Blogowo filmowo, czyli subiektywny przegląd filmowy

Na początek film Stephena Fry - Cudowne lata bohemy to komedia obyczajowa rozgrywająca się w środowisku przedwojennej wyższej sfery. Młody, naiwny pisarz, Adam (Stephen Campbell Moore) chce się żenić z Niną (wkurzająca Emily Mortimer), ale ciąg nieprzewidzianych zdarzeń krzyżuje mu szyki. W tle schyłek epoki szalonych przyjęć. Wspaniała obsada, plejada znakomitych aktorów w rolach drugoplanowych. Miłe dla oka, ale nie zostaje w pamięci.
Hotel Marigold. Film powstał na podstawie powieści Deborah Moggach, moim zdaniem niedocenianej w Polsce pisarki. Film obyczajowy, lekki i przyjemny dla oka (malownicze Indie). Bardzo zgrabny. No i oczywiście - aktorzy wcielający się w barwne postacie; Judi Dench, Bill Nighy, Tom Wilkinson oraz Maggie Smith!
Ze Smith obejrzałam również ostatnio Pełnię życia panny Brodie. Doskonały dramat. Rzecz dzieje się przed II wojną światową. Nauczycielka, egzaltowana, egocentryczna panna Brodie otacza się wianuszkiem adorujących ją dziewcząt. Wpływ jej toksycznej osobowości prowadzi do tragedii. Ten film widziałam już kiedyś, dawno dawno temu, kiedy telewizja nadawała filmy, a nie... W każdym razie - polecam nie tylko osobom, które Smith kojarzą tylko i wyłącznie z rolą Minerwy McGonagall.
Ostatni z obejrzanych przeze mnie filmów to wstrząsający zapis wojny domowej w Ruandzie. Hotel Ruanda jest filmem przerażającym - bezsilność wobec przemocy, strach o rodzinę, masakry dokonywane na niewinnych cywilach... W opozycji do tego całego zła stoi zwykły człowiek, pracownik hotelu dla dyplomatów, Paul Rusesabagina (postać autentyczna). Świetna rola Dona Cheadle'a, plus kilku znanych aktorów w rolach drugoplanowych. Hotel... to film, który wbija w fotel, po którym boli głowa, bo zdajesz sobie sprawę z własnej bezsilności wobec zła. Ten film trzeba obejrzeć koniecznie!

8 komentarzy:

  1. Hotel Ruanda mnie ciągnie, mimo, iż zdaję sobie sprawę (mniej wiecej) co ujrzę w filmie, czuję jakiś swoisty przymus do obejrzenia, tak mam z lit. np. o Holokauście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem, że bardzo długo przygotowywałam się psychicznie do tego filmu, bo jestem bardzo emocjonalna i potem długo choruję po tego typu filmach. Pół filmu przepłakałam, a tak od może piątej/dziesiątej minuty serce mi waliło jak młot.

      Usuń
  2. Z tych filmów widziałam jedynie "Hotel Marigold" - nie wiedziała, że powstał na podstawie książki. "Hotel Ruanda" chce kiedyś zobaczyć, ale trudno mi się zmobilizować.

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj coś czuję, że obejrzę "Hotel Ruanda" bo mnie zainteresowałaś.
    Pozdrawiam
    http://mojportret.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Maggie Smith bardzo lubię, dlatego z ogromną ochotą obejrzę filmy z jej udziałem :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie dla mnie ten ostatni...nie dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. "Hotel Ruanda" jest przerażający i warty zobaczenia ze względu na autentyczność wydarzeń (tylko dla tych, którzy mają mocne nerwy). Na ten temat polecam książki W. Tochmana "Dzisiaj narysujemy śmierć" czy J. Hatzfelda "Sezon maczet". Obie te pozycje robią jeszcze większe wrażenie niż film, szczerze mówiąc byłam porażona. Jeżeli ktoś ma ochotę to zapraszam do lektury ich recenzji na moim blogu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo chętnie sięgnę. Nie jestem człowiekiem o mocnych nerwach, bo strasznie przeżywam takie rzeczy. Najgorsza jest taka wielka bezsilność. Świetnie - w Hotelu Ruanda - było to oddane w zachowaniu kamerzysty (Phoenix).

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...