Wrzosy




Dziś tylko zdjęcie. Właśnie skończyłam urlop, ale nie udało mi się nadgonić zależałego stosu książek - i tych bibliotecznych i tych kupionych, dostanych. Oprócz Wisły udało mi się odwiedzić Cranford, oczywiście podczas lektury;) Kilka dni temu zabrałam się za nowa robótkę, która będzie częścią większej całości, zaczęłam czytać Shirley Charlotty Bronte, jednocześnie słucham Ciemno, prawie noc Joanny Bator. Korzystam z jesiennego słońca chodząc na długie spacery. Obiecuję wrzucić w przyszłym tygodniu kilka recenzji, czy może raczej opinii, ale nie wiem, od czego zacząć. Przez wakacje miałam przyjemność czytać dużo dobrej literatury (Zabić drozda, Lot nad kukułczym gniazdem, itp.), ale ciężko napisać coś nowego o klasyce. ma się rozumieć nie zapomniałam o Książkach nieoczywistych - zapraszam do wyzwania i czytania książek starszych, zbierających niezasłużenie kurz na półkach. Hm, co jeszcze? Dzisiaj idę na Dyskusyjny Klub Książki, jutro wernisaż Klubu Fotograficznego Format, piątek również mam zajęty, a w sobotę - cytując mojego synka - mama będzie myła łazienkę;)

15 komentarzy:

  1. Też mam problem z pisaniem o klasyce :D Dlatego w postach opisuję po prostu moje wrażenia podczas czytania książki - niby "recenzja", ale bardzo subiektywna, bo przecież każdy odbiera książkę inaczej i na nowo konstruuje sobie w głowie jej treść :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje "recenzje" też do końca recenzjami nie są, bo są zbyt subiektywne, ale ciężko o każdej powieści napisać po zdaniu;)

      Usuń
  2. Jesień u Ciebie. U nie zakwitł wrzos ogrodowy, ale to nie to samo co leśny.
    Polecam "Powrót na wrzosowisko" Hardy'ego, bo się tak fajnie kojarzy z wrzosami .
    Masz napięty terminarz pod względem kulturalnym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie go nie musisz polecać - od tej książki pokochałam Hardy'ego!

      Usuń
    2. Tak też sobie pomyślałam, bo przecież jesteś jego fanką.

      Usuń
  3. Będę w takim razie czekać na recenzje. O klasyce łatwo się nie pisze niestety.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale piękne wrzosy! Chyba też się wybiorę do lasu (szczególnie, że mieszkam dosłownie 3 kroki od ścieżki; zalety mieszkania w mieście, które jest jednocześnie w Puszczy Kozienickiej ^^). Kończę niedługo wakacje studenckie, spory stos książek i, wstyd się przyznać, ale nie udało mi się wywiązać ze swoich zobowiązań. Całe wakacje spędziłem nad zalegającą (i już trochę nieaktualną, bo kupowaną i odkładaną lub tylko przejrzaną) prasą. Takie sto stron jednego tygodnika, pisane w dodatku drobnym druczkiem, od biedy mogę uznać jako przeczytaną książkę :) Ale taki kierunek studiów sobie dwa lata temu wybrałem, więc nie mam co narzekać :)

    I zazdroszczę tych wrzosów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie ja zazdroszczę pięknego otoczenia:)
      Dobrze, że mi przypomniałeś o prasie...;)

      Usuń
  5. Od Cranford zacznij, koniecznie! :)
    Zdjęcie przepiękne, ale mnie wrzosy kojarzą się tylko z nieustannym sprzątaniem - zdecydowanie wolę je oglądać w naturze, a nie po całym domu! :) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więc z Cranford umawiamy się na poniedziałek ;)

      Usuń
  6. Intrygująca ta sobota:)
    Wrzosy sadziłam kilkakrotnie u siebie - umierały; przyszedł znajomy ogrodnik, ocenił sytuację i orzekł, że w naszej ziemi wrzosy się nie przyjmą. Polecił wrzośce - te tez ledwie zipią... No, to ja mogę co najwyżej na zdjęciach podziwiać - lub w innych ogrodach:(...

    OdpowiedzUsuń
  7. Uff... Wreszcie mam wolną chwilę, żeby na spokojnie zajrzeć na blogosferę. Wrzosy cudowne.
    Ciekawam jak się "Cranford" podobało. Można się i pośmiać i spłakać. Książeczka niewielka, ale zacna. Chociaż film chyba ciut lepszy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również mam zabójcze zaległości w komentowaniu i odwiedzaniu blogów. Muszę kiedyś poświęcić całą sobotę;)
      Na punkcie wrzosów zawsze miałam hopla - w ogóle wrzosy, wrzośce, dzikie rośliny, które dadzą się zasuszyć w wazonie...:)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...