Sołdat - Nikołaj Nikulin



Sołdat Nikołaja Nikulina to obraz wojny odarty z bohaterstwa, sensu i nadziei. Nikulin, późniejszy wieloletni pracownik Ermitażu, został powołany w 1941 roku, kiedy druga wojna światowa rozszalała się na dobre. Od śmierci ocaliły go (niejednokrotnie) paradoksalnie odniesione rany – pierwsza linia frontu stale się zmieniała, ponieważ mięso armatnie, które zostało masakrowane było zastępowane nowym. Z niektórych dywizji zostawały tylko numery, tak szybko ginęli żołnierze. Autor pisze o strachu, nieuchronności losu: rosyjscy mężczyźni „wpadli w młyn historii, między dwa ludobójstwa. (…) Dlaczego szli na śmierć, choć wyraźnie przeczuwali, co ich czeka? Szli - nie ze zwyczajnym strachem, lecz owładnięci przerażeniem.” Wojna sparaliżowała u większości ludzkie odruchy, a strach przed hitlerowcami z jednej a politrukami i plutonem egzekucyjnym z drugiej utrzymywał całe rzesze straceńców w klinczu.
Sołdat jest pamiętnikiem pisanym wiele lat po wojnie, to wspomnienia traumatyczne, wyplute jak flegma przez chorego na wojnę. Przez szereg lat o żołnierzach mówiło i pisało się jak o bohaterach, w samych superlatywach, niemal hagiograficznie. Dopiero wiele dekad po wojnie za mówienie prawdy nie groziły łagry. Wspomnienia o wojnie (tytuł oryginału Wospominanija o wojnie) Nikulina krążyły początkowo w drugim obiegu w formie maszynopisu, dopiero po latach doczekały się druku. Autor rozlicza się nie tylko ze swoja przeszłością i tym czego był świadkiem i uczestnikiem, ale i z mitem bohatera-kombatanta. Nikulin pisze wprost, że ci, co przeżyli nieraz nie powąchali prochu, bezpiecznie zadekowani na tyłach opływali w niemieckie kiełbasy i rosyjski samogon.
Część wspomnień jest tak drastyczna, że aż groteskowa: żołnierze spali w wykopanych własnoręcznie ziemiankach, nie myli się miesiącami, czego skutkiem był wygląd armii strachów na wróble, przez brak możliwości pochówku gnili tam, gdzie ginęli – w pewnym momencie Nikulin pisze o świetnie rozpoznawalnych warstwach trupów z lata, zimy i poprzedniego lata, leżały jedne na drugich, a odróżnić je można było po mundurze letnim, bądź zimowych walonkach. Złe decyzje dowództwa przyczyniały się do narastania tych trupich hałd.
Na ziemiach wyzwolonych żołnierze brali sobie Frau jak trofea wojenne. Dewastowali domy w sposób urągający wszelkim troglodyckim standardom. Nikulin pisze o wpływie propagandy, szczególnie Erenburga, na morale i zachowanie się żołnierzy, którzy nie przypominali już ludzi, a szarańczę o nieludzkiej sile.
Te wspomnienia maja niesamowicie pacyfistyczny wydźwięk; wojna to zło, które nie rodzi niczego dobrego, a wręcz na lata skazuje ludzi i kraje na marazm, stres i traumę. Gorąco Was namawiam do sięgnięcia po te lekturę, choćby z ciekawości, jak to było w armii rosyjskiej, o której się tak źle słyszy w kontekście drugiej wojny światowej. Nikulin nie wybiela żołnierzy, nie tłumaczy ich zachowania, nie neguje zbrodni, których się dopuścili, jedynie opisuje wszystko niemal reporterskim okiem.

10 komentarzy:

  1. Czasem trzeba "przeciorać" się z żołnierzami przez te wszystkie straszne rzeczy, by po zamknięciu książki przejść katharsis. Zapamiętam tytuł i sięgnę po tę książkę, jak tylko będę miała ochotę na coś wojennego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jedna z tych książek, które przezywa się z bohaterem, a potem długo nie można się otrząsnąć.

      Usuń
  2. Zaciekawiłaś mnie tą książką. Jeśli tylko ją gdzieś zobaczę to z pewnością się za nią zabiorę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dorwałam w bibliotece, myślę, że w Twojej bibliotece też się znajdzie:)

      Usuń
  3. Nie czytałam, ale mam w pamieci tę książkę, kiedys na pewno jeśli nie wypożyczę to kupię. Teraz sporo pojawia się tego typu książek, choćby Wypędzone, Kobiety wojenne. Polecam również Kobietę w Berlinie i Zapiski oficera Armii Czerwonej. W tej ostatniej i straszno i śmieszno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie Wypędzone są z tej samej serii PWNu i Karty. Tytuły, które podałaś już są na mojej liście, dzięki:)

      Usuń
  4. Koniecznie muszę zapisać tytuł. Sądzę, że mój tata też byłby nią zainteresowany...

    OdpowiedzUsuń
  5. Dyskutowałam kiedyś ze swoim historykiem o sytuacji radzieckich żołnierzy w czasie II wojny światowej. Wiem, że każdej wojnie są bohaterowie i pionki, ale to, w jaki sposób Stalin traktował swoich poddanych (to chyba najlepsze słowo opisujące jego stosunek do mieszkańców ZSRR) to istna makabra.

    OdpowiedzUsuń
  6. Pani Agato... cieszę się, ze trafiłam dzięki Pani na ten blog. Dodaję go do swojego, jako polecany. Będę tutaj zaglądać. Serdecznie pozdrawiam.

    Margaret7410

    OdpowiedzUsuń
  7. Z jednej strony wiem, że warto czytać takie rzeczy, ale z drugiej... Nie wiem czy sięgnę po tą książkę, czy dam radę przeczytać. W mojej domowej biblioteczce jest gdzieś pozycja "Bogom nocy równi". Pamiętam ile szumu było w domu wokół tej książki. Może czas po nią sięgnąć...

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...