Buszujący w zbożu - Jerome David Salinger


Ile ja się w życiu nasłuchałam, że tę książkę koniecznie trzeba przeczytać. Książka-legenda, podobnie jak Skowyt, czy W drodze. Ten egzemplarz ma swoją historię, bardzo zabawną, ale niezbyt nadaje się do cytowania, więc zachowam ją dla siebie. Leżał (stał) u mnie na półce ładnych parę lat, aż w końcu Sardagna zmusiła mnie, by do niego sięgnąć (BBC 100).
Zacznę może od tego, że książeczka jest do połknięcia na jeden wieczór... o ile kogoś nie wkurzy po pięciu stronach. Jest to historia Holdena Caulfielda, szesnastolatka, który zostaje wydalony z prywatnej szkoły Pencey, za "zawalenie" czterech (z pięciu) przedmiotów. Jest to kolejna szkoła, z której chłopaka wyrzucono, co nie robi na nim najmniejszego wrażenia. Mizantrop, patologiczny kłamczuch, ma jednak dobre instynkty, ale nic sobą nie reprezentuje, poza megalomanią, która wprost z niego bucha. Styl i postać kojarzą mi się ze Szklanym kloszem Sylvii Plath, oraz... z Małą Apokalipsą Konwickiego.
Caulfield pałęta się po Nowym Jorku, wkurza ludzi i zanudza swoją mizantropia. I tyle. Średnia literatura, która zrobiła furorę dlatego, że przeciętny Amerykanin nie jest w stanie przeczytać książki, która liczy sobie powyżej 200 stron. A najgorsze, że znam takich Holdenów, wiecznie skwaszonych, krytykujących, zmyślających, którzy kończą jako samotni frustraci.
Tyle.
Jeszcze takie małe post scriptum: dla Iskier Buszującego przetłumaczyła (nawet zręcznie, choć może nieco archaicznie) Maria Skibniewska. Pani tłumacz nie mogła się zdecydować czy The Return Of The Native (Powrót na wrzosowisko) Thomasa Hardy tłumaczyć jako Powrót na rodzinną glebę, czy Powrót tubylca.

23 komentarze:

  1. Ta książka swego czasu uchodziła za kultową. Teraz już chyba spadła z piedestału. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam dawno temu, nie pamiętam za bardzo, czyli nie była "powalająca na kolana" czy robiąca wrażenie, bo po niektórych książkach chociaż wrażenie ogólne pamiętam, a po tej nic.
    Mam to samo wydanie, odkupione tanio od kogoś, tylko dość zniszczone. chyba też przeczytam do Trójki, bo z niczym innym się nie wyrobię, nie dotarłam do biblioteki i póki co się nie zanosi. Zresztą i tak chciałam sobie przypomnieć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Największy kłopot z Trójką mam taki, że nie wiem, jaką książkę z nieszczęśliwą miłością przeczytać. Hm.
      Myślę, że mi też ta powieść wyparuje. Wrócę do Faulknera. Przynajmniej jego język zachwyca.

      Usuń
  3. Aż mi się żal Salingera zrobiło... Nie spadł z hukiem... To była książka ocierająca sie o skandal. W tamtych czasach to był szczyt buntu i niepokory. Chyba trzeba spojrzeć na nią przez pryzmat kultury tamtych "zamierzchłych" czasów... Czasów wyprasowanych bawełnianych koszul z odpinanym kołnierzykiem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja to rozumiem, ale książka się nie broni. Poza tym w Polsce parę lat temu skandalistką numer jeden była masłowska, po którą nie sięgnę nawet przez azbestowe rękawice. Sztuka dla sztuki.

      Usuń
  4. Ja czytałam kilkanaście lat temu, w liceum i doczytałam do końca, ale główny bohater był tak irytujący, że do tej pory zostało mi tylko wrażenie, że książka "jedzie na opinii".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żałuję, że nie przeczytałam jej wcześniej, teraz miałabym ją z głowy;)

      Usuń
  5. Nigdy nie rozumiałam fenomenu tej książki - to żadna perła, to raczej zwykły kamień przy drodze, można sięgnąć, ale nie ma powodów do zachwytu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że mogła być modna, bo niektóre książki są po prostu "na czasie", co nie znaczy ponadczasowe.

      Usuń
  6. Pamiętam że paręnaście lat temu wcisnął mi ją starszy kuzyn, oczywiście informując że to "must read", kultowe itp. itd. Nie doczytałam do końca. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może to po prostu książka dla nastolatków płci męskiej? Nie dla dziewczyn?

      Usuń
  7. A ten "powrót na rodzinną glebę" jest dobry. :))))

    OdpowiedzUsuń
  8. Gdy przeczytałam tę książkę nastolatką będąc zrobiła na mnie wrażenie. Teraz sądzę, że moje wrażenia nie byłyby tak entuzjastyczne. Cóż, niektóre książki szybko się starzeją ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że jako nastolatkę również nie zainteresowałby Salinger, ale ciężko powiedzieć. Jako nastolatka wolałam sięgnąć po np. rosyjskich klasyków; Czechowa, Dostojewskiego, etc.

      Usuń
  9. W tej książce ważniejsza była postawa - na wtedy aktualna, może stąd ta kultowość :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, jak napisałam - instynkty miał chłopak dobre, tylko nic w zamian nie reprezentował. Więc można powiedzieć, że to tylko połowa postawy;)

      Usuń
  10. Czytałam jakis czas temu i mam mieszane uczucia. Z jednej strony mi się nie podobała, z drugiej miała to coś...

    OdpowiedzUsuń
  11. Czytałam to kiedyś, ale jakby mnie ktoś spytał, co czym to, miałabym spory problem, bo nic a nic nie pamiętam.

    OdpowiedzUsuń
  12. czytałam całkiem niedawno i obyło się bez zachwytów, ale myślę, że gdybym po tą książkę sięgnęła mając naście lat trochę inaczej bym na nią patrzyła :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...