Paryski szyk. Podręcznik stylu - Inès de La Fressange

 Większości książek, po które sięgam wystawiam pozytywne "cenzurki". Tym razem będzie inaczej. Książka okrzyknięta szumnie "podręcznikiem stylu" nie może być - moim zdaniem - nawet skryptem. Owszem, objętościowo jest dość duża, nasycona stylowymi ilustracjami, ale poza tym - duże nic.

Owszem, kilka fajnych rad, z których można skorzystać, ale porady zgromadzone są na niewielu stronach. Że paryżanki lubią bluzki w paski a la Chanel, dżinsy i baleriny - to wie każdy, kto ma oczy i potrafi kojarzyć fakty. Spodziewałam się, że ta książka zrobi mi rewolucję w szafie, tak jak zrobiły to Lekcje madame Chic (filozofia dziesięciu rzeczy w szafie, oraz stawianie na rzeczy ładne używane na co dzień). Ale - niestety. Kiedy książka do nie dotarła - kupiłam ją w internecie - zaczęłam wgryzać się w rady ikony stylu i kiedy już się rozgrzałam i wgryzłam w treść... porady ustąpiły miejsca reklamom drogich butików, w których Fressange robi swoje luksusowe zakupy. Przeżyłam druzgocące rozczarowanie, zważywszy, że choć kupowałam z drugiej ręki - książka była kosmicznie droga! Może, gdybym dostała ją za darmo, powiedzmy na urodziny, to bym się cieszyła. Owszem, fajnie jest "mieć spisane" takie modowe przykazania, jak "jeden supermocny dodatek go superprostego stroju", lub "kupuj ubrania dobrej jakości", ale część porad ("każdy granatowy sweter jest ponadczasowy" czy "nie noś pierścionków na każdym palcu") jest jak z taniego magazynu dla pań. Lepiej poczytać portale internetowe, czy pooglądać filmiki na YT. No, chyba, że ktoś chce szpanować Paryskim szykiem wystającym z jakiejś ekskluzywnej torebki;)  

16 komentarzy:

  1. Płacenie za rady w stylu "nie noś pierścionków na każdym palcu" jakoś mi się nie widzi. Za to fajnie, że wspominasz o "Lekcjach madame Chic", przypomniałaś mi, że chciałabym ją przeczytać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lekcje polecam. Naprawdę dają do myślenia.

      Usuń
    2. "Lekcje..." uważam za genialną książkę! Inne w tej tematyce nie zrobiły na mnie takiego wrażenia. Za dużo grafiki za mało treści.

      Usuń
    3. Tak, tu się z Tobą zgadzam, Lekcje mają COŚ w sobie:)

      Usuń
  2. W tej pozycji chodzi chyba tylko o to, by popatrzeć na ładne obrazki i pomarzyć o tym, na co nie każdego stać ;) Twoja chłodna ocena lekko mną wstrząsnęła bo dotąd wszyscy się zachwycali tą książką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I właśnie przez takie oceny dałam się naciągnąć na ponad cztery dychy...

      Usuń
    2. Powiadasz ponad 40 zł... Hmm. Trochę dużo jak za tą pozycję. Może poszukam w bibliotece...

      Usuń
    3. I tak kupiłam tanio, bo z drugiej ręki, a patrz ile tutaj: http://www.empik.com/paryski-szyk-podrecznik-stylu-de-la-fressange-ines-gachet-sophie,p1050833633,ksiazka-p

      Usuń
  3. Szkoda, że Cię nie zachwyciła. Ja za książkami o modzie nie przepadam, choć wydanie jest świetne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O modzie jest 30 stron. Reszta to reklamy sklepów. No, wielka szkoda, że mnie nie zachwyciła. Właściwie, zachwyciła i potem złamała serce tymi reklamami.

      Usuń
  4. Takie książki to raczej nie dla mnie i coś mi się wydaję, że nawet przy pozytywnej recenzji mała szansa, żebym ją kupiła i przeczytała ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja się napaliłam, jak szczerbaty na suchary i mnie pokarało ;)

      Usuń
  5. Nie, to nie dla mnie. Przeczytałam "Francuski szyk!" i bardzo mi się podobało. Było sporo rad, ładne zdjęcia, ciekawe informacje. Ale ta powyższa niekoniecznie mnie przekonuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dwadzieścia stron o czymś, trzysta osiemdziesiąt o sklepach...

      Usuń
  6. Utwierdziłam się w przekonaniu żeby trzymać się z dala od tego typu książek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od czasu do czasu lubię książki o modzie, ale niech foldery reklamowe nie udają literatury!

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...