O superniani, przekąskach i magicznych właściwościach herbaty

Wczoraj była taka ładna pogoda, że koleżanka i ja wpakowałyśmy dzieciaki do wózków i wio na dłuuugi fajny spacer. Dowiedziałam się, że w szkole podstawowej ma być Superniania. Oczywiście, że byłam ciekawa co i jak, więc z chęcią poszłam. Niestety chyba pokonało mnie zmieniające się ciśnienie, bo miałam początek migreny:( Wzięłam pyralgin i poszłam na nianię.
Superniania, czyli Dorota Zawadzka była poproszona przez władze miasta o wygłoszenie kilku pogadanek w rybnickich szkołach. W szkole nr 28 zgromadziło się na prawdę bardzo mało osób, dziwne. Niania najpierw opowiadała o tym, że dzieci robią i będą robiły głupoty - żeby sobie każdy przypomniał jaki był w wieku swojego dziecka. Potem omówiła swoją teorię walizki; dziecko rodzi się z walizką, do której trafiają wszystkie wypowiedzi na jego temat, że jest kochane i słodkie, ale również, że jest brzydkie i głupie - i w jakimś decydującym momencie wychodzą te walizkowe stwory.
No i mówiła, żeby uważać co się mówi przy dzieciach, bo to na prawdę ma znaczenie. Żeby dziecko traktować jak człowieka, bo to jest człowiek, tylko jeszcze mały.
Cały czas, kiedy mówiła filtrowałam to przez mój stosunek do Władka; była kiedyś taka sytuacja - segregowałam pranie a dziecko cały czas przybiegało i coś tam ode mnie chciało. Już miałam krzyknąć: Władek, jesteś niegrzeczny, nie rób tak!. No i doszło do mnie, że on nie jest niegrzeczny, tylko chce coś robić. Więc mówię: Władeczku, choć zdejmiemy skarpetki ze suszarki, po czym dziecko wydało z siebie okrzyk uśmiechając się od ucha do ucha jeee!. Na prawdę niesamowitą frajdę mieliśmy ściągając ze suszarki pranie i układając wyprane rzeczy w szufladach. I staram się tak robić za każdym razem, kiedy coś robię, a Włada roznosi; robimy tacie cappuccino, ścielimy łóżka (Władek odpowiada za poduszki), wypakowujemy zakupy, etc. Dzisiaj na przykład pomagał zwozić suchą trawę, którą zagrabiłam na ogródku. Zwoził oczywiście swoją wielką plastikową ciężarówką:)
Spotkanie z nianią mogłoby trwać odrobinę dłużej, nie obraziłabym się;) Kiedy przyszłam do domu jakaś wykończona byłam i myślałam, żeby się od razu położyć spać; głowa bolała mnie jeszcze bardziej. Zrobiłam herbaty i wykąpałam dziecko. Potem napiłam się herbaty, dziecko zasnęło i obaj - i mąż i Wład - chrapali jak smoki. Zaczęłam Kiedy byliśmy sierotami Ishigury i ból zaczął odpływać. Przez cztery godziny wypiłam litr zielonej chińskiej herbaty z dodatkiem jaśminu. Spanie mi odeszło i ból głowy minął jak ręką odjął! No i ten smak! I zapach! Czytałam do pierwszej!
Czytałam, piłam herbatę i przegryzałam daktylami. Uwielbiam daktyle i nerkowce. Ostatnio w Makro kupiłam daktyle drylowane z Bakalandu. Pycha! Słodkie jak sto pięćdziesiąt:)
Chciałam rano zrobić pesto, ale orzeszki wyszły, więc zrobiłam tylko pastę na kanapki - pasta na bazie tofu:
* tofu sałatkowe,
* łyżeczka przecieru pomidorowego,
* pasek czerwonej papryki pokrojonej w drobną kosteczkę,
* koperek, dużo dużo koperku, do tego np. garam masala, czy inne ostre przyprawy,
* kiełki,
rozbadźgać widelcem i smarować kanapki:)

2 komentarze:

  1. Ja tez uwiebiam zielona herbate, od niedawna rozkoszuje sie wlasnie z jasminem - pycha. Wiesz kiedys moj lekarz powiedzial, ze nie powinno sie mieszac lekarstw z zielona herbata, wtedy nie dzialaja. Sprawdzilam kilka razy, u mnie to okazalo sie prawda, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Zielona herbata jest pyszna :) Jednak trzeba ja odpowiednio zaparzac. Na blogu klubu miłosników dobrej herbaty też czytałem właśnie na ten temat. Dość ciekawy wpis ogólnie.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...