Francja elegancja

W zeszłym tygodniu w moje ręce trafiła książka Lekcje Madame Chic Jennifer L. Scott. Poradnik przetykany jest osobistymi wspomnieniami autorki z czasów wymiany studenckiej, którą spędziła w Paryżu, stolicy szyku. Wtedy odkryła, jak żyć, by być elegancką na co dzień.
Książka zawiera mnóstwo przydatnych porad, miedzy innymi dotyczących dbania o cerę, robienia porządków (pierwsza zasada - odkładaj wszystko na miejsce), jak również jak zadbać o naszą duchową stronę (korzystaj z muzeów, zapisz się na jakiś kurs, uczestnicz w spotkania klubów książki).

Oczywiście największe emocje wzbudza rozdział czwarty zawierający przepis na zabicie potwora o nazwie "nie mam co na siebie włożyć". Jennifer proponuje zacząć od totalnego przetrzebienia swojej garderoby na zasadzie odpowiedzenia sobie (szczerze) na cztery pytania: Czy nadal to lubię? Czy w ogóle to noszę? Czy to jeszcze na mnie pasuje i wygląda na mnie korzystnie? Czy ta rzecz nadal odzwierciedla to, kim jestem? W ten sposób autorka doszła do dziesięciu podstawowych ubrań, plus baza (np t-shirty) plus dodatki i okrycia wierzchnie. 

Jakiś miesiąc temu sama zrobiłam taka czystkę, której rezultatem były ciężkie siaty ciuchów oddanych do pojemników (wśród nich  ubrania moje, męża, a nawet buty, torebki i elementy pościeli). Zostało mi wówczas to, co naprawdę noszę i to noszę chętnie i co pasuje na większe okazje i na spacer na plac zabaw. I teraz mam mnie ciuchów niż mąż:) Plusy takiej garderoby są oczywiste: wszystko do siebie pasuje, a ja nie mam ochoty łazić po sklepach z ciuchami:)


Jedna bluzkę, przyznaję bez bicia, kupiłam na pocieszenie i sama nie wiem, co z nią zrobić. "Powinnyśmy nosić  ubrania, ponieważ je lubimy, dobrze w nich wyglądamy i mówią one o tym, jakimi osobami jesteśmy", pisze Jennifer. 

Ale wydawać by się mogło, że paryski szyk opisywany przez Scott dotyczy tylko "wyjść". Nic bardziej mylnego. Przyjrzyjmy się naszym domowym ciuchom i zwyczajom: rozwleczone dresy? dziurawe t-shirty? Jennifer proponuje ubierać się z gracją nawet w domowym zaciszu. Kiedy ładnie wyglądamy, obliguje nas to do innego zachowania, co zdaje się być podświadome - kiedy zaczniemy się otaczać ładnymi przedmiotami nie straszne nam na przykład niezapowiedziane odwiedziny:) W rozdziale "Zawsze używaj swoich najlepszych rzeczy" Jennifer pisze: przyjrzyj się krytycznym okiem swojemu mieszkaniu - tak jak wcześniej dokonałaś przeglądu szafy. Wyrzuć to, co zniszczone, zepsute lub niepotrzebne. Nie stwarzaj sobie pokusy, żeby używać czegokolwiek, co jest byle jakie. Unikaj tej jakże częstej pułapki "oszczędzania najlepszych rzeczy na później". jak wiadomo to "później" rzadko kiedy przychodzi. Więc pijmy dobrą herbatę ubrane w coś ładnego siedząc na ulubionym fotelu w posprzątanym pokoju.
Jennifer sama oczywiście stosuje się do swoich rad, a jakże!  Na YT możecie obejrzeć krótkie filmiki ukazujące jej dziesięcioczęściową garderobę, sposoby dbania o cerę, czy porady jak wyglądać dobrze, kiedy się jest młodą mamą małego dziecka. 
Blog autorki (wspomina o polskim wydaniu) --->http://dailyconnoisseur.blogspot.com/

Podsumowując - niby wszystko już wiem, niby Jennifer nie powiedziała nic nowego, ale jednak nie mogę przestać myśleć o otaczających mnie przedmiotach, ubraniach, które noszę, oraz sytuacjach, w których się znajduję. Lekcje madame Chic potrafią przywrócić do pionu.


Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.

21 komentarzy:

  1. literatura zupełnie nie dla mnie. Przyjaciółka próbuje nauczyć mnie zwracania uwagi na wygląd i ubiór, ale ja się na tym nie znam i jest mi to obojetne :|

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może tym bardziej powinnaś po nią sięgnąć? Z przekory?

      Usuń
  2. Widziałam już kilka filmików tej autorki i jestem nimi bardzo zainspirowana. Pewnie książką jest jeszcze lepsza niż krótkie filmiki na youtube :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wczoraj (dzisiaj;) siedziałam do 3;30 na YT i oglądałam filmiki Jennifer, podobne i w końcu azjatycki cukier. Dzisiaj jestem niewyspana, ale rozpiera mnie energia (i przećwiczyłam nowy makijaż:)

      Usuń
  3. Właśnie - niby nic odkrywczego, niby wszystko wiadomo, a przecież w życiu nie zwracamy na te rzeczy uwagi! Obawiam się, że gdybym zrobiła czystki w swojej garderobie, nie pozostałoby w niej nawet dziesięć sztuk odzieży. :/
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama się dziwię w ilu rzeczach nie chodzę/nie chodziłam i nawet mi ich nie jest żal. To samo tyczy się innych, np. kiedy robię porządek w szufladach z pierdołami. Tylko książki żadnej nie potrafię się pozbyć:D

      Usuń
  4. Uwielbiam takie książki, zawsze można z nich wynieść coś naprawdę dobrego! No i zdecydowanie zgadzam się z autorką w kwestii ubierania się ładnie zawsze, nawet po domu. Też staram się wyglądać estetycznie w domowych pieleszach, bo wtedy nic nie jest mi straszne- ani listonosz, ani koleżanka z niespodziewaną wizytą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety w domu mam tendencję do totalnego zapuszczenia się; mam takie łachy, że mogłabym z powodzeniem stanąć pod kościołem na żebry:D
      I kiedy dotarłam do "ubraniowych" rozdziałów, to się "ogarnęłam". I dziecko spytało, mamo, dokąd idziesz?

      Usuń
  5. Ciekawe porady, z wieloma zdecydowanie się zgadzam. Również lubię nosić i używać tzw. "najlepszych" rzeczy, czasem na co dzień. Nie ma co odkładać... Ciekawa książka, warto się z nią zapoznać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tej książce można się przejrzeć jak w lustrze:)

      Usuń
  6. Łamię zasadę numer jeden - odkładania na miejsce, więc chyba nie ma dla mnie szans. Odchudzanie szafy robię średnio raz na sezon, a i tak szafa wciąż pełna ajaniemamconasiebiewłożyć :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, ciężko, szczególnie kubki po kawie;) Na studiach przeważnie wynosiłam w sobotę hurtem pięć/sześć kubków, niektóre nieco przyschnięte.
      A codziennie po ileś tam razy podnoszę zabawki z podłogi, odkładam miseczki z żelkami, poprawiam sponiewierane poduszki, etc. Taka krzątanina;)

      Usuń
  7. Czyli jak kopię ogródek mam paradować w niedzielnym garniturze?:) Książka zdecydowanie nie dla mnie. A dlaczego? Tego chyba nie muszę tłumaczyć. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha ha, nie; po prostu w ładnym, zadbanym pasującym do Ciebie ubraniu, a nie przypadkowym potarganym t-shircie;)

      Usuń
  8. Rozumiem, że te dziesięć ubrań to na każdy sezon ;) No i co z modą? Skompletowałam sobie żelazny zestaw galowy (codziennie to T-shirt, jeansy i sweter), a tu ciach! Nogawki tak się zwęziły, że w moim żelaznym zestawie wstyd się pokazać. Więc nowe spodnie, zatem i buty, bo do wąskich nie pasują te, co je miałam do szerszych. A jak dojdą wahania wagi mej, to i zestaw na kilka kilo w górę i w dół. A na upał to inny zestaw.
    I co, chętnie pozbędę się części tego, co nie noszę, ale jak mam porządne rzeczy wyrzucić skoro może... schudnę? ;)
    Co do zestawu po domu FAKT! Niedawno sama doszłam do wniosku, że trzeba coś z tym zrobić :) Poszłam na przeceny, jak za pół ceny, to na po domu jak raz ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znalazłam darmowy fragment książki i jak raz zawierał rozdział o dziesiecioelementowej szafie. To już wiem, że ona nie obejmuje zestawów wyjściowych, odzieży wierzchniej, a także chodzi o zestawy sezonowe.
      W sumie... tak robię, tylko jeszcze muszę zapakować i wynieść to, co zapycha mi szafy, a czego nie noszę.
      Wiem, nie lubisz, gdy pojawiają się komentarze do postów o ciuchach i kosmetykach, a na temat rzadkich książek nie. Ale na półkach, tak myślę, Madame chic też trzyma tylko te książki, które uważa za wartościowe dla siebie, do których wróci.
      Pozdrawiam!

      Usuń
    2. Nie no, ja się zawsze cieszę z komentarza :)

      Dzięki Madame mam szafę naprawdę minimalną i nie pękającą w szwach od nadmiaru niepasujących rzeczy. Od niej zaczęłam zwracać uwagę na kolory, które naprawdę chcę mieć - czarny, szary, a z wierzchnich i dodatków granat i bordo. Miałam jakąś dziwną manię na brązy, w których mi najzwyczajniej w świecie źle. No i nie kupuję nagminnie ubrań, w ogóle nigdy nie przepadałam za wydawaniem fortuny na ciuchy. Teraz tylko odświeżam garderobę. I mam dwie szuflady i 1/3 szafy. Starczy :)

      Usuń
    3. Jeśli jesteś "zimą ", jak napisałaś, to brąz nie jest dla Ciebie korzystny.
      Ja mam problem - kiedy ciuch, zwłaszcza który lubię - jest już w takim stanie technicznym, że czas go wyrzucić. No bo jak to? Wczoraj nosiłam, bodaj po domu, a dziś do śmietnika? A zwłaszcza bluzki, niezależnie od tego czy tańsze czy droższe, po prostu zużywają się od noszenia i prania.
      I pytanie - czy podobną miarę przykładasz do książek, które gromadzisz w domu?

      Usuń
    4. Lubię ładnie wydane, twarde oprawy, serie, dla dzieci książki ślicznie ilustrowane - jestem gotowa wymienić egzemplarz na lepszy (choć nie zawsze nowy jest lepszy).

      Usuń
    5. Tak, nie zawsze nowy jest lepszy. Mam ostatnio dużą rotację książek, tzw. czytadła wstawiam na fintę, oddaję, wymieniam. Nie każdą książkę chcę zatrzymać, nie do każdej wrócę. Natomiast są książki z dziedzin, które mnie interesują, książki wychodzące w małych nakładach i trudne do zdobycia, jeśli nie kupi się ich od razu. To moje "skarby", chociaż dla kogoś innego - nic interesującego.
      Sentyment do bajek z dzieciństwa niekiedy skłania mnie do kupienia nowego wydania, pięknego, w dwóch a nie nastu tomach, jak np. Muminki. Małe, pożółkłe i zaczynałem tomiki o drobnym druku leżą w lamusie, bo nie oddaje się przecież przyjaciół. Ale dwa nowe tomy cieszą oko. No i łatwiej mi się czyta większą czcionkę :)

      Usuń
    6. *zaczytane tomiki (piszę z telefonu, przepraszam)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...