Idealnie skrojona biografia

Jeśli mam coś wypożyczyć z biblioteki, wtedy korzystam z OPACu. W ten sposób w domowym zaciszu wybieram książki, które mam na liście „do przeczytania”.
Biografia Jana Twardowskiego „Ksiądz Paradoks” trafiła na listę już w momencie ukazania się. Nie dlatego, że jestem wielbicielką poezji księdza, ale ze względu na odcinek mojego ukochanego Klubu Ludzi Ciekawych Wszystkiego, w którym Hanna Maria Giza gościła autorkę, Magdalenę Grzebałkowską. [Audycję można odsłuchać tu: http://www.polskieradio.pl/8/405/Artykul/448904/]
Właściwie stworzyć biografię osoby skromnej, która zasłynęła jedynie swoja pracą twórczą nie jest sprawą prostą; zdziwiłam się objętością książki, która liczy sobie ponad trzysta stron. Grzebałkowska zaczyna od porażająco bulwersującego obrazka: przy szpitalnym łóżku umierającego księdza dochodzi do kłótni, przepychanek, utarczek słownych. Umieranie „przeciąga się”, publiczność przystawia sobie krzesła, by nie stać tyle w oczekiwaniu na koniec widowiska. Czytelnik musi poczuć zażenowanie, to zdrowy odruch przy czymś takim.
Następnie Grzebałkowska chronologicznie podaje fakty posiłkując się (może niekiedy zbyt przesadnie) fotografiami. Cytuje rodzinę i znajomych księdza Twardowskiego, którzy zgodzili się na upublicznienie wypowiedzi. W pewnym momencie biografia zmienia się w reportaż, takie przynajmniej odniosłam wrażenie. Życie i twórczość księdza-poety przechodzi na dalszy plan, a autorka na pierwszym planie umieszcza kontrowersje wokół spadku po poecie, który przeszedł w ręce Aleksandry Iwanowskiej. Wprawdzie słowo „manipulatorka” nie padło, ale z między wierszami można wyczytać ostry konflikt (i szereg oskarżeń) rodziny i przyjaciół poety z byłą edytorką.
Jest też coś w tej biografii, co wbija się cierniem w obrazek „księdza od biedronek”: Twardowski mimo całej swojej skromności miał skłonność do niszczenia przyjaźni. Takie przynajmniej odniosłam wrażenie. Z tyłu okładki można przeczytać: „Ksiądz Paradoks to niezwykła historia człowieka, który wymyka się wszelkim schematom”. Życia księdza Twardowskiego, niestety, nie nazwałabym niezwykłym, niemniej jednak płodnym i wartościowym. Każdy zna cytowane i parafrazowane na milion sposobów „Śpieszmy się kochać…”, a tak z ręką na sercu, czy zna ktoś inny wiersz poety?

12 komentarzy:

  1. Biografia bywa subiektywna.Autor pisze o tym jak sam odbiera postać nawet jeżeli korzysta z wypowiedzi innych osób. Tak mi się przynajmniej wydaje. Nie wiem czy ks. Twardowski chciałby takich książek o sobie.
    Był osobą skromną i pokorną i szkoda, że o jego spuściznę toczą się walki.
    Polecam malutka książeczkę. Ks. Jan Twardowski - "Łaską zdumiony.Moje szczęśliwe wspomnienia"
    Myślałam o biografii, którą czytałaś ale po Twoim poście nie żałuję, że jej nie kupiłam. Wolę pozostać przy swoich wyobrażenia o tym księdzu i poecie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chętnie sięgnę po "Łaską zdumiony".
      Ostatnio mam jakiegoś pecha do biografii: na Elżbiecie II Marca Roche srodze się zawiodłam, a teraz Grzebałkowska, która "ciśnie się" na pierwszy plan... No cóż.

      Usuń
  2. Może lepiej sięgnąć po książki biograficzne wcześniej wydawane. A jest takich sporo. Mniej są może skażone dzisiejszym trendem konsumpcjonizmu, który sprawia, że wszystko musi być pięknie oprawione i podane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mi się tak wydaje...
      Ale jest biografia Charlotty Bronte, jakaś nowo wydana, polskiego autora. Sięgnęłabym.

      Usuń
    2. Po taką to sama bym sięgnęła. Jej biografii wcześniej nie było.

      Usuń
    3. "Charlotte Brontë i jej siostry śpiące" Eryka Ostrowskiego.
      Audycja tu: http://www.polskieradio.pl/8/195/Artykul/895928/

      Usuń
  3. Z ręką na sercu... znałam więcej utworów ks.Twardowskiego. Powiem nawet, że w czasach licealnych zaczytywałam się w nich - gdzieś mam nawet malutki tomik jego poezji, tyle że obecnie - niewiele pamiętam. Szkoda, że ludzka pamięć taka ulotna...
    Ps. ja też przekonałam się do bibliotecznego systemu katalogów i od dawna wybieram sobie (kierując się opiniami z blogów i LC) książki siedząc w domku:) to niesamowicie wygodne:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo wygodne: nie kluczę już między półkami "co by tu", a klikam i odbieram.

      Usuń
  4. Nie przeczytałabym- ksiądz Twardowski został w mojej pamięci jako człowiek dobry, kochający ludzi i zwierzęta i pięknie piszący o Bogu. Nie chcę czytać o spadkach, o tym co mu nie wyszło. Przynajmniej ten jeden ideał zachowam
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, Grzebałkowska zostawia jakiś gorzki obraz księdza. Tak to odebrałam.

      Usuń
  5. O aniołach, biedronkach, rozpaczy - niechcianym potworze... Aktualnie, to chyba, mój ulubiony poeta. Pamiętam dokumentalny film o nim. Skromne mieszkanko i kolekcja zabawnych figurek, które dostawał. Było kiedyś takie piękne wydanie wierszy, chyba ze zdjęciami z tego mieszkanka. Do tej pory poluję na tą książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ja również oglądałam ten dokument. Te świątki i aniołki szczególnie zapadły mi w pamięć:)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...