Przegląd filmowy, cz. kolejna

Hiroszima, moja miłość; dziwny, oniryczny film o nieszczęśliwej miłości, a w tle powracające do życia miasto. Piękne i przerażające. Może ciut zbyt teatralne, ale tak się grało w latach 50-tych. Warto, choćby ze względu na zdjęcia.
Żegnaj moja konkubino to doskonały chiński film o aktorach klasycznego chińskiego teatru. Od najmłodszych lat ich treningi okupione były cierpieniem. Douzi i Shitou zaprzyjaźnili się jako dzieci, by w wieku męskim być nieomalże nierozłączni. Do czasu zaręczyn tego drugiego z Juxian. Film piękny i smutny. Doznajemy go wszystkimi zmysłami. Co prawda, przeciętny europejczyk zamiast chińskich pieśni słyszy miauczenie kota, ale warto poszerzyć horyzonty zaznajamiając się z inną niż nasza tradycją. W filmie mamy także pokaźny kawałek burzliwej historii dwudziestowiecznych Chin. Wielkim atutem są doskonali aktorzy - tragicznie zmarły Leslie Cheung, Fengyi Zhang i (moja ukochana) Li Gong.
Zmieniamy klimat o 180 stopni: Contagion - Epidemia strachu (swoją drogą - polscy dystrybutorzy jeszcze raz 'postarali się' z tytułem;). Filmów o epidemii było od groma i ciut ciut. Ten wydaje mi się najinteligentniejszy. Ogląda się go dobrze, nie ma dłużyzn, ani zbędnego patosu, akcja płynie wartko i czasami widza potrafi zaskoczyć. Dużo robi obsada bogata w dobrych aktorów. Można wymienić choćby Kate Winslet, czy Mata Damona, albo Juda Lawa (w roli irytującego wścibskiego blogera).
Za to odradzam dwa nowe filmy z Nicolasem Cage'em: pierwszego widziałam dziesięć minut, po czym stwierdziłam, że jest remake'em filmu telewizyjnego (Anatomia strachu, płaski przewidywalny gniot), drugi równie przewidywalny i również mógłby z powodzeniem być od razu pokazywany w telewizji - Bóg zemsty (znów dystrybutor obdarzył film 'genialnym' tytułem).
Za to całkiem nieźle wyszedł Affleckowi film The town - Miasto złodziei. Akcja dzieje się we współczesnym Bostonie, ale nie tym znanym z seriali o prawnikach, al tym biedniejszym, 'gorszym'. Młodzi ludzie nie mając szansy wyrwania się ze środowiska popadają w konflikty z prawem. W filmie jest miłość, niesztampowe charaktery oraz bez zbędnego moralizatorstwa ukazany obraz 'gorszej części' społeczeństwa. Czy miłość zwycięży z prawem?
Pamiętacie Hammerhorrory z Vincentem Price'em? Legendarna wytwórnia ma się dobrze i powraca w wielkim stylu! Kobieta w czerni to nastrojowy gotycki horror, który potrafi zjeżyć włosy na głowie. Mimo przewidywalnej fabuły (a który horror nie jest przewidywalny?) dostajemy półtorej godziny świetnie opowiedzianej historii, do tego ładnie pokazanej. Można robić Radcliffowi zarzuty o brak autentyzmu, ale przyjrzyjcie się niektórym mamom/tatom - można się zdziwić ich młodym wyglądem. Jedynym minusem jest zbyt długa scena kursowania głównego bohatera po schodach.
Również gorąco polecam doskonały Mój tydzień z Marilyn. Pomysł nie jest nowy - kilka lat temu widziałam film o nastolatku z małego miasteczka, w którym MM kręciła Skłóconych z życiem. Nie rozumiem, czemu Michelle Williams nie dostała statuetki - chociaż ubóstwiam Streep, nie uważam, że wcielając się w Thatcher nakręciła film życia. Niekiedy miałam wrażenie, że pomiędzy współczesne ujęcia wmontowano materiał archiwalny z samą MM. To samo tyczy się Branagha łudząco podobnego do sir Laurence'e Oliviera oraz Arthura Millera (Dougray Scott). Niestety z filmową Vivien Leigh nie postarali się zbytnio.
Na koniec lekka komedyjka romantyczna z wątkiem kryminalnym - Jak upolować faceta to znośne kino z żartami na poziomie, w sam raz na wiosenny wieczór. Plus śliczna jak z obrazka Katherine Heigl.
W następnym 'odcinku' - coś dla najmłodszych:)

4 komentarze:

  1. Właśnie się zastanawiałam na "epidemia strachu" - słyszałam o tym filmie i to dość skrajne opinie - najlepsdzy sposób - wyrobić sobie własą :) natomiast bardzo zachęciłaś mnie do dwóch pierwszych - na pewno obejrze :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mój tydzień z MM - postanowiłam najpierw przeczytać, ale z braku czasu nie mogę z nią ruszyć. Chyba zacznę od filmu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Z filmów z kultury chińskiej, japońskiej polecam "Zawieście czerwone latarnie" - genialny.

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak, widziałam i nawet skrobnęłam kilka zdań na ten temat - ale fajnie się 'wstrzeliłaś', bo akurat zaczęłam czytać opowiadania Su Tong pod tym samym tytułem:)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...