Blogowo-filmowo

Na początku muszę się do czegoś przyznać - od małego, a dokładnie od poranków, na które chodziłam do kina Apollo (dziś tam jest Biedronka), nienawidzę i to bardzo, kiedy KTOŚ KOPIE MI W KRZESŁO!!! Mam ochotę odwrócić się wtedy i stać się takim Tylerem Durdenem!!! Ja rozumiem przypadkowe trącenie, ale żeby cały film wrednie kopać w krzesło? To odbiera całą radość z filmu...
A na czym byłam? W zeszłą środę byłam z mężem na filmie Sherlock Holmes: Gra cieni. Oczywiście jeśli ktoś akceptuje konwencję Sherlocka a la Guy Ritchie, to film powinien mu się spodobać. Jak dla mnie trochę za dużo "matrixa", czyli takich zwolnień w walce i przyspieszeń. Aktorsko - bardzo dobry (coraz bardziej przekonuję się do gry Jude'a Law), świetny Fry, a Downey jr pokręcony jak zawsze;) Fabułka zgrabna i dobrze zrealizowana. Słowem - świetne patrzydełko na długie zimowe wieczory.
Niedawno dałam się nakusić na inny film Guya Ritchiego - Rock'N'Rolla; mimo dobrej obsady skończyłam seans po dwudziestu minutach. Jak dla mnie przeszarżowany. Jakbym cały czas oglądała wprowadzenie. Męczy.
Z filmów głupawych ostatnio miałam przyjemność obejrzeć horror komediowy Postrach nocy z Colinem "Jedna Brew" Farrellem w roli wampira. To remake filmu z lat 80-tych, czyli lat apogeum tandety. Plusy - nie nudzi aż tak bardzo, dialogi dość zabawne i na dodatek całkiem nie do poznania (ale ja poznałam, he he) David Tennant (poprzedni Doctor - fani wiedzą o co chodzi). Drugi to film Burke i Hare z Peggiem i Sarkisem w rolach tytułowych. Humor czarny, czasem trochę poniżej pasa, ale broni się wykonaniem i scenografią. Średni - ot, obejrzeć i zapomnieć.
Z filmów romantycznych polecam obyczajowy Jeden dzień z Anne Hathaway. Taki nieoczywisty inny niż większość tak zwanych "komedii romantycznych". Do śmiechu mało, za to do pomyślenia. Gra aktorska mocno średnia. Wydaje mi się, że to mógłby zagrać każdy.
Następca Angielskiego Pacjenta, czyli francuski Niebo nad Saharą rozczarowuje. Widz liczy na porywającą przygodę, na emocje wyciskające łzy! A co dostaje? Piach! Suchy piach!, jak śpiewała Kozidrak; para głównych bohaterów zgubiła się na pustyni i zajeżdżają kolejne wielbłądy, których wycia pod koniec filmu nie da się już wytrzymać. Nieudane.
Niebezpieczna metoda to film opowiadający o znajomości Junga z Freudem. Ok. Tylko po co ta wrzeszcząca, robiąca miny jak orangutan Keira??? Gdyby wyciąć jej wątpliwy wątek, a dodać coś o animie/animusie itp., film byłby na prawdę świetny. No, może Fassbender jest trochę zbyt sztywny, ale Mortensen w roli Freuda jest na prawdę bardzo dobry! Zresztą za tę rolę otrzymał nominację do Złotego Globu.
Zauważyłam, że jak już się jakiś aktor wybije, to trzeba uważać otwierając lodówkę, bo zaraz z niej wyskoczy; no wiecie - otwieram lodówkę, a tak Keira, otwieram lodówkę, a tam Fassbender (którego nazwisko nagminnie przekręcam myląc z pisarzem Feuchtwangerem; mówię "ten Niemiec", co trochę mija się z prawdą, bo facet wychował się w UK).
Telewizja: przedwczoraj obejrzałam Dobry rok z Russellem Crowe i Marion Cotillard (zaglądam do lodówki, a tam...); miły filmik z rodzaju jak przeprowadzić się do Prowansji/Toskanii, stać się innym człowiekiem i znaleźć miłość swojego życia. Do pooglądania raz.
Skoro jesteśmy przy Crowe - leciał mój ukochany Pan i władca: Na krańcu świata Petera Weira. Zrealizowany na podstawie wątków z kilku powieści Patricka O'Briana (zamierzam przeczytać). Gdybym miała wziąć dziesięć filmów na bezludną wyspę (he he;), wzięłabym ten film na pewno! Z ciekawostek dodam, że rolę doktora miał grać Ralph Finnes; nie wyobrażam sobie innego doktora niż Bettany!
Samego Finnesa widziałam w filmie Biała Hrabina. Przedwojenny Szanghai jak dickensowski sierociniec przygarnął rosyjską arystokrację, odzierając z niej całe piękno. Dobry scenariusz (Kazuo Ishiguro!!!), piękne widoki, niepowtarzalny klimat... ale jakoś nie zachwyca. Moim zdaniem zawinił właśnie Finnes, który wpadł w manię grania nieszczęśliwych kochanków, przez co stał się parodią samego siebie. Richardson bezbarwna. Jedno, co mnie w filmie urzekło, to muzyka. W szanghajskich barach możemy dostrzec - najpierw przebranego za Pierrota, później przyodzianego we frak - Aleksandra Wertyńskiego!. Znakomity przedwojenny rosyjski artysta, znany również w Polsce (występował z teatrzykiem Sinaja Ptica, czyli Niebieski Ptak), w powojennych czasach przypomniany przez Koftę (piękne wykonanie Madame, opadają już liście), oraz z recitalu Oleny Leonenko. Już w czasie czołówki możemy usłyszeć piękną balladę Nad różowym morzem (tu w wykonaniu Oleny, bo nie umiałam znaleźć oryginału).
Na zakończenie (piszę od godziny) doskonały, inteligenty dramat Miasto gniewu, ze świetną obsadą. Film porusza i daje do myślenia. Oby więcej takich filmów w telewizji.
Co przede mną? Ano na pewno Żelazna Dama, Batman. Początek (cichoooo) i Dziewczyna z tatuażem, na którą idziemy w przyszłą środę (nie mogę się doczekać!)

9 komentarzy:

  1. Z filmów, które tu wymieniłaś z chęcią obejrzę "Dobry rok", bo nawet podobała mi się książka, "Jeden dzień", na który mam już ochotę od dawna no i, KONIECZNIE, "Dziewczynę z tatuażem", bo byłam zachwycona powieścią :). Jestem u Ciebie pierwszy raz, ale pewnie będę zaglądać częściej, bo bardzo podoba mi się to jak piszesz, a poza tym sama piszę odrobinę "książkowego" bloga i lubię czytać opinie innych na ten temat. Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie jestem pewna, czy ten problem wynika z przeglądraki. Próbowałam Mozillę, Explorera i Chroma i za każdym razem było to samo. Jeśli ktoś nie ma opcji "Anonim" to nie mogę dodać komentarza z wordpressa.

    Na "Grę cieni" idę za tydzień w piątek, wszyscy mnie zachęcają, także koniecznie muszę zobaczyć. "Dziewczynę z tatuażem"(po co tam ten Craig?!) miałam obejrzeć w tę sobotę, ale jednak decyduję się na nowym film z Deppem "Dziennik zakrapiany rumem". Natomiast Batmana nadrabiaj(!!!), bo w lipcu ostatni sequel Nolana :) Polecam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Znajomy zachwalał książki Patricka O'Briana. Kupiłam nawet jedną część, ale po angielsku... Tylko problem w tym, że dużo tam słów, które nie rozumiem, więc książka z powrotem wylądowała na półce :) Cha, cha! Ps. Kiedyś na pewno przeczytam...

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo mi się podoba to Twoje oszczędne pisanie. Jestem nim zauroczona i pełna podziwu dla umiejętności syntezy:)))
    Z obejrzanych przez Ciebie filmów nie widziałam dużo, ale jeśli masz chęć na horror z angielskim humorem, to polecam "Shaun of the dead" UROCZE!
    "Miasto gniewu" rewelacja!
    Mieliśmy iść dziś na "W ciemności" ale ja z moim kaszlem słabo widzę siebie w kinie zwłaszcza na takim seansie. Mogliby mnie wyprowadzić za zagłuszanie dialogów i psucie nastroju:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Shaun of the dead widziała, fajne, szczególnie scena z płytami:)
    A Paula (również z Peggiem) widziałaś?

    OdpowiedzUsuń
  6. Sherloka widziałam, no i musze przyznać, że mimo mało rozkręcajacego się początku bardzo mi się podobał, może lubię gadżety, bo te zwolnienia też mi się podobały, bardzo nawet...i wyszłam bardzo pozytywnie zaskocozna po tym filmie, bo 1-sza część mi się nie bardzo podobała. Zbyt mroczna jak dla mnie.
    Niebo nad Sahara-jeszcze przede mną, słyszałam, że szłau raczej nie ma. Z ciekawości i ze wzgledu na Marion jednak obejrzę-bardzo mi sie podobała w ostanio obejrzanym o Północy w Paryżu (dla mnie film genialny)
    Dobry Rok tez lubię, mimo, iż za samym Russelem nie przepadam.
    A Dziewczyna z tatułażem planowanan jest na wtorek :) jestem bardzo ciekawa tej ekranizacji, bo szwedzka nie do końca mi sie podobala, a zajawka nowej bardzo

    OdpowiedzUsuń
  7. Obejrzałam dzisiaj Niebezpieczną metodę i faktycznie Kira mnie straszliwie drażniła, jednak jeśliby wyciąć jej wątek nie byłoby filmu. Junga i Freuda łączyła między innymi postać Sabiny:)A film nie zrobił na mnie specjalnego wrażenia. Zabrakło mi w nim głębi. Chociaż nie wiem, może to kiepskie samopoczucie wpłynęło na to, że film mnie nie wciągnął, nie poruszył,nie podkręcił intelektualnie:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Byłam na Sherlocku wczoraj, wszyscy go zachwycają, ale mnie ten film wynudził. Za to masz rację, "Miasto gniewu" jest naprawde dobre.

    OdpowiedzUsuń
  9. Na "Żelazną damę " czekam niecierpliwie.Serdecznie pozdrawiam.PS. Twój blog odkrywam właśnie.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...