Pamiętnik - Nicholas Sparks

To mój pierwszy Sparks. Nie jestem fanką kobiecej literatury, próżno w moich lekturach szukać melodramatów, no, może z wyjątkiem klasycznych. Jakiś rok, półtora roku temu widziałam ekranizację tej powieści. Na tvnie. Na reklamach wychodziłam do męża i narzekałam, że nuda, przewidywalne i w ogóle nie bardzo wiem, nad czym ten zachwyt. Po ostatnich reklamach zrobiło się tak rzewnie i smutno, że łzy popłynęły mi jak małej dziewczynce. Bo to już nie wyciskacz łez, to łamacz serc!
I tak samo było z książką.
Czemu po nią sięgnęłam? No cóż, nie raz słyszałam opinię, że każda kobieta powinna ją przeczytać, że jest piękna i chwyta za serce. Nie uwierzę, jak nie zmierzę! Obiecałam sobie, że tym razem nie popłynie ani jedna łza. Język powieści jest bardzo prosty. Plus dla autora za narrację, a do tego wcielenie się w niej w osiemdziesięciolatka. No i wytrzymałam... aż 3/4 książki. Potem rozwiązał się worek z łzami i nic przez nie nie widziałam.
Przypomina mi się taka scena z Bezsenności w Seatle, kiedy bohaterki wspominają fabułę filmu Niezapomniany romans i płaczą jak bobry. No, coś w tym jest...
Teraz czytam Listy pisane miłością. Książkę wcisnęła mi mama: "na pewno ci się spodoba i będziesz przy niej płakać". Niestety, ale - w odróżnieniu ode mnie - mama potrafi opowiedzieć fabułę, więc nie mam niespodzianki.

27 komentarzy:

  1. Tiaaa, Sparks. Ten to potrafi telepnąć damskim serduszkiem. Szkoda tylko, że - jako pisarz - jest tak wyrachowany. Ileż skrupulatnych przemyśleń i szczodrego czerpania z własnych emocji musi go kosztować rozplanowywanie fabuły i kreślenie sylwetek bohaterów tak, aby ładunek uczuć rozsadzał czytelnicze duszyczki z mocą bomby wodorowej! Aż mi szkoda faceta, kiedy pomyślę, jak z sił wyzuty i w proch emocjonalnie rozbity, kończy pisanie kolejnego dzieła.
    A na poważnie: ileż można pisać wciąż i wciąż o tym samym, wciąż i wciąż tak samo?! Tak, wiem: dopóki się sprzedaje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze? Nie wiem, czy sięgnę po kolejnego Sparksa lub Pattersona. To nie mój gatunek. Jeden, dwa romanse, ale nie lubuję się w nich. Przeczytałam, spoko - zadziałało i już wiem, że beksa jestem straszna:)

      Usuń
    2. Popłakać sobie nad książką to żaden wstyd i nikogo z łez wylanych rozliczać nie zamierzam. Sama mam oczy w mokrym miejscu kiedy zwierzakom krzywda się dzieje i popłakałam sobie obficie przy lekturze "Teraz jestem w Tęczowym Moście" Bogumiły Śpiewakowskiej - tak wzruszająco wspomina swoją ukochaną suńkę.

      Pan Sparks jest dla mnie przykładem sprytnego manipulatora. Czytałam cztery jego książki (zawsze staram się przeczytać kilka tytułów danego autora, aby wyrobić sobie zdanie o jego pisaniu, bo na przykładzie jednego tylko tytułu jest to, moim zdaniem, problematyczne), o innych tylko słyszałam. Już po tych czterech widzę wyraźnie, że pan z prawdziwą maestrią stosuje jeden schemat prowadzenia akcji, wyposaża bohaterów w zestaw tych samych cech i ustawia ich dokładnie w tych samych miejscach w każdej książce, a ich perypetie rozgrywa według jednego klucza. Takie pisanie dobre jest na jedną, góra dwie książki, ale regularnie powtarzane w każdej kolejnej irytuje i każe podejrzliwie zerkać w stronę autora. Dla mnie to hochsztaplerstwo nie literatura, bo nawet od jej popularnej wersji należy oczekiwać pewnego poziomu, od autorów zaś - uczciwości wobec czytelnika.

      Usuń
    3. Mocny zarzut.
      W każdym razie - poczytni autorzy mają swój własny skrypt, którego się trzymają i skoro się sprzedaje, a ludziom podoba, to czemu mieliby go porzucić?

      Usuń
    4. Może i mocny, ale poparty faktami. A niech sprzedają: jak ktoś nie chce, czytać przymusu nie ma :)

      Usuń
    5. Tylko nie rozumiem - nie podoba Ci się, spoko, szanuję, ale każdy autor pisze dla czytelników, żeby się sprzedać, przypodobać. A jak powinien pisać według Ciebie? Gdyby odebrać mu jego warsztat, nie byłby Sparksem.

      Usuń
  2. Ale okładka tak tandetna, że aż śmieszna, wystarczy rzut oka i wiadomo z jakim gatunkiem ma się do czynienia :-D Z ciekawości bym przeczytał, szkoda, że moja siostra nie czytuje tego autora ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam jedną książkę Sparksa (w tej chwili nie pamiętam już tytułu), ale mnie nie "ruszyło". W moim odczuciu takie to wszystko było dobrze wpasowane i ułożone, żeby wzbudzać wzruszenie czytelnika, a postacie i ich problemy wydały mi się dość "papierowe". Od tej pory nie odczułam palącej potrzeby sięgnięcia po książki jego autorstwa, aczkolwiek widzę już kolejną dobrą opinię o "Pamiętniku", więc może kiedyś się skuszę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm, dobra nie-dobra, ale przeczytałam. Język, jak napisałam, prosty i chwyty takie, że człowiek ulega. To znaczy, ja uległam. Może dlatego, że na co dzień nie czytuję takiej literatury?

      Usuń
  4. "Pamiętnik' filmowy lubię bardzo. Ale do książek Sparksa mnie nie ciągnie. Próbowałam, ale dałam spokój. Widocznie nie mój gust. Tak samo mam z Musso. Chwalą, a ja zupełnie nie czuję klimatu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skończyłam właśnie Patersona i szczerze - ostatnie trzydzieści kartek przelatywałam. Sparksa jednak czytało się lepiej.

      Usuń
  5. Niestety książka do mnie zupełnie nie przemówiła, za to film.. płakałam przez większość ekranizacji! xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co było najpierw? Oglądałaś, czy czytałaś? Ja podczas czytania 'widziałam' aktorów. Może dlatego było ok:)

      Usuń
  6. Ja wiem,ze nie wszystko musi się wszystkim podobać ale czytajac komentarze poczulam się jak kosmita.Nie nadaję się na krytyka, znawcę ani osobe, ktore potrafilaby tak zjechac tą ksiazkę(jakakolwiek ksiązke chyba)jak koleżanki wyzej. Film obejrząlam z polecenia chlopaka, bylo zimny pochmurny dzien, lezelismy pod kocem i ogladalismy.Potem ten chłopak zmienil status na narzeczonego a potem na meża.I podarowąl mi Pamietnik czytany i kocham ta ksiazkę bo na zawsze mi będzie przypominał tamten wieczór filmowy. Czy ksiazkę czytamy by rozdrabniac wszystko na czynniki pierwsze, wyliczac potkniecia autora, zamierzone lub nie chwyty czy po prostu ma nas nastroić, opowiedziec historię(chocby najbardziej banalna czy przewidywalna?). Nr 1 na mojej półce.
    PS.wiecie,że za ten pocałunek uchwycony na okladce aktorzy zostali nagrodzeni MTV Best Kiss Award-ładna z nich para była w filmie jak i w realu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ABily,
      nie ma nic złego w tym, że Tobie książka się podoba i ma dla Ciebie i Twojego Męża szczególne znaczenie. Rozumiem to, nie potępiam Cię również za uczucia, które w Tobie wywołała: w końcu od tego jest literatura, aby potrącała w nas jakieś struny. Tyle tylko, że tych strun jest tak wiele :) Ciebie "Pamiętnik" poruszył, zaciekawił, utrwalił w Twojej pamięci ważne chwile. Mnie zirytował sztampą, tanim efekciarstwem, umiejętnym pogrywaniem na emocjach w wykonaniu autora. I o tym właśnie napisałam. Czytając, zwracam uwagę na to, co dla Ciebie nie jest istotne. I nie oznacza to wcale, że jesteś kosmitą :) Mamy po prostu inny stosunek do czytanych książek.

      Usuń
    2. ABily,prawdę mówiąc myślałam, że każda kobieta uwielbia Sparksa. Zdziwiłam się komentarzami pod tym postem.

      Ludzie, przecież książka nie była zła! Na prawdę fajnie się czytało.

      Usuń
  7. mam podobne odczucia co do filmu. mimo przewidywalności lubię go. z kolei książka stoi na mojej półce już z pół roku i jeszcze nie ruszyłam. słyszałam, że filmowi nie dorównuje i jest kiepska. jednak teraz widzę, że może zbyt pochopnie spisałam ją na straty. pewnie to nadrobię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieźle się czytało. Na prawdę. A jeśli sobie wyobrazisz Goslinga, to będzie się czytało jeszcze lepiej;)

      Usuń
  8. Tego pana czytałam Ostatnią piosenkę

    OdpowiedzUsuń
  9. Ekranizację tejże powieści oglądałam, na podstawie tego stwierdziłam, że Notebook jest najlepszą z historii serwowanych przez Sparksa (przegląd kilku innych zrobiłam za sprawą ich ekranizacji). Aczkolwiek po książki nie sięgałam, bo sądzę, iż są stosunkowo 'niewymagające', proste, ale chwytające za serce. A co za dużo to niezdrowo.

    Pozdrowionka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami dobrze tak sobie poczytać takiego wyciskacza:)

      Usuń
  10. Film owszem (ryczałam jak ten bóbr), ale do autora jakoś nie mogę się przekonać, może trzeba było zacząć od "Pamiętnika"...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właściwie film jest kropka w kropkę jak film. Płakałam i na tym i na tym:)

      Usuń
  11. Mogłabym się podpisać pod drugim zdaniem Twojej notki ;) Ale "Pamiętnik" uwielbiam. I oglądam za każdym razem. W ogóle uwielbiam smutne książki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja od razu wiem, że będę płakała. Tak samo jest ze smutnymi filmami. Jak już wiem, że będę płakała (np. na Wzgórzu nadziei), to już od czołówki pochlipuję.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...