Filmy i filmidła, czyli subiektywny przegląd nowości dvd

Ostatnio obejrzałam kilka filmów, o które byście mnie nie podejrzewali. Mój mąż ogląda wszystkie te filmy o potworach, zombi i ufoludkach. No to, myślę sobie, trzeba zobaczyć, co w trawie piszczy:
Na pierwszy ogień X-Men: Pierwsza klasa. Chyba najciekawszy z serii, pierwszą godzinę trzyma w napięciu jak kino sensacyjne, niezły motyw obozu śmierci, niestety później jest przewidywalnie. Plusy? Sukienka Frost (ta biała, na jachcie - no co? podobała mi się;)), świetna scena w argentyńskim barze, scena z Wolverinem (wymiata). Słodki James McAvoy jest tak słodki, że mógłby grać Troskliwego Misia, a Michael Fassbender w czarnym golfie wygląda na zagłodzonego.
Geneza planety małp. No, powiem, że nawet interesujące było. Oczywiście polubicie Cezara, inteligentnego szympansa i znielubicie właściciela laboratorium. Plus scena z migającymi małpami, dla uważnych - odniesienie do filmy z Wahlbergiem oraz wiecznie skrzywiona twarz Malfoya;)
Sucker Punch - dno! Pierwsze pięć minut - teledysk, później... nie wiem, co to miało być?! Estetyka a la wczesny Marilyn Manson, covery daremne, uprzedmiotowienie kobiet, a sceny "batalistyczne"... Boże, nie wyobrażam sobie, jak ktoś mógłby wydać pieniądze, żeby iść na to do kina. Dobrze, że mam opcję przeskakiwania o 10 sekund, bo chyba bym się powiesiła na kablu z zasilacza.
Sin City - Miasto grzechu; jeśli zaakceptujecie konwencję komiksu a la kino noir, to czekają was dwie godziny niezłej zabawy. Owszem, krwawe to bardzo, ale aktorsko dobrze zagrane; w Willisie widzę Bogarta i Jeana Gabina. Plus Pan Frodo;)
Jaśniejsza od gwiazd; napaliłam się na ten film, jak szczerbaty na suchary. I co? I jajco! Campion wysmażyła średniej jakości dramat kostiumowy z paskudnym Whishawem (ten z Pachnidła) i drętwą Cornish. Na filmwebie można przeczytać:
Fanny Brawne ma 18 lat, jest olśniewająco piękną i ciekawą świata dziewczyną. Powściągliwa matka dołożyła wszelkich starań by córka wyrosła na rozważną i dobrze wychowaną pannę. Każdy dzień Fanny wypełniony jest niekonwencjonalnymi zajęciami jak szydełkowanie, bale i długie spacery zawsze w towarzystwie przyzwoitki. Niewinne spotkanie z czarującym młodzieńcem, nieoczekiwanie przerodzi się w pierwszą prawdziwą miłość.

Ktoś, kto to pisał, minął się z prawdą wielokrotnie. Po pierwsze - "olśniewająco piękna"??? Po prostu w miarę ładna. Po drugie - "matka dołożyła wszelkich starań by córka wyrosła na rozważną i dobrze wychowaną pannę"? Matka, z tego, co można w filmie obserwować, nie interesuje się niczym, a panna Brawne interesuje się tylko krawiectwem; poezją zaczyna si interesować dopiero po spotkaniu z Keatsem. "Przyzwoitki" nie odnotowałam. "Czarującego młodzieńca" również, ale za to jest nachmurzony chudzielec.
Jeśli jesteśmy w epoce - "Rozważna i romantyczna" - niedawno przypomniała ten film dwójka. I powiem, że znów świetnie się bawiłam. Nie wiem, co jest takiego w dzisiejszym kinie, że jest takie... niedorobione. Niby wszystko ok, ale nie porywa, nie zachwyca... Szkoda.
Na sam koniec wielkie kino: Spaleni słońcem. Co prawda nie nowość, ale miałam akurat na dvd i postanowiłam zażyć dużą dawkę lekarstwa przeciwko słabemu kinu. Klimatem jak z Czechowa przypomina francuską Niedzielę na wsi. Świetny film, jak słowiańska dusza; smutny, wesoły, rzewny, tragiczny. Dwójki ani trójki nie będę oglądała; niech ten smaczek kameralnej jedynki zostanie mi w pamięci.

1 komentarz:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...