Relacja ze spotkań autorskich w ramach 44 Rybnickich Dni Literatury

44 Rybnickie Dni Literatury dobiegły końca, pozostawiając po sobie miłe wspomnienia. W tym roku gościliśmy znanych pisarzy, zarówno poetów jak i prozaików, a każdy, nawet najbardziej wymagający czytelnik znalazł coś dla siebie.



Poniedziałek zarezerwowany był dla poezji – gościem Powiatowej i Miejskiej Biblioteki Publicznej był związany ze Śląskiem poeta Stanisław Krawczyk. Niestety, nie byłam obecna na spotkaniu, więc tu zatrzymam się na prezentacji autora, który karierę zaczynał na łamach Tygodnika Kulturalnego. Obecnie Krawczyk jest wiceprezesem katowickiego Oddziału Stowarzyszenia Pisarzy Polskich, nadal pozostając czynnym literatem.
We wtorek odbyło się spotkanie z Michałem Rusinkiem, byłym sekretarzem Wisławy Szymborskiej, pisarzem, tłumaczem oraz felietonistą. Moderatorem spotkania był Grzegorz Walczak, który w samych superlatywach przedstawił gościa z Krakowa. Spotkanie odbyło się w sali konferencyjnej, którą niemal po brzegi wypełniła publiczność o szerokim spektrum wiekowym – od dwulatki, poprzez uczniów szkoły podstawowej i średniej, po dorosłych – Rusinek bowiem znany jest ze swoich przekładów z języka angielskiego tak klasycznych opowieści jak cykl o Misiu Paddingtonie, Piotrusiu Panu, czy przekład mini komiksów o Fistaszkach.
Na pytania od publiczności opowiadał z właściwym sobie humorem, odwołując się często do swojej mentorki. Oczywiście nie zabrakło anegdot opisujących współpracę z noblistką; Rusinek opowiadał o twórczości niepoważnej, jej odbiorze oraz o tym, skąd się wzięła pasja poetki do tego rodzaju poezji ("w tradycji anglosaskiej poeta jest rzemieślnikiem, a u nas – wieszczem w stylu Słowackiego i Norwida"). Dodał również, że poetka czerpała z Monty Pythona, cytował jej oraz swoje humoreski i limeryki (które wymieniał na przykład z Turnauem), a także uchylił kulisy słynnego „saloniku” Szymborskiej, kiedy potrafiła zamówić dla gości coś, co świeżo odkryła – pizzę na telefon.  
Dobrze się słuchało przyjemnego tembru głosu gościa, który niewątpliwie posiada dar opowiadania wspaniałych anegdot, które okrasza inteligentnym humorem.
Kolejne spotkanie autorskie Dni Literatury również odbyło się przy sali wypełnionej po brzegi. Jak poprzednio moderatorem był Grzegorz Walczak, a gościem był ceniony prozaik i eseista Andrzej Stasiuk. Luźny, spokojny i bezpośredni Stasiuk zaproponował moderatorowi formę rozmowy, w którą miała się włączać również publiczność. Padały pytania o stosunek do zwierząt, który ujawnia się z całą wyrazistością  w opowiadaniu Suka z tomiku Grochów.  Styl Stasiuka został określony jako sensualny i konkretny. Nie zabrakło pytań o „problem” bałkański – autor najbardziej znany szerokiemu odbiorcy jest z nagrodzonego reportażu Jadąc do Babadag; od czasu wydania Jadąc… zrodziła się niemal moda na kraje zapomniane. Dziś już tematyka bałkańska nie interesuje Stasiuka, jak sam przyznał: „To się wyczerpało”. Autor opowiadał o podróży do Chin, gdzie podpatrywał chiński komunizm; książka planowana na przyszły rok będzie nosiła tytuł „Wschód”. Również w przyszłym roku ukazać ma się książka na poły autobiograficzna, odnosząca się do powojennej wędrówki ludów, przesiedleniach, rodzicach autora oraz zaburzonej tożsamości kulturowej.
Gość, odpowiadając na pytanie z publiczności o stan polskiej literatury współczesnej wyraził swoje niezadowolenie: „Nie ma ciekawych polskich tekstów”. Największe brawa posypały się po odpowiedzi na pytanie o zachętę do czytania; Stasiuk z właściwą sobie  szczerością powiedział, że nie można kogoś zachęcać „Weź się zachęć”, a potem dodał, że „Czytanie jest wielką przygodą, w którą rzucasz się głową naprzód. Zachęcanie do czytania to jak wmuszanie w dziecko zupki”.
Niewątpliwie spotkanie z Andrzejem Stasiukiem będzie długo pamiętane ze względu na żywą interakcję z publicznością, oraz bezpośredniość i szczerość wypowiedzi autora.
We czwartek w sali kameralnej (była czytelnia prasy) odbyło się spotkanie z popularna autorką powieści kobiecych, Hanną Kowalewską. Znaną przede wszystkim z pięcioksiągu zawrociańskiego (jej debiut literacki Tego lata, w Zawrociu wygrał w 1998 roku konkurs organizowany przez Świat Książki oraz Zysk i S-ka, stając się bestsellerem). Moderatorką spotkania była Paulina Dróżdzel (która, jeszcze jako Paulina Krzysztoporka prowadziła spotkanie z Sylwią Chutnik).
Autorka opowiadała o swojej pracy nad pierwszą powieścią; początkowe kilkanaście stron powstało, kiedy miała około siedemnastu lat. Na pytanie o związek kobiet z naturą, odpowiedziała posiłkując się swoimi wspomnieniami z Podlasia, kiedy jako mała dziewczynka moczyła nogi w stawie, pływała w okolicznej rzece. Kowalewska przeczytała również fragment powieści, oraz kilka swoich wierszy. Zwróciła również uwagę na niesprawiedliwość w pejoratywnym wydźwięku „literatury kobiecej”, które przy „literaturze męskiej” jest neutralne.
Spotkanie odbyło się w wąskim gronie, dzięki czemu czuło się więź z pisarką, jakbyśmy my, czytelniczki (przeważały kobiety) były jej własnym kobiecym kręgiem.
Niestety, organizatorzy nie dopisali i część słuchaczy wyszła przed końcem spotkania, ponieważ w Teatrze Ziemi Rybnickiej odbywała się promocja autobiografii Lidii Grychtołówny, światowej sławy pianistki wychowanej i związanej z Rybnikiem.
Ostatnim gościem Dni Literatury był zaproszony na prośbę czytelników Andrzej Pilipiuk. Sala kameralna dosłownie pękała w szwach, wypełniona w większości młodą publicznością. Tym razem moderowała spotkanie pani wicedyrektor, Stanisława Adamek.
Pilipiuk bawił publiczność licznymi dykteryjkami, odnoszącymi się do swojej pracy pisarskiej – w połowie lat 90-tych miał zamiar wydać dwunastotomowa sagę sf; podzielił się z publicznością również swoimi planami na przyszłość. Zdradził część fabuły powstającej już książki opowiadającej o nazistowskich Szwejkach, którzy podróżują w czasie.
Niewątpliwie Pilipiuk zostanie zapamiętany jako gość RDL z największym poczuciem humoru. To jedno z takich spotkań, po których ma się od razu ochotę sięgnąć po książkę danego autora, bo czuje się do niego autentyczną sympatię. 
I tak 44 Rybnickie Dni Literatury przeszły do historii. Był to wspaniały maraton, w którym wzięłam udział. Na spotkaniu z Michałem Rusinkiem towarzyszył mi Władek (od razu poczyniliśmy plany zakupu Misia Paddingtona). Spotkanie z Andrzejem Stasiukiem było jednym z najbardziej wyczekiwanych przeze mnie od czasu, kiedy spędziłam z nim pewną niedzielę (niestety, tylko przed ekranem, kiedy był gościem TVP Kultura); za namową koleżanek kupiłam Jadąc do Babadag, które oczywiście podsunęłam autorowi do podpisu. Tak jak wcześniej wspomniałam spotkanie z Hanną Kowalewską było bardzo kameralne i intymne – brakowało wytłumionego światła i lampek dobrego wina, a poczułabym się jak w gronie zżytych przyjaciółek. Pilipiuk, oryginał i zdaje się kawał dowcipnisia wywarł na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Podobnie czułam się po spotkaniu z É.E. Schmittem, które miało miejsce półtora roku temu w Katowicach.
Ale to nie koniec spotkań z literatami tej jesieni; w przyszłym tygodniu gościem naszego Dyskusyjnego Klubu Książki będzie Wojciech Tochman, znany reportażysta opisujący problemy ludobójstwa, ubóstwa i terroryzmu. Spotkanie odbędzie się 25 października o godz. 17.00 w Powiatowej i Miejskiej Bibliotece Publicznej w Rybniku przy ul. Szafranka.

8 komentarzy:

  1. Rewelacyjna inicjatywa i w sumie nie tak daleko ode mnie :D
    A z Wojciechem Tochmannem to akurat z przyjemnością bym się spotkała, o posłuchaniu nawet nie wspomnę:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale ty masz dobrze!:) Spotkać się ze Schmittem? To jest coś. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I od półtora roku obiecuję sobie sięgnąć po jego prozę! ;D
      Ale fakt, spotkanie było bardzo udane i każdemu będę polecała, kiedy jeszcze raz zawita do Polski.

      Usuń
  3. Ale się działo! I ominęło mnie nieszczęsną? Nie wiem, jak to przeboleję! Może następnym razem będę miała więcej szczęścia :) Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już jestem ciekawa jakich gości będziemy mieli w przyszłym roku:)

      Usuń
  4. Jakoś nie mogłam zmęczyć Babadag. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ooooo Stasiuka chętnie bym poznała :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...