Lepiej? Lepiej już było.

Tak, czytam gazety codzienne*. I o czym czytam w tych gazetach? A no o tym, że mamy kryzys. To wiem. Ale prawdę mówiąc moją małą mózgownicą nie ogarniałam jego skali. Producenci wód mineralnych narzekają na spadek zainteresowania wodami, bo lato było chłodne, branża reklamowa nie obłowi się na wyborach, bo partie na kampanię mają tylko 70 mln, a poprzednio miały 122 mln złotych, stopa bezrobocia wynosi 11,7 proc., a w przyszłym roku może dojść do 13 proc., co oznacza, że 200 tyś osób straci pracę, w przemyśle spada zatrudnienie, co więcej - są zwolnienia i przestoje (Opel w Gliwicach wstrzymuje produkcje na trzy kolejne piątki września, a to może nie być koniec), a w Gdańsku przeciwko podwyżkom czynszów w lokalach komunalnych (średnio o 100 %) zorganizowano Marsz Pustych Garnków.
Jedyną dobrą (w miarę dobrą) informacją może być to, że przez zmiany w programie Rodzina na swoim w największych miastach szykuje się obniżka cen mieszkań - rządowy program według specjalistów strasznie zawyżał ceny mieszkań, których ceny są mocno przeszacowane.
Ale najbardziej dobił mnie artykuł z Magazynu Gazety Prawnej z 26-28 sierpnia.
Już sam tytuł Młodzi rzuceni rynkom finansowym na pożarcie brzmi przerażająco. Redaktor Bielecki pisze o całym pokoleniu młodych Europejczyków, którzy bez widoków na stałą pracę, bez szans na kupno mieszkania i założenia rodziny są pierwszym pokoleniem po II wojnie światowej, które będzie żyło znacznie gorzej niż ich rodzice. (...) Dla wielu młodych ludzi warunki pracy będą coraz bardziej przypominały te, jakie panowały w Europie przed wojną: brak ograniczeń w długości świadczenia pracy, wymóg dyspozycyjności w święta i na nocną zmianę, ograniczone do minimum urlopy, a nawet wątpliwość co do bezpieczeństwa i higieny pracy. (...) Czasy, w których ostatni raz pracowano w takich warunkach, sięgają lat 20. XX, jeszcze przed wprowadzeniem pierwszych zabezpieczeń socjalnych, a czasem nawet epoki kanclerza Bismarcka, który w 1880 r. ustanowił płatne urlopy. (...) Bielecki pisze dalej o załamaniu demograficznym i gospodarczym, spowodowanym coraz częstym odkładaniem decyzji o usamodzielnieniu się: Kupno mieszkania i wyposażenia to jedno z najważniejszych kół zamachowych gospodarki. Daje pracę milionom. (...) Dwudziestolatków nie stać na założenie rodziny. Przeciętny wiek urodzenia pierwszego dziecka to już 31 lat i stale rośnie. Europejki rodzą także bardzo mało dzieci: wskaźnik dzietności spadł do 1,56.** Przyjmując moje cv sekretarka powiedziała bez ogródek, że mam doświadczenie w śmieciowych pracach. Chyba słuszna część mojego pokolenia nawet jeśli jest dobrze wykształcona ma problem ze znalezieniem czegoś porządnego. W artykule Bielecki podaje międzynarodowe przykłady: CNN w ubiegłym tygodniu opisało przypadek Brittney Winters, absolwentki studiów ekonomicznych na prestiżowym Uniwersytecie Princeton, która po dwóch latach szukania pracy w zawodzie dała za wygraną i zatrudniła się w wypożyczalni filmów. Włoski dziennik „La Republicca” opisuje typowy przypadek 27-letniej absolwentki ekonomii na uniwersytecie w Mediolanie Benedetty Iacchia. Po ukończeniu studiów udało jej się zdobyć trzy praktyki; dwie bezpłatne i jedną za 270 euro miesięcznie. O stałym zatrudnieniu przestała marzyć. Matka Benedetty, 57-letnia Patrizia Pieri, nigdy nie musiała pukać do dziesiątek firm w poszukiwaniu zatrudnienia. Po ukończeniu nauki zdobyła stałą pracę w dziale księgowości jednej z wielkich włoskich korporacji. I po blisko 40 latach wciąż się z niej utrzymuje.


* Wszystkie informacje pochodzą z Dziennika Gazety Prawnej oraz Rzeczpospolitej z ostatnich dni.
** Dane Eurostatu - za autorem artykułu.

3 komentarze:

  1. No i właśnie tak to wygląda. Ja w sumie też więcej czasu spędziłam na bezrobociu niż w pracy. Gdybym mogła zostałabym kurą domową, bo szukanie pracy mnie dobija. Tak naprawdę łapię czasem jakieś zlecenie, ale o stałe zajęcie jest trudno i niestety coraz trudniej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Cóż rzeczywiście szału nie ma, ale jakoś musimy sobie radzić. Ja także w dalszym ciagu szukam pracy. Ale nie rozumiem jak mozna komus powiedzieć, że ma doświadczenie w "śmieciowej pracy"???? Odrobinę kultury i empatii powinna mieć ta sekretarka... Nie przejmuj się, trzeba myśleć pozytywnie, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wałkuję już temat od dłuższego czasu i wreszcie ktoś ubrał moje myśli w słowa.
    Najwidoczniej nasze społeczeństwo osiągnęło już jakiś czas temu maksimum dobrobytu, nawet sobie z tego nie zdając sprawy. Teraz staczamy się po równi pochyłej....

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...