Lodge'u. Najpopularniejszymi i najszerzej znanymi w Polsce powieściami Lodge'a są Myśląc... i Autor, autor, zbeletryzowana biografia Henry'ego Jamesa.
7.  Colm Tóibín. Widać Henry James musi wyzwalać w powieściopisarzach pokłady kreatywności, bo jedna z najbardziej znanych książek Tóibína nosząca tytuł Mistrz jest - podobnie jak Autor, autor Lodge'a - zbeletryzowaną biografią tegoż autora. Warto poznać tego Irlandczyka, nie tylko ze względu na jego status (nagroda Bookera, tłumaczenia na wiele języków). Jego niekiedy kontrowersyjne książki są pretekstem do głębszego zastanowienia, jak na przykład wydany i u nas  Testament Marii
8. Marsha Mehran ma niewielki dorobek, bo zaledwie dwie powieści i kilkanaście opowiadań i artykułów. Nie napisze już ani jednego słowa, bo w tym roku ta zaledwie trzydziestoparoletnia pisarka zmarła (z niewyśnionych przyczyn, choć wyklucza się udział osób trzecich). Zupa z granatów opowiada historię trzech sióstr, emigrantek z ogarnietego rewolucją Teheranu. Bestseller porównywany z Przepiórkami w płatkach róży, czy Ucztą Babette doczekał się kontynuacji, która nosi tytuł Woda różana i chleb na sodzie.
9. Flann O'Brien. No dobrze, dobrze - macie mnie: lubię literaturę irlandzką. Zaczytywałam się w Joyce'ie, Robercie McLiamie Wilsonie, Doyle'u, mitach i opowiadaniach irlandzkich. Właśnie z mitami i kultem Ulissesa "rozprawia się" O'Brian w Sweeny'u wśród drzew (At Swim-Two-Birds) (przykro mi donieść, że adaptacja filmowa chyba umarła śmiercią naturalną - tak samo jak to było w przypadku Ulissesa). Gdybym miała na bezludną wyspę zabrać jedną, no powiedzmy dziesięć powieści, wśród nich znalazł by się "thriller surrealistyczny" Trzeci policjant. Punch, pismo satyryczne porównywalne z naszymi Szpilkami, wyrobiło w O'Brianie poczucie humoru jakie kochamy u Monty Pythonów.
10. Kornel Filipowicz. Na koniec coś z naszego, rodzimego podwórka: mistrz krótkiej formy, prozaik, poeta, eseista i scenarzysta. Niegdyś pisarz niemal kultowy, dziś - zapomniany. A szkoda. Jego piękne opowiadania czyta się jednym tchem. Nazwisko Filipowicza możecie wiązać ze wspaniałym wiersze naszej Noblistki, bo to właśnie po śmierci Filipowicza szymborska napisała znamienne - Umrzeć, tego nie robi się kotu. W Białym ptaku jego autorstwa jestem zakochana - są to wstrząsające, pięknie napisane opowiadania, które - jeśli już miałabym porównywać - porównałabym do opowiadań Stefana Zweiga.
To oczywiście tylko taki mój mały subiektywny wybór. Pisarzy wartych przybliżenia są setki. Części nigdy nie poznamy, a szkoda. od czasu do czasu wydawcy stawiają na nagradzanych literatów - i w tym sensie przyznawanie nagród literackich ma sens, takie wskazywanie paluszkiem wychodzi czasami na dobre nam, czytelnikom.

23 komentarze:

  1. Znam tylko Lodge'a, bardzo Ci dziękuję za taki post - i proszę o część drugą, może być za rok ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A proszę :) Więc za rok kolejna dziesiątka :)

      Usuń
  2. Rzeczywiście nie znam żadnego z tych nazwisk. Tylu jest autorów, tyle książek a tak mało czasu, zawsze ktoś nam umknie. Ale po Twoim wpisie rozejrzę się za książkami tych autorów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest tylu świetnych autorów, że chyba będę kontynuowała taki "top ten" ;)

      Usuń
  3. Roddy Doyle - przeczytałam chyba wszystkie książki o rodzinie Rabbittów, po cięższe jego utwory nie sięgałam. "Dzidziusia" - lubię najbardziej ( film też był bardzo dobry). Czytałam go dawno, ale do tej pory pamiętam, że składał się głównie z dialogów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat Dzidziusia nie oglądałam, ale Furgonetkę i The Commitments tak.

      Usuń
  4. Przyznaję, że pierwszy raz spotykam się z tymi autorami. Jednak kilka nazwisk mnie zaciekawiło i będę musiała rozejrzeć się za nimi w bibliotece - szczególnie Susanna Gregory :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mieszkam w Irlandii od kilku lat i staram się poznać lokalne mity, historię, literaturę. Dziękuję za podpowiedzi - nie o wszystkich tytułach słyszałam. Dorzuce do zestawu ksiażkę "Bar McCarthy'ego" Pete'a McCarthy'ego i koniecznie film "święta woda"...pozdrawiam z Kinsale

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam Bar, kupiłam kilka lat temu i przeczytałam w pociągu jadąc na zajęcia :)

      Usuń
  6. Brawo za przybliżenie pisarzy mało znanych a mnie nie znanych. Conroy znany mi jest tylko z filmu 'Książę przypływów".
    Musze przyznać, że irlandzka literatura szczególnie mnie zainteresowała, ale i Marsha Mehran.
    Czekam na więcej....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie - będzie kontynuacja, ale nie za szybko, bo może się znudzić i zacznę wymyślać ;)

      Usuń
  7. Filipowicz bardzo mnie zainteresował, postaram się zdobyć jakąś jego książkę. Masz rację, Pat Conroy to wspaniały pisarz, warty polecenia. Znam kilka jego książek. To długie, napisane gawędziarskim stylem powieści, a najbardziej podobały mi się "Na południe od Broad", "Władcy dyscypliny" i "Książę przypływów". Rozczarował mnie tylko "Fatalny sezon" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, Conroya ciężko dostać nawet w bibliotekach.

      Usuń
  8. Przepraszam, ale gdzie podano, że Marsha Mehran popełniła samobójstwo? Wszędzie, gdzie szukałam, była mowa o tym, że miała poważne problemy ze zdrowiem i najprawdopodobniej zbagatelizowała swój stan.
    Roddy Doyle jest także moim ulubionym pisarzem. Toibin niby niepopularny, ale w przeciwieństwie do Doyle'a jakoś go u nas wydają. Flanna O'Briena zostało mi na półce "Ciężkie życie" do przeczytania, ale jego inne książki były tak trudne dla mnie w odbiorze, że zabieram się do niego jak pies do jeża...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam, ale faktycznie, prawdopodobnie wykluczono, w każdym razie podejrzewano. Znalazłam tylko coś takiego, ale jestem pewna, że nie zmyśliłam: http://www.thefreelibrary.com/Novelist+dies+at+age+36+in+Irish+village.-a0368848533

      Usuń
    2. Być może część dziennikarzy węszyła sensację ;-(. A policja, wiadomo, ten wątek też musi zbadać. Najwięcej jest chyba tu: http://www.independent.ie/irish-news/renowned-author-was-seriously-ill-before-she-was-found-dead-in-her-irish-flat-30257047.html

      Usuń
    3. W takim razie pokuszę się o małe Edit# :)

      Usuń
  9. Zawsze w takich zestawieniach czytałam książkę choć jednego autora, a tu... Ups. Czas to nadrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Znakomity wpis. "Strzałę czasu" Amisa mam na czytniku od dawna, muszę w końcu dać mu szansę.
    Pat Conroy świetnie pisze.
    Lodge! Jego "British Museum..." oceniłam na 6! Znakomity!
    Marsha Mehran - ech, wiesz, że z jej "Zupy z granatów" przepisywałam przepisy na potrawy?

    OdpowiedzUsuń
  11. Pata Conroy'a polecam całym sercem, ale radzę zacząć od jego najpiękniejszej książki: "Książę przypływów". W duchu "Wielkiego Santiniego" (kapitalna) jest też książka "Władcy dyscypliny".

    OdpowiedzUsuń
  12. Też namawiam na Filipowicza http://proczyliza.blogspot.com/2013/09/bylismy-u-kornela-rzecz-o-kornelu.html
    A Pata Conroya ustawiam w kolejce. Dzięki!

    OdpowiedzUsuń
  13. Właśnie parę dni temu wypożyczyłam "Na południe od Broad" Conroy'a i ta okładka tak do mnie woła, że chyba - wbrew sobie i swoim zamierzeniom - rzucę inne książki w kąt i oddam się lekturze.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...