Filmowo... tym razem po polsku

Celebrując polski październik nastawiłam się również na polskie kino, które - ku mojemu zdziwieniu, ma się dobrze! Lubię rodzimą kinematografię; kultową Seksmisję, z której dialogi znam na pamięć, świetne filmy Marczewskiego, Zanussiego, Kieślowskiego. Ale od pewnego czasu to, co robili nasi filmowcy to nawet nie strzał w stopę, to strzał w mózg kinomana!
*
Rok 2004 przyniósł jednak iskierkę nadziei w postaci Wesela Wojciecha Smarzowskiego. Ten sam reżyser w 2009 zasłynął bezpretensjonalnym, niezwykle ostrym Domem złym, a w 2011 ujął widownię Różą.
Najnowszy film Smarzowskiego, Drogówka, jest filmem sensacyjnym ujętym z charakterystycznym dla reżysera brutalizmem i ironią ocierającą się wręcz o czarny humor. Po zapowiedziach, które krążyły po sieci spodziewałam się komedii, a dostałam pełen napięcia mroczny kryminał, powielający najlepsze wzorce zagraniczne: wyobcowany bohater, który stracił wszystko, musi udowodnić swoją niewinność. Drogówka to bardzo dobry film, który polecam widzom o mocnych nerwach i żołądkach.
*
Kolejnym doskonałym moim zdaniem filmem jest Układ zamknięty. Historia jakby gdzieś już zasłyszana: prosperująca firma komputerowa za sprawą zawiści dwóch "układowców" zostaje zrównana walcem, a jej prezesi wtrąceni do więzienia. Niech nikt nie mówi, że to nie przypomina naszego Optimusa. Plus dawno nie widziani Janusz Gajos i Kazimierz Kaczor. Polskie piekiełko w najlepszym wydaniu.
*
Dzień kobiet chciałam obejrzeć już od dawna; Sadowska przedstawia w filmie historię świeżo mianowanej kierowniczki dyskontu Motylek, która po zwolnieniu upomina się o swoje nadgodziny. Mamy tu wszystkie biedronkowskie historie - poronienie na "szychcie", nie wypłacanie nadgodzin, itp., ale najbardziej interesujące jet to, jak zmienia się główna bohaterka - z miłej, lubianej pracownicy przeistacza się w trybik maszyny, nieczuły i gotów za posadę na wszelkie chwyty. Moim zdaniem reklamowanie filmu jako historii o polskiej Erin Brockovich, jest nadużyciem, bo Halina Radwan walczy tylko o swoje nadgodziny i dopiero post factum zauważa niesprawiedliwości (których nawiasem mówiąc sama się dopuszczała). Niemniej jednak, jak film będzie w telewizji, to sobie obejrzyjcie.
*
Jednym z najładniejszych filmów, które ostatnio widziałam jest Miłość Fabickiego. Ostatnio, ze szkodą dla tego filmu, zaroiło się od filmów o tym tytule (dokument o Tymańskim, film M. Haneke). Dramat małżeństwa, które musi sobie poradzić z traumatycznym wydarzeniem. Depresja poporodowa, poczucie winy, brak zaufania, czy prawdziwa miłość jest w stanie to przetrwać? Bardzo gorzki, świetnie zagrany (z wyjątkiem bełkoczącej pod nosem Julii Kijowskiej), prawdziwy. Bardzo przekonujący w roli Tomka Marcin Dorociński, którego uważam za jednego z najlepszych polskich aktorów młodszego pokolenia.
*
Dorocińskie gra również jedną z dwu głównych ról w znakomitym dramacie Lęk wysokości. Jest to historia robiącego karierę w telewizji syna i ojca, który zdradza objawy choroby psychicznej. W roli ojca - Krzysztof Stroiński (który dla mnie chyba na zawsze pozostanie Leszkiem z Daleko od szosy). Plus Śląsk, który jakoś instynktownie poznałam po jednym rzucie oka.
*
Ogród Luizy. Film może trochę naiwny, prosty, ale ładny i jest w nim coś baśniowego.
*
Również w Obławie Dorociński gra również główną rolę. Partyzanci obdarci z bohaterstwa, etosu i humanizmu. Tu wojna jest brzydka, śmierdząca i umiera się naprawdę. Zdrada jest powszechna i próżno szukać tu człowieczeństwa. Maciej Stuhr w bardzo niejednoznacznej roli dowodzi, że jest aktorem pierwszego sortu.
*
Młodego Stuhra również można zobaczyć w kontrowersyjnym Pokłosiu. Bożyczku, jak ja czekałam na ten film! Temat jest trudny, niezabliźniony, jednocześnie myślę, że ten film musiał powstać. Nie uważam go za antypolski, a raczej manifest przeciw nienawiści i pazerności. Wszyscy wiemy, że istniały takie rodziny jak Kowalskich, czy Ulmów, ale istniały również takie wioski, jak Jedwabne... Jest tam pewna scena, kiedy Franciszek Kalina, brat Józefa, zakrada się do opuszczonych bunkrów i czyta napis na ścianie: modlitwę do Matki Boskiej. Skojarzyło mi się to z jedną z części III Symfonii Pieśni Żałosnych Góreckiego, gdzie tekst został zaczerpnięty z napisu wyrytego w podobnym miejscu. 
Co do macew, które służyły za płyty chodnikowe, to z różnych źródeł wiem, że, niestety, tak właśnie było. Nawet w mieście,  w którym obecnie mieszkam jakiś czas temu wmurowano tablicę na parkingu, na którym przed wojną był kirkut.
*
Na koniec taki dziwny film, którego nie umiem zaklasyfikować. Młyn i krzyż jest międzynarodową produkcją nastawioną na efekty specjalne. Wysmakowany, piękny, ale... pusty. Dla licealistów na zajęcia ze sztuki w sam raz. O ile istnieje możliwość przewijania;) 
Z nieco starszych filmów - żeby nie było, że zapomniałam polecam Salę samobójców. Mocny. Zresztą, pisałam już kiedyś na jego temat.
*
Przede mną: Rysa, Kret (ale nie wiem, czy warto), Plac Zbawiciela, Tulipany i wyczekiwany przeze mnie Inny Świat o Danucie Szaflarkiej. Czekam również na Idę. We czwartek bodajże leci Daas. Widział ktoś z Was?

16 komentarzy:

  1. Mój mąż od dawna poszukuje filmu Daas, ponoć warto obejrzeć. Buziaki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie się ucieszy, bo to już za dwa dni na tvp 2:)
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  2. Ja już od dawna szykuję się na "Ogród Luizy". Jak tylko pierwszy raz o nim usłyszałam, od razu chciałam go obejrzeć, ale ja mam takie tempo w oglądaniu filmów, że minęło kilka lat, a ja wciąż jeszcze go nie widziałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak jak ja - lata o czymś myślę, zapominam, a potem "walę" filmy hurtem;) Czasami po dwa dziennie:)

      Usuń
  3. "Kreta" warto. Siadałam do niego mając w głowie tylko plakat reklamujący film i nic o nim nie wiedząc. Spodziewałam się... też niczego fajnego i się zdziwiłam, pozytywnie :)
    A plakat do treści filmu zupełnie nie pasuje!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie sięgnę:) Mam nadzieję, że jest już na dvd?

      Usuń
  4. Bardzo lubię filmy Smarzowskiego - po odczuciach z "Wesela" i "Róży" od razu popędziłam do kina na "Drogówkę"... i zostałam zmasakrowana jako widz. Tematyka filmu jak najbardziej istotna, jednak pozycja - tak jak piszesz - naprawdę dla ludzi o mocnych nerwach. Dla mnie - na dużo obscenicznych scen. Koniecznie muszę jeszcze w wolnej chwili obejrzeć "Dom zły".

    Na "Układzie zamkniętym" była w kinie moja mama i zachęciła mnie do obejrzenia - podobno bardzo dobra rola Gajosa?

    Co do "Dnia kobiet" - Twoja uwaga odnosząca się do porównywania tej historii z Erin Brockovich jest bardzo słuszna - dopiero teraz sobie to uświadomiłam :)

    Dorocińskiego wielbię od dawna! "Ogród Luizy" był jednym z pierwszych filmów, po których go doceniłam, ale fakt - sam film faktycznie nieco naiwny. Zachęciłaś mnie do obejrzenia "Miłości" - lubię taką tematykę, tak jak i "Obława" - czeka na swoją kolej.

    Po obejrzeniu "Pokłosia" bardzo długo przeżywałam. Jeden z najbardziej godnych polecenia współczesnych filmów polskich.

    Również czekam na "Idę" - to jest ostatnio moja pozycja numer jeden do obejrzenia (zapowiada się świetna rola Agaty Kuleszy). Chciałabym również zobaczyć "Chce się żyć", bo związane są z nim pewne kontrowersje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No mój mąż się zaczyna podśmiewać, że mi się Dorociński podoba, ale co ja poradzę, że to dobry aktor i naprawdę przystojny mężczyzna. Miłość Ci polecam szczerze, bo rola Tomka jest jedną z najlepszych w jego karierze.
      Agatę Kuleszę, która tu i ówdzie przewija się w drugim planie również bardzo lubię.
      Gajos - świetny!
      Dom zły - specyficzny - syf, brud, smród, ubóstwo i zezwierzęcenie - ale TRZEBA:)

      Usuń
    2. "Daas" obejrzałam w TV i stwierdzam, że historia ciekawa, ale taaaaaaaak mi się dłużyło... Wiem, że kostiumowy to kostiumowy, że zwraca się uwagę większą na sceny i takie tam, ale mimo wszystko. Nie pomogły mi nawet moje rodzime tereny przemykające przed moim oczyma.

      Ale, ale! Byłam wczoraj na "Idzie" w kinie i stwierdzam, że faktycznie wstrząsająca rola Kuleszy. Spodziewałam się większego skupienia na kwestii przemyśleń związanych z przyjęciem ślubów zakonnych przez młodą bohaterkę, a dostałam historię zakonnicy-Żydówki, co mnie zaskoczyło, szczerze powiedziawszy. Plus za czarno-białe tło i realny klimat wczesnokomunistyczny. Film bardzo dobry, jednak nachodzi mnie myśl, czy polskie kino nie zaczyna "jechać" ostatnio na trudnych tematach, które "biorą" - kwestia antysemityzmu, czy znowu widziałam, że wychodzi kolejny film poruszający tematykę homoseksualizmu. Co za dużo, to niezdrowo, bo efekt pobudzenia ludzi do przemyśleń i większej tolerancji może być odwrotny.

      Usuń
    3. A mnie właśnie Daas uciekł:/
      Na Idę się wybiorę - również zauważyłam, że polskie kino bierze się za trudne tematy, ale myślę, że to odreagowanie, po tych latach, kiedy kręciło się same bezbarwne kiszki.

      Usuń
  5. Plac Zbawiciela oglądałam i polecam! Trudny, ale wartościowy film.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie szukam tego filmu i jakoś nie ma:( Mam nadzieję, że będzie w tv:)

      Usuń
  6. Dlaczego mam jakąś dziwną awersję do polskich filmów? :/ Powinnam koniecznie zacząć ją przezwyciężać...

    Od jakiegoś czasu mam ochotę na Młyn i krzyż, tylko właśnie nie potrafię się zabrać (ale tak mam ostatnio z każdym filmem i książką --> co się dzieje :/ ), natomiast Daas chciałam zobaczyć kiedyś, ale skutecznie zniechęciły mnie kostiumy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Awersji się nie dziwię, bo w kinach mamy zalew filmów typu kac wawa. Porażka totalna. Ale - zdarzają się prawdziwe perełki. Niestety, od czasów Nocy i dni nie powstał żaden rzetelny film kostiumowy.
      Mnie Młyn strasznie zawiódł. Takie cacko, puste w środku:/

      Usuń
  7. Obejrzałam "Młyn i Krzyż", mam identyczne zdanie na temat tego filmu.
    Nie uważam polskiego kina za złe, ale... Te wszystkie filmy są przygnębiające i niemiłosiernie poważne. Podobnie jak większość polskiej literatury. Uff... Czy polscy twórcy, potrafią tylko ślęczeć nad kielonkiem z żyletką w ręce i produkować takie ponure wywody na temat życia. A jeśli już robią komedię, to na hamerykańską modłę - głupią. Moja opinia jest jak najbardziej subiektywna. :) Gdy zasiadam przed telewizorkiem (zwłaszcza ostatnio), by obejrzeć film, to chciałabym na moment zapomnieć o problemach, a nie w nich dłubać. ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Plac Zbawiciela bardzo ciężkie kino, ale pozycja obowiązkowa! Rysa bardzo dobry film, ale nie wiem czy jestem obiektywna, bo tak uwielbiam Stroińskiego, że mogłam nie zakodować braków w tym filmie, Tulipany kiedyś podjęłam próbę, ale nie dałam rady. Już nic nie pamiętam z tego filmu. Kreta również warto, chociaż jest się do czego doczepić. Na Inny świat bardzo, bardzo czekam i Idę bardzo mocno polecam. Pokłosie to dla mnie wielkie rozczarowania filmowe. Nie można odmówić filmowi ważności tematu, ale jako film się nie broni. Mniej krzyku, mniej histerii, mniej uproszczeń tematycznych poproszę.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...