Dzienniki* - Franz Kafka



Nie ma chyba większego dziwaka, który zyskał tak wielką popularność niż Franz Kafka. Chudy, chorowity, schizofreniczny, kochliwy, o tyle niesamowitej co groteskowej wyobraźni. Urodził się w rodzinie żydowskich kupców (dziadek był rzeźnikiem, ojciec prowadził sklep pasmanteryjny). Dominująca osobowość ojca na zawsze zmieniła postrzeganie świata małemu Franciszkowi. Kafka czuł się bardziej związany z rodziną matki, wśród których było wielu myślicieli, rabinów oraz uczonych. Nadwrażliwa prababka Franza po śmierci córki pogrążyła się w rozpaczy i wkrótce popełniła samobójstwo topiąc się w Elbie.
Przełom XIX i XX-go wieku tak samo jak w czasach obecnych obfitował w różnego rodzaju (mądre lub nie) przykazania medyczne. Kafka uległ zaleceniom doktora Fletschera, i chcąc zahartować swe wątłe ciało kąpał się w lodowatej wodzie, spał przy otwartym oknie nawet zimą, chodził w lekkim płaszczu, każdy kęs przeżuwał 12 razy, oraz nie pił alkoholu, nie jadł słodyczy ani mięsa. Mimo zaleceń, które wypełniał bez reszty ciągle prześladowały go rozmaite przypadłości.
Jego życie erotyczne należało do o dziwo bujnych; wpływ na to miał zwyczaj odwiedzania lupanaru, jak dziś chodzi się na małe piwo, lub na ciastko. Praga wówczas posiadała 35 przybytków rozkoszy, w których można było wybrać jedną z około pięciuset dziewcząt.
W Dziennikach Kafka podaje opis jednej ze swoich wizyt: "Racjonalnie urządzone burdele. W całym domu spuszczone czyste zasłony na wielkich oknach. w loży portiera zamiast mężczyzny nobliwie ubrana kobieta, która mogłaby się znaleźć w każdym domu. Już w Pradze przelotnie zawsze zauważałem, że burdele mają w sobie coś z charaktery amazonek. Tutaj występuje to jeszcze wyraźniej. Kobieta-portier uruchamia dzwonek, który zatrzymuje nas w loży, ponieważ meldują jej, że właśnie goście schodzą na dół, po schodach, przyjmują nas dwie czcigodne damy (dlaczego dwie) na górze, zaświecenie światła elektrycznego w sąsiednim pokoju, gdzie w ciemności albo półmroku siedziały niezatrudnione dziewczęta, koło, nie zamknięte w jednej czwartej (my je uzupełniamy do pełnego koła), w którym stoją wokół nas wyprostowane, w wystudiowanych, podkreślających ich wdzięk pozach, wielki krok w przód wybranej dziewczyny, chwyt Madame, który mnie zachęca, gdy czuję, że coś mnie ciągnie do wyjścia. Niemożliwością jest sobie wyobrazić, w jaki sposób wyszedłem na ulicę, tak to się stało szybko, trudno tam oglądać sobie dziewczęta dokładniej, jest ich za dużo, mrugają oczyma, przede wszystkim stoją za blisko. Trzeba by wytrzeszczać oczy, a to wymaga wprawy. Przypominam sobie tylko tę, która stała przede mną. Miała rzadkie zęby, wyciągała się do góry, dłonią złożoną w pięść podtrzymywała suknię, otwierała i zaraz szybko zamykała wielkie oczy i wielkie usta. Jej jasne włosy były rozczochrane. Była chuda. Strach, aby pamiętać, że nie należy zdjąć kapelusza. trzeba siłą oderwać rękę od ronda. Samotny, długi, bezmyślny powrót do domu."
Przez pięć lat był zaręczony z Felicją Bauer, z która zerwał po pierwszym ataku gruźlicy. Nie przeszkadzało mu zamieszkać później z dziewiętnastoletnią Dorą Dymant.
Na chleb zarabiał jako urzędnik ubezpieczeniowy, czego szczerze nienawidził.
Z Dziennika wyłania się obraz Kafki izolującego się od otaczających go ludzi (kryję się przed ludźmi nie dlatego, żebym chciał żyć spokojnie, lecz dlatego, bo spokojnie chcę iść na dno), jednocześnie zachowującego się jak zwyczajny mężczyzna – podrywającego dziewczęta w kurorcie, śmiejącego się do rozpuku (jakże łatwo podczas śmiechu wychodzi nosem grenadyna z wodą salcerską), oraz zjeżdżającego na sankach. 
Kafka nad morzem; Franz z przyjacielem, Maxem Brodem (któremu kazał po swojej śmierci spalić wszystkie dzieła)

Na koniec jeszcze jeden z dość zaskakujących zapisków, które często cytuję na własny użytek: Przychodzi znajomy i gawędzi ze mną. Pokładam się dosłownie na nim tak jestem ociężały (...) Moje ręce tkwią w kieszeniach spodni, jakby tam wpadły; z drugiej jednak strony, tkwią tak luźno, że wystarczyłoby kieszenie wywrócić lekko na lewą stronę, a znów wypadłyby z nich szybko. 

* niestety, mam tylko drugą część...

10 komentarzy:

  1. Franz Kafka zawsze niesamowicie mnie intrygował. Od lektury jego "Zamku" po prostu nie mogłam się oderwać! Dzienniki też oczywiście trafiają na moją listę lektur obowiązkowych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zaczęłam klasycznie - od procesu, a potem już "poszło" z górki:)

      Usuń
  2. Bardzo fajna rekomendacja:) Bardzo mi się podoba:) Tak wprowadzasz w świat Kafki, że chce się jeszcze więcej:) Super:):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Mam nadzieję, że sięgniesz:)

      Usuń
  3. Mam jego biografię Marka Wydmucha jeszcze niestety nie czytaną i "Proces" też jest na półce. Powinnam już była dawno przeczytać, ale jakoś zeszło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem jak to jest, jak się tak odkłada; mam listy Joyce'a od jakichś dziesięciu lat...:)

      Usuń
  4. Plany...plany i jakoś jeszcze nawet ,,Procesu,, nie przeczytałam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakoś nie mogę się do Kafki przekonać...choć nie powiem...po Twoim poście może zmienię zdanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzienniki czyta się oczywiście zupełnie inaczej niż jego prozę. Ale polecam i to i tamto:)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...