Paleta emocji, czyli ostatnio obejrzałam...

Zdarza mi się oglądać filmy na raty. Ze szkodą dla filmów oczywiście. Ale pomyślałam, że gdyby to było jakieś celuloidowe cudo, to nawet mogłabym zarwać noc.
Takim filmem na raty był Spisek. Dramat sądowy o pierwszej kobiecie skazanej na karę śmierci przez rząd federalny Stanów Zjednoczonych. Niestety, dość przeciętny. Co mnie najbardziej zaskoczyło, to... nazwisko reżysera - Robert Redford. Szczerze? Stać go na więcej. Ale nie krytykuję, bo rzemieślniczo film wyszedł dobrze.
Dość długo przygotowałam się psychicznie do głośnego ostatnio filmu Smarzowskiego. Zapowiedziałam mężowi, żeby ograniczył komentarze, bo chcę mieć niezakłócony odbiór. Róża jest filmem doskonałym, przerażającym i strasznym. Ukazuje okropności wojny i czasów powojennych. Zdziczenie i nienawiść nie skończyły się po wojnie jak po dotknięciu czarodziejskiej różdżki. Okaleczanie psychiczne trwało nadal. I gdzieś w tym brutalnym schamiałym świecie dwoje zwykłych pocerowanych ludzi odnalazło miłość. Aktorzy grali na wysokim poziomie. Doskonała Kulesza i wspaniały Dorociński, który staje się aktorem wybitnym (Uwaga, spoiler---> w Rewersie był po prostu cudny! Ta przemiana z księcia z bajki w chama!), a także plejada 'znanych gąb' Smarzowskiego (Preis, Dziędziel, Rogalski). Dawno polskie kino tak mnie nie wbiło w fotel.
Aaa, jeszcze skojarzenia z drugą serią Bożej Podszewki. Ziemie Odzyskane, powojenne niesnaski, bieda, aż piszczy.
I dwa filmy współczesne. Ja w środku tańczę. Dramat społeczny z dużą dozą humoru. Abstrahując od kondycji fizycznej bohaterów (porażenie dziecięce, dystrofia mięśni) określiłabym to jako klasyczny trójkąt miłosny, w którym każdy jest na straconej pozycji. To także, a może przede wszystkim, film o dojrzewaniu, usamodzielnianiu się oraz wielkiej przyjaźni, która odmienia życie. Jestem pod wrażeniem gry Stevena Robertsona, bo chociaż nie widziałam go w żadnym innym filmie, to z początku byłam prawie pewna, że jest osobą niepełnosprawną!
Anuszko, wczoraj obejrzałam Wiernego ogrodnika. Co prawda film mnie nie porwał, ani mną nie wstrząsnęła gra aktorska, ale jedno na mnie zrobiło ogromne wrażenie - po co pomagać jednostkom, od tego są organizacje, pomoc jednostce nic nie zmieni. I właśnie dzięki takiemu podejściu od lat nic się nie zmienia... Przypomina się stalinizm i Majakowskiego "Jednostka niczym, jednostka zerem". Można sobie robić Life Aid, kupować pieluszki z logo Unicefu... ale co to da, skoro nie zmieni się myślenia o każdym człowieku z osobna...

3 komentarze:

  1. O super, że obejrzałaś. Na mnie film zrobił ogromne wrażenie - tematyka oczywiście najbardziej. I masz rację... fairtrade i inne ... pewnie można bo czemu nie ale czy to coś da? Wielokrotnie się nad tym zastanawiałam... I dochodze niestety do podobnych wniosków co Ty :(

    Filmy, o których tu piszesz wpisuje na liste "do obejrzenia" :) Rośnie i moja :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Coś czuję że "Różę" trzeba będzie obejrzeć.
    A co do naprawiania świata... To zgadzam się. Najlepiej zacząć od siebie samego. Gdyby tak KAŻDY siebie samego choć trochę naprawił... To może dostrzegłby wreszcie tego drugiego... A organizacje... Kiedyś widziałam film o Afryce, region był... Nie biedny, to za słabe słowo, oni tam nie mieli zwykłej wody. Żadna organizacja humanitarna tam nie dotarła, gdyż się to nie opłaciło. Zdaje się że jakiś heroiczny misjonarz, coś tam próbował działać. Organizacja humanitarna której się nie opłaciło, ręce opadają.

    OdpowiedzUsuń
  3. "Róża" to obok "Nietykalnych" i "Drzewa cytrynowego" najlepszy i najważniejszy film tego roku (cholera powtarzam się, tą samą frazę tylko w innej kolejności napisałam przed sekundą u siebie w odpowiedzi na komentarz Karolki hihi). Wbił mnie w fotel, zachwycił. Do tego to jest przepięknie opowiedziana historia pomimo dramatycznych (delikatnie rzecz ujmując)okoliczności. Mi też się trochę kojarzył z drugą częścią Bożej podszewki (chciałam napisać krówki, bo mój mąż tak nazywa ten serial). Uwielbiam klimat i wszystko co jest w tym serialu. Dla mnie jest to genialna rzecz.
    "Wiernego ogrodnika" widziałam kilka lat temu i pamiętam, że to był dobry film, ale na kolana mnie nie powalił:)
    Pozdróweczka!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...