Dziennik "duszy" - Adam Wiedemann

Po nowy Przekrój (tak, ja znów swoje) szłam do kiosku na Częstochowską. Potem wracałam koło pawilonu z twarzą w gazecie. Najpierw czytałam (oglądałam) Filutka. Potem leciałam od deski do deski. Ale na dwie rzeczy czekałam najbardziej: na felieton jacka Podsiadło i Dziennik "duszy" Wiedemanna.

5 komentarzy:

  1. Ja się dziwię, że jeszcze nie zginąłem pod kołami samochodu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm, tak, jak się tylko zerknie i zostanie na dłużej, to ciężko się oderwać.

      Usuń
  2. Sentyment mam do "Przekroju", mam. Ale już nie kupuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kupowałam ten stary, krakowski. Kiedy Najsztub się za niego wziął, nic nie zostało.

      Usuń
    2. Ja i Najsztubowy trochę kupowałam, ale z biegiem czasu coraz mniej tam znajdowałam dla siebie i zaprzestałam.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...