Dobre, bo śląskie :)


Od kilku dni w naszym mieście odbywa się jarmark połączony z dniami naszego miasta. Oczywiście można kupić kwas chlebowy, kolczyki, dekupaże i inne takie. Czyli jak co roku.
Tym razem - prócz drewnianego konika - kupiliśmy śląskie smakołyki: oblaty (które kupujemy dość często), a także Kopalnioki i Szkloki* Rabarbarowe. Bombony produkuje mała firma z regionu. Powiem szczerze, że sama nie wiem, czy Kopalnioki mi smakują, bo są takie anyżkowe i dziwne w smaku, ale Szkloki są super.
Oblaty to pojedyncze, okrągłe wafle o różnych smakach, pieczone na Śląsku od końca XIX wieku. Ich wypiek zarówno w piekarniach jak i wielu śląskich domach odbywał się w żeliwnej, często zdobionej grawerem formie zwanej żelozkiem albo klyszczami. Delikatny aromat wafli uzyskuje się przez smarowanie form pszczelim woskiem oraz olejami o posmaku orzechów, migdałów, a nawet zamorskich korzeni. Do pieczenia oblatów używa się wyłącznie najlepszej jakości składników, a ich wyśmienity smak i unikalny wygląd powodują, że do dzisiaj pozostają obiektem pożądania zarówno dzieci jak i dorosłych.

Te delikatne i kruche wafelki produkowane są w 7 rodzajach smakowych tj.: tradycyjne bez cukru, tradycyjne słodkie, waniliowe, cynamonowe, orzechowe, czosnkowe i cebulowe. Wszystkie smaki są produkowane bez użycia żadnych konserwantów.




Kopalniok – król śląskich bombonów z nawiązującym do węgla charakterystycznym czarnym kolorem ściśle związany jest ze Śląskiem od wielu pokoleń. Jego geneza sięga okresu przed II wojną światową. Ten śląski maszket został stworzony przez ludzi regionu dla osłody życia, trudu ciężkiej pracy i poprawy samopoczucia. Kompozycja wyciągów ziołowych z anyżu, melisy, dziurawca i mięty powstała na podstawie starej receptury. Są one bowiem nie tylko wspaniałym dodatkiem smakowym, ale mają także właściwości lecznicze. Marek Szołtysek w jednym ze swoich tekstów przypomina że “w każdym śląskim domu w biksie, krauzie, bojtliku, kastliku, tytce czy jeszcze w innym pojemniku były kopalnioki. Nazwa brała się z czarnego koloru tych cukierków, przypominających bryły węgla. Ale kopalnioki też dlatego, że już od końca XIX wieku, właściciele kopalń rozdawali te cukierki górnikom po szychcie. Robili tak dla ochrony ich zakurzonego pyłem węglowym gardła... Zatem wychodząc z kopalni, górnicy brali sobie po kilka cukierków, z myślą o sobie i czekających w domu dzieciach. I tak oto kopalnioki stały się najpopularniejszymi w dziejach naszego regionu śląskimi bombonami .”

Szkloki Rabarbarowe - to śląskie landrynki budzące wspomnienia z dzieciństwa i babcinego ogródka, w którym latem zajadaliśmy się łodygami rabarbaru z cukrem. To również wspomnienie rabarbarowych kompotów, zisty, czy niedzielnego kołocza** z kruszonką. ***

Skład obu cukierów jest naturalny - Kopalnioki to cukier, syrop glukozowy, olejek anyżowy, ekstrakt z dziurawca i melisy oraz mentol, a barwnik to węgiel roślinny. Szkloki zaś, to cukier, s.g. kwas cytrynowy, sok z rabarbaru, a jako barwnik czerwień buraczana (uf, przynajmniej nie koszenila).

W sklepach i na targu pojawił się nawet śląski makaron: Richtig Śląskie Nudle - pieroński szlagier.

* - landrynki
** - ciasto drożdżowe z serem, makiem albo innym nadzieniem, które je się na śląsku przy każdej okazji; przed weselem młoda para rozdaje sąsiadom tzw. kołocz ślubny, w zamian dostając prezenty.
*** - cytaty pochodzą ze strony http://www.oblaty.pl/, oraz z opakowania.

8 komentarzy:

  1. Jak dla mnie same nowoscie, szczegolnie cukierki :)pierwszy raz widze na oczy, ich smak musi byc niesmowity, bo w skaldzie jest wszystko co lubie :) a takie zwykle anyzki uwielbiam. Oblaty znam tylko takie tradycjne w smaku. No tak ja to z pomorza :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Od oblatów uzależniłam się na amen. Niestety mimo że producent jest bodajże z Pszczyny to mam kłopot z zakupem.
    Co do kopalnioków to ja uwielbiam, może znajdę trochę czasu i wyskocze po pracy na ten jarmark skoro tam takie dobre rzeczy...:)
    Fajny blog, wczoraj odkryty i czytam jak tylko szefunio sie zmywa Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Apropos makaronu Richtig Śląskie Nudle.

    Przyszedł makaron do USC, i mówi, że chce wziąć ślub z 4 kluseczkami.
    Na co pani z USC mówi, że to jest niemożliwe, że może ślub zawrzeć co najwyżej z jedną kluseczką.
    - Ale ja muszę mieć 4 kluseczki, bo ja jestem makaron ośmio jajeczny!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. o raaaaaaaaaaaaaaaaaaju ale mam ochote na kopalnioka! sto lat ich nie jadłam mmmmmmmmmm tęsknie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzięki Agatko za poczęstunek :)
    Oblaty są takie delikatne i chrupiące, a cukierasy - miodzio.
    Lubię anyżek i rabarbar więc jadłam na zmianę - Maria

    OdpowiedzUsuń
  6. Oblaty tak, ale szkloków nigdy nie tolerowałam i raczej się to nie zmieni ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A próbowałaś śliwkowo-winogronowe? Mmm, pychota!

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...