Stalowe mięśnie, czyli coś dla facetów i dla babeczek

Z okazji walentynek wybraliśmy się z mężem do kina na Szklaną pułapkę 5 (nie mogę uwierzyć, że już 5!) Totalnie klasyczne kino wyżynankowe: spektakularne pościgi z rozwałką połowy Moskwy, wybuchy jak za starych dobrych czasów, dużo gunów, strzelania (celnego) do tych złych, oczywiście terroryzm i opcja "to nie jest tak, jak wygląda". I zamiast jednego kowboja, jest dwóch kowbojów, bo mały McClane dorósł i w wyżynaniu nie ustępuje ojcu;) Dla fanów serii mały bonus w postaci pewnej sceny nawiązującej do jedynki. Bardzo odprężające kino, przy którym mózg zostawiamy w domciu i oglądamy rozwałkę.
Jeśli już jestem przy nowościach: Poradnik pozytywnego myślenia. Dla mnie płytkie amerykańskie patrzydło, zrobione nie wiem po co. Postacie denerwujące. Jest kilka fajnych momentów, ale jako całość bardzo rozczarowuje i ciągnie się niemiłosiernie. Nie rozumiem zachwytów. I, niestety, Cooper dla mnie zawsze zostanie Buźką. I tylko żal, że De Niro przyjmuje każdą rolę, jaką mu zaproponują.
Trzyodcinkowy serial brytyjski Koniec Defilady na pozór ma wszystko, żeby być doskonałym; piękne wnętrza, super sukienki głównej bohaterki, porcelanę, trochę komicznych fragmentów... Ale oprócz patrzydła "na bogato" nie oferuje nic. Serial powstał na podstawie książki Forda Madoxa Forda; bohaterowie są irytujący, przez co serial strasznie traci. Główną bohaterkę chętnie bym udusiła już w pierwszych pięciu minutach. Bardzo lubię Rebeccę Hall i uważam ją za piękną kobietę, ale pocieszam się, że rola Sylvii była już tak napisana.
Za to film Była sobie dziewczyna, na który ostrzyłam sobie ząbki okazał się przejść nawet moje oczekiwania: Carey Mulligan, którą do tej pory uważałam za drewno, zagrała wspaniale! Film był mądry, wciągający, pięknie zagrany, dopieszczony i przede wszystkim "o czymś", z przesłaniem; przy czym jednak nie było niepotrzebnego moralizowania. Tylko czasami miałam wrażenie, że Peter Sarsgaard gra deczko upośledzonego, ale David był po prostu niedojrzały emocjonalnie.
W zeszłym tygodniu w Kocham Kino obejrzałam (niestety, nie do końca, bo mnie zmogło) Powrót do Brideshead z Matthew Goode i Benem Whishawem. Melodramat. Ładny. Wiem, że strasznie naciągany, ale podobał mi się.
Oczywiście w poniedziałek obejrzałam z wypiekami na twarzy Ostateczne rozwiązanie. Doskonały! Wstrząsający i rewelacyjny film o tajnej naradzie, na której zapadły decyzje o eksterminacji Żydów w obozach śmierci. Kenneth Branagh jako Heydrich (doprowadził do prowokacji gliwickiej, nazywany katem z Pragi lub aniołem zła), Stanley Tucci jako Adolf Eichmann (Eichmann był "pomysłodawcą" Ostatecznego Rozwiązania Kwestii Żydowskiej). Film/teatr mrożący krew w żyłach.
Jak widzicie - i ambitnie i rozrywkowo. Co przede mną? Chciałabym obejrzeć tę ekranizację Dumy i uprzedzenia z Keirą, może wreszcie dorwę Strasznie głośno, niesamowicie blisko, mam jeszcze trochę filmów na dvd; jakoś "oblecę" koniec lutego:D

8 komentarzy:

  1. Widać nie tylko ja patrzę z niepokojem na Roberta De Niro. Po prostu przykre jest to, że tak wybitny aktor zniżył się do poziomu amerykańskich "zapychaczy".
    Co do "Była sobie dziewczyna" - tez niedawno oglądałam ten film. Jestem zauroczona! Niebanalna historia, świetny klimat, muzyka. Czuję, że jeszcze nie raz wrócę do tego filmu. :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Po raz kolejny wczoraj, z równie wielką przyjemnością co poprzednie razy, obejrzałam film "Była sobie dziewczyna" i chyba takie filmy mogłabym oglądać bez końca.Anglią tamtych lat jestem oczarowana od dawna, tematyka też fajna.O Poradniku słyszałam same pochwały ale w sumie jakoś mimo tego nie ciągnie mnie do kina.Przemyślę to jeszcze:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Widziałam Poradnik. Widziałam i natychmiast zapomniałam. Nie rozumiem tych wszystkich zachwytów nad tą produkcją. "Była sobie dziewczyna" pamiętam, że mnie te kilka lat temu nieco rozczarował. "Powrót...obejrzałam do końca (miałam na drugą zmianę, więc mogłam sobie na to pozwolić)ale gdzieś od połowy oglądałam jednym okiem. Straszebnie nuuudny był to film. Bardzo mnie to zaskoczyło. I w poniedziałek oczywiście Ostateczne rozwiązanie i to był smaczek, a we wtorek na Kulturze teatr tv z Zapasiewiczem, Stenką, Fronczewskim i Szczepkowską. Nie wiedziałam o tym to sztuka (nie musiałam nic wiedzieć te nazwiska mi gwarantowały najwyższą półkę) i zaskoczka bo tematyka korespondowała z Ostatecznym rozwiązaniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, niestety nie mam TVP Kultury, ale czasami jak nikt nie siedzi przed telewizorem na dole (rzadko) zdarza mi się dorwać np. do TVP Historii.
      W ogóle w tygodniu będą świetne filmy, m.in. Ucieczka z kina Wolność, ale tak masakrycznie późno, że szkoda gadać.

      Usuń
  4. Byłam dzisiaj na "Poradniku pozytywnego myślenia" i mam podobne odczucia - film, o którym szybko się zapomina po obejrzeniu.
    "Była sobie dziewczyna" - to jedna z moich ulubionych pozycji. Oglądałam ją będąc w wieku bohaterki, co tym bardziej dało do myślenia i wywarło duże wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chociaż jestem starsza (nieco, ekhem, ekhem;), to postawiłam się w pozycji bohaterki i strasznie kibicowałam Oxfordowi!:)

      Usuń
    2. Oj tam, jedna dekada to nie przepaść ;)
      Podobała mi się relacja między bohaterką a jej nauczycielką, która bardzo ją wspierała w dążeniach do realizacji marzeń o dostaniu się na tę uczelnię.

      Usuń
    3. Nie jest przepaścią te dziesięć, czy naście lat, jeśli chodzi o czas, ale z pewnością jeśli chodzi o mentalność.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...